Obserwatorzy

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Zalotka

Zalotka jest najważniejszym narzędziem w moim codziennym makijażu. Jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie sprawić, aby nasze spojrzenie nabrało zalotności :D

Zalotka For Your Beauty


Zalotki używam od kiedy poszłam do szkoły średniej, obstawiam, że od około 10-12 lat. Powyższa to moja trzecia. Mój pierwszy model był bardzo podobny i służył mi bardzo długo, bo około 8-9 lat :) Niestety nic nie jest wieczne i musiałam nabyć nowy sprzęt. Stara zalotka zdążyła sie przez te lata "rozkroczyć". I gumeczka była na tyle wysłużona, ze zamiast chronić, przycinała rzęsy :/ Nabyłam więc zalotkę firmy Elitte. Była bardzo nieporęczna, bo zamiast rączek zamkniętych tak jak powyższa, miała otwarte tak jak szczypce czy kombinerki. Strasznie niewygodne. Na "szczęście" po ok. miesiącu użytkowania zalotka połamała sie na dwie równe części...Pamiętam, ze jakoś w tym samym czasie kupiłam cążki do paznokci tejże firmy i one rozleciały się po tygodniu. Tak więc, firmie Elitte mówię "nie". Nie jest strasznie droga, ale najdroższa z tańszych.

Tak czy inaczej musiałam nabyć nową zalotkę. Mój wybór padł na For Your Beauty z Rossmanna. Nie pamiętam ile kosztowała, ale około 10zł. Miała również zapasowe gumeczki. To bardzo ważne, bo gumeczka co jakiś czas sie ":wysłuża" i przycina rzęsy. Kupiłam ja parę lat temu i służy mi do dziś.

Narzędzie tortur z bliska :P


Tak wyglądają moje oczy sote - zero makijażu, zero zalotki. Słowem jedna rzęsa w prawo druga w lewo :/


Na szczęście, w moim mniemaniu mam długie i gęste rzęsy. Tylko są beznadziejnie proste i jakieś jasne na końcach...

Proces podkręcania:

1. proste 2. narzędzie tortur 3. pięknie podkręcone!


Różnica jest bezdyskusyjna. Bez zalotki się niestety nie obejdę. Lubię teatralne rzęsy :) Mam w zamiarze kupno zalotki termicznej, dzięki takiej efekt jest jeszcze lepszy i utrzymuje się dłużej.

Używam zalotki kilkanaście lat i nigdy nie miałam żadnych problemów z rzęsami. Zresztą widać na zdjęciach. Wypadają mi tak jak innym osobom, a w ich miejsce wyrastają nowe. Nie używam obecnie żadnej odżywki. Początki z zalotką były trudne - parę razy udało mi się przyszczypać powiekę. Jedyne co to należy pamiętać, aby gumeczka ochronna była w dobrym stanie. Zniszczona rzeczywiście może przyciąć i niszczyć rzęsy.

Przy okazji proszę o radę. Pomóżcie mi określić rodzaj moich oczu. Mnie sie wydaje, że mają typowy kształt migdała w prostej linii, bez żadnych opadających kącików, powiek (wtf?!). A może jest inaczej?

21 komentarzy:

  1. szczerze mowiac nigdy nie stosowalam zalotki, zawsze chcialam ale balam sie po przypadku mojej kolezanki, gdy obciela ona sobie zalotka rzesy ;o

    ale efekt bardzo ladny, moze sie odwaze i zakupie zalotke i tez stanie sie moim codziennym narzedziem tortur;p

    zapraszam do mnie: madeinmepatcy.blogspot.com :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, ucięcie sobie rzęs jest mało prawdopodobne. Prawdopodobieństwo wzrasta jeśli używa się zalotki w sposób nie umiejętny oraz gdy gumeczka zabezpieczająca się zniszczy i nie wymienimy jej na nową.

      Usuń
    2. Ja sobie szczerze mówiąc nie wyobrażam jak mocno trzeba by cisnąć żeby uciąć sobie zalotką rzęsy:) Przecież ona nie jest ostra...
      Co do termicznej wersji, kupiłam ostatnio i na mnie nie działa, ale mam ochotę zainwestować w jakąś dobra tradycyjną zalotkę.

      Usuń
  2. Ja zawsze się bałam tego urządzenia :p i nigdy tego nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zalotke ale jakoś nie czesto po nią siegam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie zalotka jest narzedziem zbrodni dla rzes raz ja uzylam i twierdze nigdy wiecej, ale jak juz sie uzywa takiego sprzetu trzeba naprawde nawilzac rzesy i dbac o nie bo sie poprostu niszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam kilkanaście lat i w moim mniemaniu rzęsy mam całkiem całkiem :) Moze to zależy od predyspozycji rzęs? Jak to mówią "Z pustego to i Salomon nie naleje"

      Usuń
  5. ja nie katuje moich rzęs zalotką, nigdy i tak w zime wystarczająco są osłabione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje oko jest mało atrakcyjne bez podkręcania, wiec nie mam wyjścia :)

      Usuń
  6. mam zalotke...ale jakoś nie chce mi się jej używać hehehe :D i w sumie nie muszę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie używałam zalotki.
    Zniechęciła mnie nauczycielka, która opowiedziała mi, że zalotką wyrwała sobie rzęsy... Po co ona to opowiedziała? ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczycielki mają to do siebie, że nic nie umieją zrobić...Z przekazywaniem wiedzy na czele...:) Śmiało używaj!

      Usuń
  8. Hue hue wybacz ;))

    No oczywiście, że o tym teraz jedynie słucham klasyków i nowych płyt GURALA, a reszta teraz to nic w porównaniu z tym co było kiedyś.. A szkoda.

    No nie lubię jak prawie wszystkich owoców a na zapach truskawek zbiera mi się na .. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Gurala...I uwielbiam wszystkie owoce z tego co kojarzę...

      Usuń
  9. Ja także uwielbiam zalotkę, od kiedy spróbowałam, nie jestem w stanie się bez niej obejść:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem, wiem, że kiedyś będę tęsknić za liceum i przeraża mnie fakt, że do jego ukończenia mam już właściwie bliżej niż dalej, ale ciężka torba, nudny nauczyciel, masa nauki naprawdę potrafi zniechęcić :(
    Nigdy nie używałam zalotki i jak dla mnie trochę strasznie ona wygląda, jak narzędzie chirurgiczne :D Ale fakt, daje bardzo ładny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać różnicę, też używam zalotki, bardzo przydatne narzędzie. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kupiłam zalotkę dopiero nie dawno, ale uważam tylko od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja posiadam tez od kilku lat ta sama zalotke:-) ale tez tylko wtedy gdy moje rzesy maja zly dzien i nie chca sie ukladac bo na codzien same sie ladnie ukladaja:-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +