Obserwatorzy

niedziela, 30 grudnia 2012

Jak o siebie dbam: twarz - makijaż

Według mnie dbanie o siebie to również makijaż. Uważam, że nie istnieje kobieta, którą można nazwać ładną bez makijażu. Zatem dlaczego to mężczyźni uważani są za płeć brzydką? Tak czy inaczej tak samo jak nie lubię przerysowanych solaryjnych facjat, tak samo nie trawię kobiet sote.


Jak wygląda mój codzienny makijaż?
U mnie z makijażem bywa różnie. W dużej mierze zależy on od mojego nastroju i ilości czasu. Nie ma u mnie podziału jak u innych kobiet na makijaż dzienny i wieczorowy. Maluję sie jak mi sie akurat spodoba. Przeważnie są to mocne makijaże. Takie pasują do mojej urody i osobowości. Tutaj mała uwaga. Mówiąc makijaż mam na myśli oczy, reszta u mnie jest na drugim planie. 

O ile nie stosuję podziału na pory dnia, to z pewnością stosuję podział na pory roku. I tak, w miesiące chłodne tj. od października do marca używam podkładu, pudru, bronzera, rozświetlacza. Do tego oczywiście podkreślone oko, usta przeważnie pomadka ochronna. W miesiącach ciepłych tj. od kwietnia do września nie stosują nic na twarz. Żadnych podkładów, pudrów itd. Maluję jedynie oczy i ewentualnie błyszczyk na usta. Jeśli są straszne upały rezygnuję nawet z cieni i maluję wyłącznie rzęsy. I tu nie zależnie od pory roku moje rzęsy mają mieć iście teatralny wygląd. Mają być długie, grube i podkręcone.

Moi ulubieńcy w makijażu

  • Oczy
Oczy są zwierciadłem duszy, tak uważam. Niestety jestem posiadaczką psich brązowych oczu, których szczerze nienawidzę. Owszem mają ładny kształt i są duże, ale co z tego skoro mają kolor kupy :/ Plusem w tej sytuacji z pewnością jest fakt, że pasuje mi każdy kolor cieni do powiek. Z drugiej strony, gdybym była posiadaczką pięknych lazurowych oczu, podkreślałabym je wyłącznie tuszem i czarną kredką.

Ale wracając do ulubieńców. Przez 11 lat mojego malowania sie (zaczęłam w wieku 16lat, jak poszłam do szkoły średniej) przez moje ręce przewinęło sie mnóstwo kolorówki. Oczywiście większość z tych kosmetyków to buble, ale znalazło sie paru ulubieńców, do których chętnie wracam.

- Tusze do rzęs
1.  Big Volume Lashes Professional Mascara Waterproof Eveline (KLIK).

Ostatnimi czasy po niego sięgam najczęściej. Dlatego, że jest wodoodporny, zimą oraz upalnym latem jest niezastąpiony. Pogrubia, wydłuża, nie rozmazuje się i nie spływa.

2. Gigantic Volume Eveline.

Bardzo go lubię, niestety ciężko go dostać. Pogrubia rzęsy, ma moją ulubioną szczoteczkę. Bardzo tani ok. 8zł. Szukałam go kiedyś po całym mieście, a był w osiedlowym kiosku.

3. Volum Express Curved Brush Maybelline.
4. Volum Express Waterproof Mascara Maybelline

Oba fajne, aczkolwiek wersja wodoodporna bardziej do mnie przemawia. Niestety ktoś wspaniałomyślny postanowił wycofać je ze sprzedaży (przynajmniej y mnie w mieście). Miałam przyjemność mieć go dwa razy - raz dostałam jako gratis do farb do włosów, drugi raz zamówiłam na allegro. Obecnie nie kupuję tuszów Maybelline, za bardzo poszaleli z cenami, wolę Eveline. Choć ostatnio kupiłam okazyjny zestaw za 17zł :)

Wszystkie zdjęcia z wyjątkiem ostatniego pochodzą ze stron producentów. Ostatnie z wizaż.pl

- Cienie do powiek

Cienie do powiek to moje ulubione kosmetyki kolorowe. Dlatego mam ich najwięcej i prawie wszystkie kolory. Jedno czego nie cierpię - matowe cienie. Jak będę mieć 70 lat to może polubię...Jeśli chodzi o kolory to lubię różne, ale najczęściej stosuję beże, złoto, brązy. Kiedyś namiętnie używałam czarnych cieni...

1.Cienie Holographic Wibo (KLIK) i (KLIK).

Ale jedynki, bo dwójki w ogóle holo nie są...
W sinokoperkowymróżu byłam wręcz zakochana wiosną i latem, teraz trochę mi przeszło, ale nadal lubię. Sinoróżowaśliwka idealna na jesień. Oba cienie pięknie sie mienią, w zależności od tego jak padnie światło dają różne opalizujące - holograficzne odcienie.


2. Cienie Double Effect My Secret (KLIK)

Bardzo lubiłam swego czasu, teraz już tak nie używam. Cienie typu bling bling, mocno iskrzące, lubię takie. W swojej karierze miałam tylko dwa kolory i nadal nie wiem czemu nie mam więcej...

3. Oriflame Beauty Perfect Match Eye Shadow Duo (KLIK)

Bardzo przyjemne cienie na dzień. U mnie, jak już wspominałam, nie ma podziału makijażu na dzień i na noc, ale inne dziewczyny może to interesować. Cienie nie mają nachalnych drobinek, dobrze sie rozprowadzają.

4. Cienie do powiek Very My Eye Oriflame

Namiętnie ich używałam jako nastolatka. Zawsze brazowo-beżowy wariant. Niestety nie udało mi sie znaleźć zdjęcia w starych opakowaniach a i nowych nie miałam, wiec nie wiem czy jakość ta sama...

5. Cienie Sleek (KLIK)

Co prawda nie otaczam ich takim kultem jak inne blogerki, ale nie można odmówić cieniom tego iż sa naprawdę dobre. Mam tylko jedną paletę, bo tylko ta spodobała mi sie na tyle, zeby w nią zainwestować. Niestety poważnym minusem jest tylko 12 miesięczny okres ważności po otwarciu :/ 

6. Cienie H&M (KLIK) i (KLIK)

Powyższe cienie są na prawdę warte polecenia. Mają moją ulubioną konsystencję - bardziej miałką i całkiem dobry pigment. Cena w promocji też świetna. Od recenzji paletki Betty Boop zaczęłam prowadzenie bloga :) Widać jaką przeszłam ewolucje w pisaniu, bo pierwsze notki są żenujące :P

Zdjecie cieni Very Me pochodzi ze strony producenta

Jest mnóstwo fajnych cieni, ale nie do każdego chętnie wracam, dlatego na sześciu zakończę :) Chyba, że coś mi się wspomni...

- Baza pod cienie

Skoro jesteśmy przy oczach to baza musi być. Dla mnie nieodłączny element. Zaczęłam używać bazy, kiedy jeszcze mało kto o niej słyszał. Dlatego "zmuszona" byłam kupić taką jaka wówczas była dostępna na rynku - Art Deco za 35zł/5ml! Oczywiście baza zmieniała konsystencję w połowie pudełka i nie dało sie jej używać...Bazy po woli zaczęły wchodzić na rynek, wiec spróbowałam tańszych odpowiedników.

1. Baza Joko Virtual

Bardzo dobra baza. Makijaż utrzymuje sie cały dzień. Konsystencja odpowiednia i niezmienialna. Warto wypróbować. Ale, ale stosunek ceny do gramatury wychodzi na nie 11zł za 5ml.

2. Baza Hean (KLIK)

W sumie to bardzo podoba we wszystkim do Joko, ale aspekt ekonomiczny w tym przypadku wygrywa. 14g bazy za 13zł. Kupiłam bazę 100lat temu i dopiero teraz sie kończy. Konsystencja nadal taka sama jak na początku, ideał.

Zdjęcie bazy Joko pochodzi ze strony producenta

- Kredka do oczu

Linera nie używam, bo górnej powieki nie podkreślam. Nie będę sobie wydłużać i tak już wielkich, migdałowych oczu, bo będę wyglądać jak własna karykatura...

1. Precyzyjny Ołówek do Kresek Avon

Podkreślam nim dolną linię rzęs. Mam już trzecią kredkę z kolei, bardzo lubię.

2. Wodoodporna Kredka do Oczy Emily Golden Rose (KLIK)

Pierwsza w mojej karierze kredka, która jest i jest na powiece. Nie rozmazuje sie, nie zmazuje. Ideał kredki. Do tego jest mnóstwo kolorów do wyboru i atrakcyjna cena - 3,99zł.


  • Twarz
"Mam twarz wiec o nią dbam" głosił slogan jednej z reklam. Twarz mamy jedną i jest ona niewątpliwie naszą wizytówką. Dlatego też mówimy nie: zbyt ciemnym solaryjnym podkładom, trupim podkładom, dwóm centymetrom tynku na twarzy, różowemu różowi a'la ekspedientka rzeźni w PRL itd. itd.

- Podkład

Przez całe swoje malownicze życie nie znalazłam nic ciekawego i godnego polecenia.

- Puder

Też nie wiele tego zużyłam w moim życiu. Jak już kupię to się marnuje, bo albo zapominam użyć, albo jest go zwyczajnie za dużo żeby zużyć w jeden zimowy sezon.

1. Celebrities Beauty Mineralny Puder w Kamieniu Matująco-Wygładzający Eveline (KLIK)

To jedyny dotychczas, który polubiłam. Dobrze kryje, nie dając efektu maski. Matuje na dość długi czas.


- Bronzer

Mam wariacje na temat szczupłęj twarzy u siebie i innych. Pucków nie znoszę. Mimo iż chudzinką nie jestem to twarz mam szczupłą, a gdy chudnę jeszcze szczuplejszą...Ale pzecież zawsze można twarz jeszcze bardziej wyszczuplić bronzerem :D

1. Puder brązujący Honolulu W7 (KLIK)

Mam go od niedawna, ale już wiem, że jest moim ideałem. Po prostu miłość od pierwszego wejrzenia. Idealnie konturuje twarz, jest matowy, dosyć ciemny. Świetny!


- Rozświetlacz

Rozświetlanie lubię w zimie. Wtedy ma to sens.

1. Revlon Colorstay Mineral Finishing Powder (KLIK)

Najlepszy w swej kategorii ever!!!  Pięknie rozświetla, dając poświatę jak u Królowej Śniegu (którą zresztą jestem...) i utrzymuje sie cały dzień.


  • Usta
Co prawda ja tam ust nie mam, ale coś tam sobie czasem użyję coby sie pojawiły :P

- Pomadka ochronna
 
1.  Balsam do Ust Nivea Olive and Lemon - oraz NiveaClassic

Uwielbiam obie za smak i zapach. Różnia się niestety konsystencją. oliwkowa jest twarda, jak wszystkie balsamy smakowe Nivea, a Classic jest ciapata, przez co trzeba uważać, żeby jej nie złamać.

2. Wazelina Kosmetyczna do Ust Różana FLOS-LEK (KLIK)

Uwielbiam róże i tyle. Wazelinka pysznie smakuje i dobrze nawilża.


- Szminka

Nie mam ulubionej bo nie używam.

- Błyszczyk

Jak sie nie ma ust to błyszczyk uratuje. Mam pełno, ale zapominam używać...

1. Rimmel Stay Glossy (KLIK)

Uwielbiam go po prostu. Za smak, konsystencje, efekt na ustach. Mogę nakładać go bez lusterka i nie wyjadę poza moje małe usta.

2. Oriflame Beauty Powershine Lip Gloss (KLIK)

Z tym błyszczykiem błyszcze jak milion monet :P Świeci sie wprost niesamowicie. Mnóstwo drobinek -nie brokatu. Cudowny, na pewno kupię kiedyś inne kolory.

3. Matt Lip Gloss Basic (KLIK)

To moje ostatnie błyszczykowe odkrycie. Właściwie to nie wiem czy mozna podciągnąć matowego Basica pod kategorię błyszczyk...Nie mniej jednak jest rewelacyjny. Idealnie pokrywa usta, trwając na nich cały dzień. Nie wysusza, a nawet powiększa mikroskopijne usteczka. Szkoda, ze nie mam dostępu do produktów Basic :(


Jakie mam plany wobec makijażu?

Chciałabym aby moja twarz zbyła na tyle wyjściowa, żebym wcale nie musiała się malować. Niestety mimo iż jestem szatynką z ciemną oprawą oczu to i tak nie jest to oprawa zadowalająca. Fajnie byłoby mieć supr długie, podkręcone i ciemne rzęsy, tak samo brwi - bardzo wyraźne. Niestety...

Zawsze chciałam być wizażystką i myślałam, że z makijażem dobrze mi idzie. Niestety założenie bloga i śledzenie innych zweryfikowało ten pogląd :( Także mam w zamiarze doskonalić swoje umiejętności (lub uzupełnić ich brak) i może w końcu zapiszę się na jakiś kurs lub do szkoły policealnej...Może coś polecicie? Lepszy kurs czy szkoła? Wiedzę niewątpliwe mam i chciałabym podążać w kosmetycznym kierunku...Brakuje mi motywacji :(


Uff...nareszcie koniec. Ciekawe czy ktoś dobrnął do końca wpisu. Byłoby miło, bo takie wpisy są bardzo czasochłonne i męczące zarazem...

sobota, 29 grudnia 2012

Aloha! Czyli brązer Honolulu W7

W Dniu Darmowej Dostawy pozwoliłam sobie na dwa pudry W7 - Honolulu oraz Africę.

Puder brązujący Honolulu W7


Nie ukrywam, że głównym powodem zakupu było urocze kartonowe pudełeczko. Uwielbiam klimaty vintage. Chociaż moim zdaniem kartonik mógłby być matowy...W kartoniku jest 6g pudru.

W środku szufladka z uroczym pędzelkiem. Pędzelek jest o dziwo bardzo milutki i uzywam do aplikacji pudru wyłącznie jego. To bardzo wygodne rozwiązanie z takim pędzelkiem przy pudrze. Chociaż ja i tak używam pudru w domu, nie zabieram go nigdzie ze sobą.


Sam bronzer jest matowy, dość miękki. Dobrze się rozprowadza, dzięki czemu możemy w łatwy sposób wykonturować twarz. Lepiej nakładać go stopniowo, warstwa po warstwie, bo jest raczej z tych ciemnych, wiec można sobie zrobić kuku.


Zapach jaki w nim wyczuwam to farby plakatowe...
Zarówno zapach jak i pudełeczko świecące jak psu kule nie wpływają na to, że obecnie jest to dla mnie bronzer idealny.
Skład produktu


Czy Wy tez macie problem ze słowem "bronzer"? Za każdym razem zastanawiam sie czy pisać przez "ą" czy "on" aż dzisiaj rozwiałam swoje wątpliwości i okazało sie, że obie formy są poprawne.

Bronzer W7/internet/6g/15,50zł

piątek, 28 grudnia 2012

Mini mini zakupy raczej niekosmetyczne

Jako że z kasą krucho, zakupy muszę ograniczać do niezbędnego minimum zwłaszcza kosmetyczne i inne zachciewajki. A od stycznia będzie jeszcze gorzej :(

Ale żeby mi blog nie usechł zamieszczam to co jest :)

  • Zakupy małego AGD :P, 

czyli puszki x 3, z napisu na puszce wynika, że na ciasteczka, ale w jednej trzymam moją kawę 3w1, a dwie jeszcze puste. W puszkach zakochałam sie od pierwszego wejrzenia, bo uwielbiam takie klimaty vintage...Puszki są naprawdę duże i kosztowały 5zł/szt. - Sklep "Wszystko po...". Drugim zakupem marzeń była foremka silikonowa z Biedry, w ofercie od wczoraj 5,99zł. Zamarzyłam o niej jak tylko znalazłam w sieci to zdjęcie:

 W zamiarze mam stworzenie powyższych czekoladek i to już niebawem ;>

  • Peeling enzymatyczny, został mi polecony pod postem o pielęgnacji, pokładam w nim wielkie nadzieje. Kolczyki, które bardzo mi sie podobały w oryginalnej wersji. Za te dałam 2,99zł i mają jakieś jajowate te koła...I czekoladki - 2,09zł sztuka więc trzeba brać :D
 
 
  •  Oraz polecam kuleczki i suróweczki z Biedroneczki, czyli dzisiejszy obiad. Dziś wyjątkowo duża porcja, przeważnie jem mniej...:)
 

czwartek, 27 grudnia 2012

Czasoumilacze - olejki zapachowe

Większość blogerek "oszalała" na punkcie wosków jakichś tam, a mnie w ogóle nie ciągnie. Próbowałam palić pozostałości świeczki woskowej z Biedry, ale ciężko to później usunąć z kominka i strasznie długo sie pali, przez co zaczyna śmierdzieć...Woski mnie nie kręcą, wolę olejki.

Mój oryginalny zestaw kominek + olejek + podgrzewacze miał mieć waniliowo-pomarańczowy zapach. Niestety olejek to straszny śmierdziel. Nie używam go. O kominku pisałam TU.





Na dzień dzisiejszy posiadam cztery olejki i na tym chyba poprzestanę. W końcu kominek pali się tylko zimową porą.


Od lewej:

  • Różany firmy Muller, kupiony w Kauflandzie za 4,99zł/10ml - coś słabo pachnie. Tzn. w buteleczce pachnie ładnie, ale gdy sie pali to jakoś go nie czuć. 
  • Owoce leśne/jagody - kupiony za 3zł/10ml w sklepie "Wszystko po..." - mój ulubiony, pięknie i intensywnie pachnie. Chyba wrócę po inne zapachy...
  • Morska Bryza również piękny i intensywny zapach. Uwielbiam morze i morskie zapachy (nie ryby z glonami!). Kupiony za 2,50zł/10ml w sklepie "Wszystko po....
  • Wanilia z pomarańczą z zestawu Biedronkowego.  Zapach ma okropny, ale spróbuję jeszcze kiedyś, aby ostatecznie sie zniechęcić lub przekonać. Pierwsze co rzuca sie w oczy to to iż buteleczka jest przezroczysta, a nie powinna i najgorsze - nie ma dozownika jak pozostałe olejki, więc leje sie ile chce i jak chce :/

Po co ten wpis? Ano po to żeby kolejny raz pokazać, że tańsze bywa lepsze. Oczywiście nie mam zamiaru nikogo namawiać do wizyt w sklepie "Wszystko po...", bo wiem, że niektóre osoby czują sie upokorzone samym faktem przebywania w takich miejscach. Tak, mam taką koleżankę, która będąc ze mną w takim sklepie mówiła pod nosem "Kobieto szanuj sie, wyjdź z tego sklepu"...Tym optymistycznym akcentem kończę wpis i oświadczam, że nadal nie zamierzam sie szanować i nadal będę oszczędzać kupując tańsze odpowiedniki :D

PS. Czy ktoś wie dlaczego tekst mi się rozkracza pod zdjęciem z kominkiem?

środa, 26 grudnia 2012

Nareszcie po wszystkim!

Z pewnych względów za świętami nie przepadam i dlatego też ich nie obchodzę. 
Nie przeszkadza mi to jednak w upieczeniu mojego ukochanego sernika i dostaniu prezentów.
  • Mój przepyszny sernik :D W tym roku na herbatnikach (zwykle wychodzi mi zakalec z ciasta kruchego, więc szkoda składników i roboty) i z polewą czekoladową. Tradycyjne ze skórka pomarańczową - uwielbiam to połączenie smakowe.
 

Prezenty:
  • Zestaw pierwszy, w którym pierwotnie było 100zł, które jeszcze tego samego dnia zamieniałam na słuchawki :D Bez muzyki robię sie strasznie nerwowa...
 
 
  •  Zestaw drugi, właściwie otrzymywany na raty. O kredce i perfumie już pisałam (KLIK) i (KLIK). Oprócz tego słodycze i świeczka miś. Polecam pierniczka - przepyszny :D
 


PS. Chyba będę musiała zablokować dodawanie komentarzy dla anonimów, ponieważ dostaje mnóstwo obcojęzycznego spamu. Chyba, ze da sie to zablokować jakoś inaczej?

niedziela, 23 grudnia 2012

Jak o siebie dbam: twarz - pielęgnacja

Dzisiaj kolejna odsłona "Jak o siebie dbam". Jako że idę po kolei od góry dzisiaj mowa będzie o pielęgnacji twarzy.

Jaką mam cerę?

Mimo iż cera moja jest już posunięta w wieku - 27lat - to ciągle pojawiają mi się na twarzy niespodzianki. Częste wypryski, czarne zaskórniki w strefie T i inne zamknięte na czole i po bokach twarzy. Skąd u mnie takie niespodzianki, pewnie nigdy nie ustalę. Z tego też powodu nie lubię recenzować podkładów czy kremów, bo nie jestem w stanie ustosunkować sie co do zapychania nimi cery. Przecież moja cały czas jest zapchana! Mam również skłonność do rumienienia się. Chociaż nie wiem skąd, bo raczej bezczelny ze mnie typ i wstydu to ja nie mam :)

Jak wygląda moja codzienna pielęgnacja?

  • Rano po przebudzeniu obowiązkowe mycie buźki przeznaczonym do tego żelem.
  • Następnie nakładam krem przeznaczony do mojej cery, a jak mi sie wspomni nakładam również krem pod oczy.
  • Wieczorem zmywam twarz mleczkiem przeznaczonym do mojej cery, a oczy płynem dwufazowym.
  • Następnie powtórka z rana (mycie żelem + krem)
  • Staram sie nie zapominać o peelingu - wykonuję go dwa razy w tygodniu.
  • Raz w tygodniu - w niedzielę staram sie nakładać maseczkę, przed jej nałożeniem obowiązkowo peeling.
  • Gdy zmaltretuję twarz wyciskaniem dziadostwa przemywam ją tonikiem.
 Moi ulubieńcy w pielęgnacji twarzy
  • Żel do mycia twarzy
1. Nawilżający Żel do Mycia Twarzy do skóry normalnej i mieszanej Be Beauty (klik) 

To jeden z moich ulubionych żeli do codziennej pielęgnacji - tani, wydajny, łatwo dostępny. Służy mojej skórze, która wymaga nawilżenia.

2. Antybakteryjny żel do mycia twarzy AcneLine firmy SI Świt (klik)

Też żel to mój wybawiciel! Kiedy parę lat temu dostałam wręcz ataku pryszczy tylko on był w stanie mi pomóc. Gdy mam z cerą większe problemy sięgam właśnie po niego.Niestety ze święcą go szukać. Dawno go nie miałam, ale swojego czasu widziałam go w Rossmannie.

  • Demakijaż
1.  Dwufazowy płyn do demakijażu ust i oczu firmy Delia (klik).

Na całym świecie nie ma nic lepszego do zmywania oczu niż dwufazowiec Delii. Zmywa moje trudne makijaże bez większego trudu, no może czasem bardziej opornie. Tylko on radzi sobie z wodoodpornym tuszem do rzęs. Mam go w swojej łazience nieprzerwanie odkąd go odkryłam. Nie zmienię na nic innego.

2. Mleczko do Demakijażu Podstawa Pielęgnacji Garnier Skin Naturals (klik).

W tym momencie istnieją już trzy mleczka do demakijażu, które nie szczypią mnie w oczy. Garnier jest jednym z nich. Obecnie mleczka używam tylko i wyłącznie do zmywania pudru, bo z oczami żadne sobie nie radzi.

3. Mleczko łagodzące do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu Be Beauty (klik).

Mam to mleczko od niedawna, ale już bardzo je lubię. Bardzo podobne do mleczka Garnier. Również nie szczypie w oczy, ale nie zmywa wodoodpornego makijażu.

4. Mleczko & Tonik Kasztanowe Bieledna.

Ktokolwiek widział ktokolwiek wie...Było i zniknęło jak wszystko co dobre. Zdążyłam go mieć dwa razy i było świetne. Moje ulubione mleczko. I kosztowało niewiele. Co prawda Bielenda ma w ofercie jakieś nowe kasztanowe mleczko, ale to chyba nie to samo. I cena dwa razy większa...W ogóle Bielenda lubi wycofywać świetne kosmetyki...


  • Peeling
Peeling ważna rzecz, wiadomo. Staram sie wykonywać regularnie, ale różnie z tym bywa. Na pewno robię peeling przed nałożeniem maseczki.

1. Żel peelingujący do ciała firmy Marion o zapachu białej czekolady z pomarańczą (klik).

Nie jest to peeling przeznaczony do twarzy, ale jest bardzo delikatny wiec sie spisuje. I ten cudowny zapach! To mój ulubiony peeling ever!
  •  Krem
Niestety mimo tylu lat na karku nie znalazłam nic godnego uwagi. Mam trudną cerę - przesuszona, a jednocześnie pełną niespodzianek (wypryski i zaskórniki). Jak więc dobrać odpowiedni krem? Wiadomo, że nawilżenie najważniejsze, ale dziadostwo też trzeba wyczyścić.

  • Walka z niedoskonałościami
1.  Szybko Działający Żel na Wypryski z 2% Kwasem Salicylowym Clearskin Avon (klik).

Jedyny skuteczny żel na wypryski. Miałam parę innych, jednak żaden z nich nie działał. Zawsze do niego wracam.

Jakie mam plany wobec cery?
 
To właściwie nie plany, a życzenia. Chciałabym mieć nieskazitelnie czystą cerę. Bez żadnych pryszczy i zaskórników. Jednocześnie chciałabym, aby była nawilżona i nie czerwieniła się tak często. 

sobota, 22 grudnia 2012

Raz lepiej raz gorzej - swoje makijaże tworzę,

czyli roczny przegląd makijaży i paznokci.


Czasochłonny kolaż. Po kliknięciu się powiększa :)

piątek, 21 grudnia 2012

Rozczarowałaś mnie nudna kredko!

Mam duże oczy, mimo to wymyśliłam sobie, ze chcę mieć jeszcze większe. Miała mi w tym pomóc cielista kredka. Jedną jedyną znalazłam w ofercie Oriflame. Długo na nią czekałam - konsultantka coś niedorobiona...

Kredka do Oczu Kohl Nude Oriflame


Na stronie producenta czytamy:

"Wzmacnia makijaż i podkreśla oczy. Ma kremową konsystencję i wyraziste kolory. Jasna kredka otwiera oczy i sprawia, że zyskujesz promienny, młodszy wygląd. Intensywna czerń dodaje intensywności spojrzeniu. Bezpieczne w użyciu nawet dla wrażliwych oczu".

Kolor kredki jest bardzo obiecujący i nie ukrywam, ze pokładałam w niej wielkie nadzieje.



Kupiłam kredkę z zamiarem podkreślania linii wodnej. Miało to powiększać moje i tak już duże oczy. Po co? Bo tak sobie wymyśliłam! Kredka rzeczywiście ma kremową konsystencję i lekko sunie po linii wodnej. Wszystko fajnie, tylko że jak przystało na linię wodną wszelkie kredki szybko z niej spływają, ta również.

Tak kredka prezentuje się na oku


Próbowałam stosować ją po prostu na dolną powiekę, bo w ten sposób dłużej się trzyma, ale był to słaby pomysł - osiągnęłam efekt trupa :/

Tak więc zawiodłam się na nudnej kredce, a miało być tak pięknie...Tak anime :P Będę używać, ale w przyszłości rozejrzę sie za czymś trwalszym.

Może znacie jakąś lepszą kredkę w przystępnej cenie?

Kredka/Oriflame/1,3g/12,90zł

czwartek, 20 grudnia 2012

Iście zimowy krem

Zakupiony podczas zakupów spożywczych w Kauflandzie. Wpadł mi w oko, bo miał fajną pękatą tubkę i ponoć promocyjną cenę - 3,99zł. Mimo iż w szafce czekało wówczas 5 innych kremów, temu nie mogłam się oprzeć - takiego wariantu zapachowego nigdy nie miałam - żurawina + miód + mleko.

Zimowy Krem do Rąk Regenerujący Cztery Pory Roku


Jak już wspominałam, kremik ma fajną niską, pękata tubkę. Jakoś kręcą mnie takie szczegóły :P Dzięki małym gabarytom z łatwością mieści się w kosmetyczce czy małej torebce. Zamykany na klapkę - wygodnie. Jego pojemność to 75ml.

Obietnice producenta oraz skład produktu


W sumie jak tak teraz poczytałam, to producent nie obiecuje nic oprócz regeneracji i ochrony dłoni. To oczywiście całkiem dużo, ale przyzwyczajona jestem do cudów na kiju, jakie producenci potrafią obiecywać.

Krem ma gęstą, treściwą konsystencje, łatwo sie rozsmarowuje i szybko wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Tzn. jest wyczuwalny ochronny film, ale nie uciążliwy. Mnie w każdym bądź razie pasuje, bo lubie czuć, że krem mnie nawilża.

Zapach ma dokładnie taki jaki obiecuje producent - połączenie żurawiny, mleka i miodu. Zimowy jak się patrzy. Taki zapach trzeba po prostu lubić. Mnie sie podoba. Sam miód i mleko to nie dla mnie, zbyt mdłe. Zapach długo sie utrzymuje, miło.

Teraz z okazji Świąt widziałam specjalne zestawy krem + peeling za ok.8zł. Szkoda, że kupiłam wcześniej sam krem, bo pewnie kupiłabym zestaw. Jestem ciekawa peelingu.


Zimą jak najbardziej polecam.

Krem/Kaufland/75ml/3,99zł

Kuzyn Coś i inny Ktoś

Kto pamięta Kuzyna Coś z Rodziny Addamsów?

On to umie dbać o długie włosy :P
Wpis z przymrużeniem oka a propos mojego niedzielnego wpisu o włosach KLIK 
oraz chęci posiadania jak najdłuższych włosów :D

A takim cienkim, wystrzępionym piórkom mówimy NIE!


Niby długie, niby ładne, a jednak obrzydliwe :/
I ten wystrzępione końcówki, ble!

Zatem ja zapuszczam do tyłka i ani cm dłużej :D

środa, 19 grudnia 2012

Matte & Fresh Skin Lovely

Kolejny kosmetyk z -40% promocji. Kupiłam, bo dwa podkłady, które ma są za jasne i niezbyt udane. Zapłaciłam coś koło 6zł.


Matte & Fresh Skin Lovely


Podkład mieści sie w smukłej odkręcanej tubce, ani ładnej ani brzydkiej. Pojemność standardowa, bo 30ml.

Kolor, który wybrałam to Caffe Latte, dosyć ciemny w żółtym odcieniu, czyli moim. Do wyboru były cztery odcienie - dwa jasne bliżej nieokreślone oraz dwa ciemne.


Rozsmarowuje się tak sobie - trzeba robić to bardzo uważnie, żeby nie zrobić sobie kuku. Na zdjęciach kolor wyszedł jaśniejszy niż jest w rzeczywistości. Kupiłam taki ciemny (nr3), ponieważ zawsze wybieram bardzo jasne podkłady, a wcale blada nie jestem i chciałam mieć coś w swoim kolorze. Wydaje mi sie, ze jest odrobinę za ciemny, wiec mieszam z innym. Jakoś tak źle sie czuję taka ciemna, przede wszystkim za ciemny podkład postarza. Dodatkowo "wybielam sie" pudrem ryżowym Paese, o którym pisałam TU i TU.

Obietnice producenta


Głównym zadaniem podkładu jest matowienie skóry. W spółce z pudrem ryżowym idzie mu to całkiem nieźle - twarz jest matowa przez parę godzin. Producent obiecuje idealne krycie, ale tylko obiecuje. Nie mam szczególnych rzeczy do zakrywania, jednak ostatnimi czasy po bokach twarzy mam pozostałości po uroczych czerwonych wykwitach i te czerwone plamy przez podkład kryte nie są. Z drugiej strony nie zauważyłam podkreślania suchych skórek, więc może faktycznie jest dobry do cery suchej i mieszanej.

Podsumowując - uczucia mam mieszane, ale raczej więcej nie kupię. Zapłaciłam mało, bo ok. 6zł, więc przeżyję.

Podkład Wibo/DN/30ml/ok.6zł

wtorek, 18 grudnia 2012

Holographic Eyes Wibo po raz 3

Dziś mam do omówienia jedną z dwóch holograficznych dwójek. O pojedynczych pisałam TU i TU. I o ile z jedynek jestem zadowolona, to dwójki mnie rozczarowały. Kupiłam oczywiście na słynnej wyprzedaży -40% więc za oba cienie zapłaciłam niecałą dyszkę :)

Holograficzne cienie do powiek nr 07 Wibo


Cienie są w takich samych uroczych marynarskich opakowaniach jak reszta serii. Również posiadają wytłoczkę w postaci morskich motywów. Tym razem mam falę oraz ster. Gramatura 2,5g.

Odcień nr 07 beż z brązem


Kupiłam takie kolory mimo iż mam takich mnóstwo. Chociaż niezupełnie - brakowało mi jakiegoś ciemnego brązu. O ile w opakowaniu widzimy beż i niezły brąz to już w chwili użytkowania ładny beż zamienia się w perłową biel a brąz ma niezbyt ładny dla mnie odcień gorzkiej czekolady. Liczyłam na coś lepszego...Jedno jest pewne - nie są to cienie holograficzne, a jesli już to nie w takim stopniu jak jedynki. Dają perłowe wykończenie. Mają mnóstwo drobinek, ale drobinki to nie to samo co holo...Poza tym mają inną konsystencje niż jedynki. Dwójki sa jakby twardsze, tym samym bardziej oporne. Rozcierają się w miarę dobrze.

I taki makijaż z udziałem powyższego. Nauczyłam się operować paintem to mogę działać :P Wiadomo, ze zdjęcia strzelane centralnie robią "rybie oko". No i uprzedzałam, że mam wielkie oczy...

 

Musiałam dodać trochę złota pośrodku, bo w dwójkę było smutno...Na linii wodnej kredka Nude z Oriflame.


Podsumowując, moje ulubione cienie to nie są. W białym rzadko komu do twarzy, bo daje efekt jak przy jakiejś chorobie. Z brązu będę korzystać.

Cienie Wibo/DR/2,5g/ok.5zł

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Zasłużona przerwa...

...nie nie od bloga, nawet na to nie liczcie :P

Zasłużona przerwa na kawę i ciastko :D


A odpoczywam od...


...ręcznego heblowania stołu...
Zajmie mi to sto lat...

Aaa...TAGi dwa...

W ostatnim tygodniu zostałam oTagowana dwukrotnie. Zbiorę oba w jednym poście, coby było szybciej i prościej :P

TAG Świąteczny, do którego nominowała mnie Daria z bloga http://oh-wow-lovely.blogspot.com/



ZASADY:
Po prostu umieść powyższy obrazek w swojej notce oraz napisz, co zrobisz w tym roku, aby te święta były jeszcze bardziej magiczne! Chodzi o to, aby oderwać swoje myślenie o świętach od przystrojonych witryn sklepowych, okazyjnych promocji, czy jarmarków świątecznych i pomyśleć, co możesz dać od siebie, aby magia świąt wypłynęła prosto z serducha, zamiast z telewizora i reklam Coca-Coli. :) Nie muszą to być wielkie zamierzenia, może w tym roku upieczesz pierwsze w swoim życiu pierniczki? Może naszpikujesz pomarańcze goździkami, aby ich aromat wypełniał cały dom? A może wraz z bliską osobą w spokoju ubierzesz choinkę i zatrzymasz się na chwilę, aby porozmawiać z nią dłużej i wypić ciepłe kakao? Pełna dowolność dozwolona! :)
Kiedy już podzielisz się swoimi pomysłami, otaguj kolejnych pięć osób :)

 
Odpowiadam:
Ja to się znów nie popiszę, ale nie celebruję jakoś specjalnie świąt. Do kościoła nie uczęszczam, więc byłoby to nieszczere z mojej strony. Jedno natomiast jest pewne - na pewno upiekę mój przepyszny sernik, który to piekę tylko dwa razy do roku (na święta właśnie). Efektami podzielę się na blogu :)

******************************************************************************************************** 
 
TAG Liebster Blog, w którym już brałam udział, ale pytania były inne. Nominowała mnie Nadine z bloga http://mrucznie.blogspot.com/

Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego Blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia kilka osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje im swoje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.


1. Co jadłaś na śniadanie?
Płatki Lion z mlekiem 
2. Trzy słowa, którymi możesz opisać ostatni tydzień. 
"Bosze, ale nudy" 
3. Co zabrałabyś na bezludną wyspę? 
MP3
4. Piosenka Twojego życia to..?
Jestem melomanem i uważam, że nie ma czegoś takiego jak piosenka życia. Jest tyle rodzajów muzyki, tyle zespołów, wokalistów, piosenek, że nie sposób wybrać jedną, jedyną. 
5. Ulubiony cytat.
Też mam takich kilka i oczywiście żaden nie przychodzi mi do głowy. Chociaż...przypomniało mi się, że mam takie specjalne zeszyty z różnymi cytatami, które kiedyś sobie spisywałam...Ale jak już wspomniałam za dużo tego :)
6. Co byś w sobie zmieniła, gdybyś mogła?
A chodzi o wnętrze czy wygląd? Wnętrze - i tu przypomniały mi się słowa Kurta Cobaina "Chęć bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest". Mówiąc krócej ja się zmieniać nie zamierzam. Jeśli chodzi o wygląd to jest tego mnóstwo: chcę mieć niebieskie oczy, proste włosy, lepszy nos, chcę ważyć 50kg itd.
7. Gdzie chciałabyś mieszkać? 
Zdecydowanie i zawsze nad morzem. Naszym oczywiście.
8. Co Cię relaksuje? 
Muzyka.
9. Jedna ze stu rzeczy do zrobienia przed śmiercią
Nie mam takiego planu robienia czegoś tam, bo nigdy nie wiadomo, który dzień będzie moim ostatnim.
10. Najgorsza wpadka z dzieciństwa? 
Dzieciństwo nie jest moim ulubionym tematem.
11. Najbardziej nieudany prezent, jaki dostałaś?
Zdarzyło się parę bubli: np. chciałam transparentny puder a dostałam biały w kamieniu, przed studniówką dostałam za duze stringi itd. Wolę dostawać kasę, bo przynajmniej wiem co z nią zrobić...

Do obu TAGów nominuję:
Do Liebster Tag nominuję 5 osób, ponieważ TAG jest już "stary i niemodny" więc większość blogerek zdążyło odpowiedzieć. Z lenistwa pytania pozostawiam bez zmian :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Jak o siebie dbam: włosy

Postanowiłam stworzyć serię postów pt. "Jak o siebie dbam". Taki post pędzie ukazywał sie co tydzień w niedzielę i będę w nim omawiać jak dbam o poszczególne części ciała oraz wskażę swoich subiektywnych ulubieńców pomagających mi w pielęgnacji.
Zacznę od "głów do stóp" coby było po kolei. Mam nadzieję, że seria postów Was zaciekawi, a być może dzięki niej znajdziecie coś dla siebie.

WŁOSY

Żaden z powyższych kolorów włosów nie jest prawdziwy, aparat notorycznie przekłamuje kolory, podbijając rude tony. Styczeń - włosy po użyciu odżywki Elisse, czerwiec - włosy rozczesane, lipiec - włosy wyprostowane, grudzień - po rozpuszczeniu nocnego koczka, jeszcze wilgotne. 


Wśród nas jest wiele włosomaniaczek, dbających o włosy jak o największe dobro.  Ja również staram sie dbać o włosy, pielęgnować je i regularnie podcinać. Nie popadam jednak w przesadę, bo mam mnóstwo innych zajęć a nie tylko zajmowanie sie włosami.

Moja pielęgnacja zawsze ograniczała sie do mycia oraz stosowania odżywki, głównie po to żeby móc rozczesać włosy. Wiele dziewczyn przyznaje, że ich pielęgnacja włosów zmieniła się od kiedy prowadzą bloga, stała sie bardziej staranna. Ja prowadzę bloga od blisko roku i jakoś nie dałam się porwać modzie na olejowanie, dobieranie szamponów bez czegoś tam itd. Po prostu z natury mam gęste i ładne włosy, więc po co? 

Oczywiście raz na blogu przeczytałam, że sa jak u czarownicy, ale taki już urok gęstych, puszystych, długich włosów. Wielokrotnie podkreślałam, że jestem na etapie zapuszczania włosów, aż po tyłek, bo postanowiłam sobie, że chociaż raz w życiu taką długość osiągnę. Poza tym od przeszło dwóch lat ich nie farbuję, a wcześniej były torturowane rozjaśniaczem, farbami oraz prostownicą dlatego też od połowy włosów mam o dwa tony inny odcień. Od tego miejsca też moje włosy są "sianowate" i to stąd ten słynny efekt czarownicy.
Z racji długości  - teraz jest to ok. 60cm - włosy niszczą się i rozdwajają, dlatego też staram się podcinać je co 2-3 miesiące.

Jak wygląda moja codzienna pielęgnacja?

  • Myję włosy codziennie. Na podorędziu mam 2 lub 3 szampony i za kazdym razem używam innego
  • Następnie nakładam odżywkę. Również ma 2 lub 3, których używam jak mi sie chwyci.
  • Włosy myję na noc, rozczesuję, zawiązuję na cebulę i tak idę spać. I w tym momencie większość włosomaniaczek chwyci sie za głowę. Jak to na noc?! Dziołuszki, jak ja bym chciała myć włosy w dzień, musiałabym to zrobić tak ok. godziny 15 i czekać ładnych parę godzin aż wyschną. Zatem moje życie musiałoby się kręcić wokół włosów...
W tym miejscu "anegdotka"...Byłam kiedyś pociąć końcówki, a że włosy miałam nieświeże to poprosiłam z myciem. Fryzjerka podcięła mi te pół cm włosów i przystąpiła do suszenia. Nie znam fachowej nazwy, ale to była suszarka z tych wielkich. Suszy, suszy, mija 10 minut, 15, 20, w końcu woła na pomoc praktykantkę z drugą wielką suszarką. Suszyły tak równą godzinę, po czym zrezygnowały. Efekt był taki, ze włosy nadal były wilgotne, rachunek za usługę większy i mróz za oknem. Jak widać bujne włosy to nie tylko blaski :P Są oczywiście ładniejsze od cienkich i rzadkich, to nie ulega wątpliwości.

Moi ulubieńcy w pielęgnacji włosów
  • Szampony

1. Bambi dla dzieci (klik). 
2. Oliwkowy Cien z Lidla (klik).

Oba w widoczny sposób działają na moje włosy, które są lśniące i miekkie jak u dziecka. Niestety Bambi jest mało wydajny, a Cien był limitowaną edycją.

  • Odżywki  
1. Elisse z Biedronki (klik).

Jest to jedyna odżywka, która podkreśla skręt moich włosów. co ciekawe, producent wcale tego nie obiecuje...To odzywka do włosów farbowanych i z pasemkami.

2. Jedwab firmy Marion (klik)

Nie lubię poświęcać czasu na niepotrzebne czynności, dlatego tez jedwab, którego nie trzeba spłukiwać jest idealny. Włosy łatwo się rozczesują, ładnie pachną, sa miłe w dotyku.

3. Kuracja z olejkiem arganowym Marion (klik).

Uwielbiam! Pięknie pachnie, włosy łatwo sie rozczesują, nie trzeba spłukiwać, włosy są ładniutkie, zdarza mu sie podkreślać skręt włosów.






Mam za sobą przygody takie jak nakładanie oliwy na włosy -fryzjerka mi polecała - never ever! Stosowałam też olejek na porost włosów (klik), właściwie nadal go mam, wykorzystam do końca i never ever! Obecnie używam również olejku lawendowego Avon, który wygrałam w rozdaniu. Nawet fajne są po nim włosy, ale za dużo zachodu. Nie wiem, ale do olejowania chyba mnie nikt nie przekona...

Czym czeszę?

Nie mam słynnej szczotki nieplączącej włosów, nawet nie mam w planach jej mieć. Wątpię, ze rozczesze moje włosy. Kiedyś skusiłam się na szczotkę z naturalnego włosia. Taką to ja sobie mogę włosy na nogach czesać, bo tylko do tego sie nadaje...
Posiadam ogromną, płaską, prostokątną szczotkę przeznaczoną do długich włosów i nie zamienię jej na żadną inną. Pisała o niej TU.


Jakie mam plany wobec włosów?

Przede wszystkim chcę aby były jak najdłuższe. Mam w planach do tyłka, a potem się zobaczy. Póki co  maja ok.60cm wiec brakuje ok.20cm :D Chcę aby miały równą długość. Przez zabiegi fryzjerskie musiały być ciągle cieniowane i teraz pod spodem są obcięte na równo, a warstwa wierzchnia jest trochę krótsza. Aby zrównać długość brakuje mniej niż 10cm. Chciałabym też nauczyć sie podkreślać ich naturalny skręt, tak aby ładnie to wyglądało, bo teraz to ni w kij ni oko. Staram sie nie prostować, chyba że chcę sprawdzić jaką mają długość :D Jak już pozbędę sie farbowanej części włosy wreszcie odżyją, ale kiedy to będzie...za 2-3 lata...

Myślę, że wyczerpałam temat. Podobało się? Jakieś wskazówki na temat pielęgnacji, aby włosy rosły w siłę i były porządnie skręcone? Wszelkie komentarze pt. "masz włosy jak czarownica" mam w głębokim poważaniu :)

PS. Jedno zdjęcie mi sie rozjeżdża i nie wiem jak zrobić żeby było dobrze :/