Obserwatorzy

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Nic nie wprawia człowieka w takie kompleksy jak nos...

Dzisiaj będzie o temacie mi szczególnie bliskim, a mianowicie o korekcji nosa. Myślę, że temat jest bliski nie tylko mnie, bo która z Was choć raz w życiu nie marzyła o zmianie tej problematycznej części ciała?

Przyznam szczerze, że mój nos był dla mnie problemem od dziecka. Gdy byłam nastolatką, marzyłam o tym aby poddać się operacji plastycznej. Mój nos, nigdy, ale to nigdy mi się nie podobał. Zawsze uważałam, że jest ogromny. Oczywiście nikt poza mną tego nie dostrzegał...Koniec końców operacji nosa nie przeszłam po dziś dzień. Pewnie gdybym jako nastolatka miała taką możliwość (czyt. pieniądze) teraz miałabym już "nowy nos". Zresztą same wiecie jak to jest być nastolatką...Każdy najmniejszy problem oraz defekt wyolbrzymiany jest do rangi największej życiowej katastrofy...Z perspektywy czasu widzę jakie życie mogło być wtedy piękne i proste, ale niestety sama sobie stwarzałam problemy. Każda z Nas musiała przez to przejść...Przyznajcie się jakie Wy miałyście kompleksy? Może nadal macie?

Każda z Nas ma w głowie własny ideał piękna. Coś co uważa za bezgranicznie piękne i idealne. Osobiście zawsze podobały mi się małe zadarte noski, charakterystyczne dla dzieci :) I rzeczywiście taki nos jest marzeniem wielu kobiet. Teraz jak tak o tym myślę, to najlepszym modelem nosa jest wąski i prosty, ale przede wszystkim współgrający z naszą twarzą.

Wyróżniamy następujące rodzaje nosów:
  • nos prosty
  • nos zadarty
  • nos zadarty i krótki
  • nos mięsisty
  • nos orli
  • nos jastrzębi
  • nos szpiczasty
  • nos rzymski
  • nos falisty
  • nos haczykowaty
  • nos z szerokimi nozdrzami
  • nos w kształcie litery "L"
Już dawno wkroczyliśmy w XXI wiek, ale operacje plastyczne nigdy niebyły tak popularne jak teraz. Każdy chce być wiecznie piękny, młody, idealny. Duży wpływ na taką kolej rzeczy mają mass-media.

Należy pamiętać o tym, że każda operacja plastyczna czy też zabieg niesie za sobą ryzyko powikłań. Wszystkie wykonywane są pod narkozą. Zabieg korekcji nosa należy do najbardziej niebezpiecznych zabiegów. Ponieważ jest przeprowadzany na otwartym nosie, może dojść do zakażenia czy infekcji. Najgorszy jest jednak czas pooperacyjny. Cała twarz pacjenta jest nabrzmiała i pełna siniaków. Okres gojenia może trwać nawet pół roku, a blizny mogą zostać na zawsze. Podczas rekonwalescencji należy unikać wysiłku fizycznego, słońca oraz palenia papierosów. Pół roku to sporo czasu, więc warto się zastanowić czy jesteśmy w stanie podołać wymaganiom pooperacyjnym.

U części osób występuje również szok psychiczny spowodowany nowym wizerunkiem. Sama się nad tym zastanawiałam i wiem, że miałabym problem z przyzwyczajeniem się do nowej mnie :) Swego czasu przez dwa lata farbowałam włosy na jaśniejszy (rudy, czerwony) kolor i tak naprawdę nigdy tego nie zaakceptowałam. Cały czas myślałam, że mam ciemne włosy...

CIEKAWOSTKA

Historia operacji plastycznych sięga XIX wieku, jednak dopiero podczas wojny nastąpił dynamiczny rozwój tej dziedziny. Idea jaka przyświecała początkowym zabiegom była świetna – służyła usuwaniu wad wrodzonych oraz rekonstrukcji uszkodzeń ciała powstałych podczas wojny.

Walter Yeo - pierwsza osoba poddana operacji plastycznej
Według mnie takie zastosowanie chirurgii plastycznej jest jak najbardziej słuszne. Niestety wszystko co ma swój szlachetny początek, z czasem nieuchronnie zmierza w złym kierunku...

Jako, że nos jest najczęściej operowana częścią ciała, wiele znanych osób poddaje się takiemu zabiegowi. Nie ma co ukrywać – nowy nos – nowa twarz. Żaden element twarzy nie zmieni jej tak spektakularnie jak nos.

Na pewno każda z Was kojarzy film "Dirty Dancing" oraz jedną z głównych postaci z filmu – Baby, grana przez Jennifer Grey? Otóż Jennifer od zawsze miała kompleksy na punkcie swojego nosa. Nie da się ukryć, był dość okazały, ale bywają gorsze :) Aktorka zdecydowała się na korektę nielubianej części ciała i było to złe posunięcie. Nowy nos tak bardzo zmieniał jej twarz, że przestała przypominać gwiazdę "Dirty Dancing" i nie dostawała już żadnych propozycji filmowych. Ciekawe czy aktorka kiedykolwiek żałowała, ze przez jej próżność jej kariera stanęła w miejscu?

Jennifer Grey przed i po operacji nosa
Z drugiej strony istnieją osoby, które ze swojego nosa uczyniły znak rozpoznawczy. Tak jest chociażby z Barbrą Streisand. To jedna z tych osób, która gdy wchodzi do pomieszczenia to najpierw wchodzi jej nos :) Jest doprawdy charakterystyczny i wielokrotnie zastanawiałam się dlaczego ta kobieta nigdy nie zdecydowała się na jego korektę. Ale teraz ją rozumiem. Dlaczego? O tym niżej :)

Barbra Streisand
Jakiś czas temu odwiedziłam laryngologa celem zdiagnozowania źródła mojego całorocznego kataru...(alergolog rozkłada ręce...:/). Po dokonaniu przeglądu przez panią doktor okazało się, że mam w nosie niewielki kolec, który nie wymaga operacji i w sumie nie wpływa negatywnie na moje życie. Przyznałam się wtedy, że gdy byłam młodsza marzyłam o zamianie nosa na lepszy, ale ostatecznie go zaakceptowałam. Poza tym nie ufam naszym lekarzom...Na to lekarka wzburzona:
"Co tez Pani mówi! Duże nosy mają ludzie z charakterem!" Sama nie miała zbyt okazałego nosa, ale po przemyśleniu tematu stwierdzam, ze miała rację :) Niby nikt nie chce mieć dużego nosa, jednak prawdą jest, że duży nos oznacza niebanalna osobowość. Patrząc na mój nos można wywnioskować, że jestem osobą stanowczą i nieznoszącą sprzeciwu. Prawda. Mam "stanowczy nos" i jestem z tego dumna! Mały może zbliżyłby mnie do upragnionego ideału jednak to już bym nie była ja.

Żadna operacja plastyczna do tanich nie należy. Nie inaczej jest z korekcją nosa. Ceny różnią się w zależności od rodzaju zabiegu oraz kliniki (KLIK):
  • totalna korekcja nosa od 7000zł
  • korekcja krzywej przegrody od 3500zł
  • korekcja czubka nosa od 3000zł
  • korekcja nosa kostnego od 8000zł
Do tej pory myślałam, że "zrobienie" całego nosa mieści się w granicach 5000zł. Jak widać ceny są dużo wyższe. Może to i lepiej...

Osobiście już dawno pogodziłam się z wszystkimi swoimi wadami i żadnej operacji plastycznej raczej się nie poddam :)

Jakie jest Wasze zdanie na temat korekcji nosa? Lubicie swoje noski :)?

niedziela, 11 stycznia 2015

New in po raz enty :)

Przy niedzieli chciałam się pochwalić nowościami - wygrana w rozdaniu oraz skromnymi zakupami :)

  • Wygrana w rozdaniu u Patrycji z bloga The Beauty Of Fashion. Nie spodziewałam się, że będzie tego aż tak dużo :) Wszystko świetne, a w trzech produktach jestem już zakochana...

  • Zakupy Rossmanowo-Biedronkowe :)

 - Zestaw kąpielowy o zapachu czekolady z pomarańczą. Zapach jest obłędny! Zresztą to moje ulubione połączenie smakowo-zapachowe :) Biedronka 11,99zł (wyprzedaż).


- Dezodorant o zapachu egzotycznym Isana - 3,49zł
- Krem do ciała z witamina E Isana - 2,49zł, Cena na do widzenia :)
- Balsam ze srebrna poświatą Lirene - 7,09zł, Cena na do widzenia :) Zawsze miałam ochotę na tą serię świetlistych balsamów i za taką cenę wreszcie się skusiłam :)
- Baza matująca Be Beauty - 9,99zł 
- Dezodorant w sprayu Incandessence 
- Maseczka termoaktywna Synergen - 1,39zł, Cena na do widzenia :)
- Szampon upiększający Elseve L'oreal  - ok. 11zł. Zawsze chciałm go wypróbować ze względu na te migoczące drobinki :D

Koniec :)

piątek, 9 stycznia 2015

Hello Autumn! Puder multicolour Essence

Puder kupiłam tylko i wyłącznie z powodu jego niezaprzeczalnej urody. Nabyłam go na jesieni, ale tak szybko minęła, że zaczęłam używać go dopiero zimą...:)

Hello Autumn! Puder multicolour Essence


Puder mieści się w plastikowym opakowaniu, charakterystycznym dla produktów marki Essence. Nie jest to jednak tandetny plastik, a bardzo trwały i solidny. Przynajmniej mnie nic się z nim nie dzieje :)
Jaki jest puder liściasty każdy widzi – jest po prostu piękny! Długo było mi go żal używać. Ale w końcu zaczęłam i jestem zachwycona. Kupując go nie nastawiałam się na jakiś specjalny szał. Po prostu jestem wzrokowcem i zachwyciła mnie jego uroda. Zresztą w przeszłości miałam już mapki bronzujące Essence i owszem były poprawne, jednak nie miały w sobie tego czegoś. Myślałam, że z tym pudrem będzie podobnie. Jakże się myliłam...


Puder składa się z czterech kolorów – białego, złotego, jasnego oraz ciemnego brązu. Nie wiedzieć czemu, myślałam, że jest matowy, a kolor ma przeciętny i nieciekawy. Ale wiecie co dzieje się po nałożeniu go na lico? Istny szał!

Oczywiście na żywo prezentuje się o niebo lepiej :)

Przepiękny złoty rozświetlacz z mnóstwem złotych drobinek. Nie taki dyskotekowy, tandetny, ale piękny szlachetny! Pięknie ożywia twarz przy okazji ją modelując. Pierwszy raz spotkałam się z tak fajnym produktem do twarzy.


Konsystencja pudru jest trochę oporna jak wszystkich produktów do twarzy Essence. Ale z dobrym pędzlem (mam swój pierwszy Hakuro i jestem zachwycona) świetnie współpracuje. Jest wydajny, używam go bardzo często, a listki jeszcze nie zdarte :P Mimo ciężkiej konsystencji, lekko pyli. Na twarzy utrzymuje się bardzo długo, nie zauważyłam też aby się ścierał. Mimo dużej ilości drobinek nie migrują one po całej twarzy tylko dodają jej blasku. Obecnie mamy zimę w pełni, a kosmetyk wygląda na bladym licu świetnie. Nawet nie śmiem sobie wyobrażać, jak pięknie będę wyglądać przyodziana w nim latem :) Jeśli jeszcze gdzieś przypadkiem uda Wam się natrafić na ten wspaniały kosmetyk koniecznie go sobie sprawcie. Jeśli nie, zazdrośćcie tym, którzy posiadają ;>

czwartek, 1 stycznia 2015

Co mam powiedzieć...

Słomiany Zapał ma już trzy lata! 

Przez ten czas moje blogowanie było pełne zwrotów i upadków...Parę razy chciałam dać sobie spokój, ale od kiedy zmieniłam nastawienie jest mi i mojemu blogowi o wiele lepiej :) Martwię się jedynie o to, że wszystko wokół mnie jest dla mnie takie obojętne i w zasadzie wszystko mi jedno...Nic mnie nie cieszy ani nie martwi...I sama sobie zaprzeczam :P Po prostu od paru miesięcy jestem w takim stanie, że nic mnie nie obchodzi i to jest lekko niepokojące...

Ale wracając do Słomianego Zapału. Piszę coraz rzadziej, ale moja wizja jest taka, że pisze kiedy mam chęć i ochotę, a nie na siłę jak kiedyś. Dzięki temu (w mym subiektywnym odczuciu) posty są lepsze. Cały czas uczę się robić lepsze zdjęcia i śmiem twierdzić, że są o niebo lesze niż na początku mojej działalności :) Chciałabym dodawać więcej zdjęć makijaży, bo w zasadzie to na tym znam się najlepiej...Z miłości do make upu powstał ten blog...Najbardziej jestem zadowolona z mojego stylu pisania :) Jest mój, jedyny i niepowtarzalny :P Cieszę się, że mam coraz więcej obserwatorów, że czasem ktoś skomentuje posta :) Cieszy mnie stale rosnąca liczba wyświetleń bloga (choć wyświetleń zawsze było dużo...). Cieszę się, że mam blogowe koleżanki...Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się "wbić" na jakieś spotkanie blogerskie...Cieszy mnie każda współpraca, choć mam ich stosunkowo mało...ale są :) Cieszy mnie każda wygrana w rozdaniu :) Choć rzadko coś wygrywam :) Cieszę się, że jesteście, że zaglądacie tutaj, że komentujecie.

Obecnie pracuję nad nowym nagłówkiem, bo stary mi się znudził...Chciałabym, aby wygląd bloga był trochę bardziej w moim typie, ale nie umiem dodać tych wszystkich fajnych pierdółek :/

Ciekawa jestem czego Wam najbardziej brakuje na Słomianym Zapale, a czego jest za dużo. Co jest dobre, a co mniej? Nad czym powinnam popracować? Wszelkie sugestie mile widziane :)

Tymczasem częstujcie się wirtualna babeczką :)


Dziękuję, że jesteście :*
Ernestyna