Obserwatorzy

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Nie jestem łakomczuchem lecz smakoszem...

...dlatego też nie mogę przejść obojętnie obok nowych smaków w sklepie. A ktoś w ogóle może?!

Będąc w Kauflandzie na zakupach spożywczych zakupiłam:

  • Ulubioną czekoladę na gorąco z pomarańczą. Uwielbiam! Ale mogłaby być tańsza...1,38zł sztuka.
  •  Kiedy przechodziłam koło napojów gazowanych(których nie miałam w zamiarze nabywać) kątem oka dojrzałam nowy, nieznany smak Hoop Coli - korzenny. Co miałam zrobić? Nigdy nie piłam, zima za oknem, nadchodzą święta...Do wózka! Piła któraś? Dobra?

 Później była Biedronka, a tam:

  • Nowe powietrzne deserki Aero o smaku białej czekolady z sosem czekoladowym. 
  •  Czekolada z drażami na pocieszenie. Jakie pocieszenie? Otóż na jednych z blogów ujrzałam niedawno piękną biało-czarną czekoladę z żelkiem zatopionym w każdej kostce i ponoć była z Biedronki. A u mnie nie ma! Chlip...
  •  I coś kosmetycznego, przez co targają mną sprzeczne uczucia. Wiadomo, że L'oreal testuje na zwierzętach, a ja kupiłam zestaw Maybelline...Źle mi z tym...Z drugiej strony, do końca nie wiadomo  jak wygląda takie testowanie...I biedny zwierzaczek już dawno nie żyje...I najsmutniejsza strona sprawy: choćby ch.. na ch... stanął i ściany srały świata nie zmienię. Czy testowanie na zwierzętach jest nadal legalne? Zestaw tuszy 16,99zł.

20 komentarzy:

  1. Uwielbiam czekolady do picia...musze sprobowac tych garacych kubkow :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekolada z pomarańczą brzmi bardzo kusząco :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, ale chyba zaspokoję ciekawość w Święta :P

      Usuń
  4. Gdzie dorwałaś ten zestaw tuszy? Poluję na Lash Stiletto i nie mogę znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze jak byk, ze z Biedronki :P Jednak interes życia to nie był, bo jak się okazało Lash Stiletto jest brązowy, o czym dowiedziałam sie z innego bloga...Gdybym wiedziała o tym wcześniej pewnie bym nie kupiła.

      Usuń
  5. Aby uzyskać zgodę na testowanie na zwierzętach, trzeba uzyskać zgodę od Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach (Lokalnej bądź Krajowej). Aby taką zgodę uzyskać, należy przedstawić wszelkie argumenty, które wskazują, że danej substancji nie da się przetestować inaczej jak tylko na żywym organizmie (dodatkowo należy się zapoznać ze wszelką dostępną literaturą i wykazać, że podobne doświadczenia nie zostały jeszcze przeprowadzone i nie ma wyników). Uzyskanie takiej zgody nie jest łatwe, a nawet jeśli już się ją uzyska są specjalne procedury, których należy przestrzegać (całe doświadczenie musiało być uprzednio szczegółowo przedstawione Komisji i przez nią zaakceptowane). W doświadczeniach na zwierzętach zawsze należy zminimalizować liczbę zwierząt, ich cierpienie , opracować jak najlepsze metody i jeśli tylko to możliwe zastąpić zwierzęta innym modelem.
    Tu jest skład Komisji: http://www.nauka.gov.pl/nauka/krajowa-komisja-etyczna-ds-doswiadczen-na-zwierzetach/krajowa-komisja-etyczna/sklad-kke/
    Nie są to sami przedstawiciele firm farmaceutycznych jak widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...w jakiś sposób jest to pocieszające, ALE czy L'oreal u nas produkuje? Całe Coty w sensie? U mnie w mieście coś tam pakują, ale nie wiem dokładnie co i jak. Wiadomo też, ze kosmetyki kupowane w necie na pewno są sprowadzane zza granicy. I właśnie tu pojawia sie problem, jak to wygląda za granicą...

      Usuń
    2. Tu już się zaczną moje podejrzenia:
      jeśli coś jest legalne, to muszą być procedury, a te procedury muszą być sensowne. Analiza doświadczeń na zwierzętach też może nastręczać problemów o czym świadczy przykład talidomidu (lek przeciwbólowy zażywany przez kobiety w ciąży, który doprowadził do urodzenia kilku tysięcy dzieci z wadami - badania na szczurach tego nie wykazały, gdyż szczury są oporne na działanie teratogenne tej substancji).
      Legalne badania nie sprawiają zwykle dużego bólu zwierzętom, a z nielegalnymi mogą być potem duże problemy prawne, a nie wiem czy dużym firmom zależy na bardzo dużych problemach...

      Usuń
  6. ta czekolada z biedronki z żelkami w środku kosztuje aż... 4zł i jest malutka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem nieładnie, że aż 4zł. Ale jeszcze gorzej, ze u mnie jej nie ma. Raz można :P

      Usuń
    2. Pewnie, że można :) W moich biedronkach leży ona w tych koszach z nowościami, z gazetek itd. Szukałaś tam? :)

      Usuń
    3. Pewnie, że patrzyłam. Wszędzie zajrzałam i nic. Ale mam chytry plan - jutro sprawdzę dwie inne Biedronki ;> hahaha. Oby czekolada była smaczna!

      Usuń
  7. a ja jestem łakomczuch heeeee ;)
    całe szczęście mam czekoladę pod ręką teraz ;D
    i nie utuczy mnie, oj nie
    farciara jestem he :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś skończy sie Twoja dobra passa :P
      Ja tam tyję od samego patrzenia na jedzenie :P

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Tak, ten deser jest cudowny. Nie pamiętam kiedy miałam coś tak dobrego w pysku :D Chyba zrobię zapas ;>

      Usuń
  9. uwielbiam Aero, muszę się rozejrzeć za tym deserem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bąbelkowych czekolad nie lubię, ale ten deser poezja :P Jest w Biedronce 4szt. za 3,99zł

      Usuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +