Obserwatorzy

środa, 13 lutego 2013

Tusz do rzęs Grashka

"GRASHKA Lengthening Mascara to nadający rzęsom maksymalną długość kremowy tusz do rzęs, dbający również o ich odpowiednie podkręcenie oraz pogrubienie.
Formuła zapewnia, że przy aplikacji tusz nie pozostawi grudek, daje także pewność wyjątkowo trwałego efektu i zapobiega kruszeniu się. Specjalna szczoteczka zwana 'małym gigantem' gwarantuje perfekcyjną aplikację tuszu nawet w mało dostępnych dla innych szczoteczek, kącikach oczu.
Zawiera specjalnie dobrane składniki - witaminę E, D-Panthenol oraz ekstrakt z bambusa - chroniące przed utratą nawilżenia, działaniem wolnych rodników oraz łamaniem się rzęs. Składniki zapewniają również optymalne odżywienie, elastyczność,wzmocnienie oraz regenerację rzęs.
Produkt jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zawiera parabenów. Testowany dermatologicznie oraz oftalmologicznie" - tyle ze strony IGRUSZKA (KLIK).

GRASHKA Lengthening Mascara 

Tusz wydłużający GRASHKA mieści się  w plastikowym, minimalistycznym opakowaniu. Sam tusz zapakowany jest w gustowny kartonik z wytłaczanymi kwiatami. Pojemność tuszu to 8ml.

Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła w tuszu to jego maleńka szczoteczka. Jako wielbicielka teatralnych rzęs, lubuję sie w tuszach z wielkimi szczotkami :)


To chyba najmniejsza szczoteczka z jaką miałam do czynienia. Poza tym w ogóle nie przypomina szczoteczek charakterystycznych dla tuszy wydłużających.

Sam tusz zgodnie z obietnicami producenta wydłuża rzęsy. Chociaż z drugiej strony, ja mam długie rzęsy, więc jak mówi stare przysłowie "Z pustego to i Salomon nie naleje". Innymi słowy, kto ma krótkie rzęsy ten nadal będzie takie miał. Producent oprócz wydłużenia rzęs obiecuje również podkręcenie i pogrubienie - mija sie z prawdą. Tusz w moim przypadku jedynie podkreśla rzęsy, lekko wydłuża, nic poza tym. Śmierdzi jakby był stary, ale konsystencja mówi, że tak nie jest :)

Rzęsy podkręcone zalotką i pomalowane maskarą GRASHKA


Na podkręconych rzęsach da sie osiągnąć całkiem ładny efekt.

Z lewej strony rzęsy nie podkręcane, z prawej podkręcone zalotką i pomalowane maskarą GRASHKA


Na obu okach inny makijaż - testowałam cienie i liner GRASHKA :) Widać wyraźnie, że tusz nic wspólnego z podkręcaniem i pogrubianiem nie ma. Przy okazji osiągnęłam efekt zeza - robię zdjęcia z bliska i patrzę w obiektyw...
Tutaj można obejrzeć jak wyglądają moje rzęsy przed i po podkręcaniu - KLIK
Tusz faktycznie się nie rozmazuje i nie kruszy. Dzięki unikatowej szczoteczce dociera do trudno dostępnych kącików oraz dolnej linii rzęs. 
Tusz jest bardzo dobry jak na tusz wydłużający, jednak informacja o jego rzekomym pogrubianiu i podkręcaniu to jakby strzał w kolano :) Osoba licząca na te trzy efekty może czuć sie oszukana. 
Łatwo go zmyć żelem lub pianką do mycia twarzy.

Osobiście wolę bardziej teatralne rzęsy - długie, grube, podkręcone. Do tego idealnie gdy tusz jest wodoodporny. Ten tusz daje subtelny efekt, który spodoba sie "szarym myszkom".

Tusz można nabyć w sklepie IGRUSZKA za jedyne 19,90zł (KLIK). Obecnie trwa promocja dzięki, której można go nabyć za 9,90zł przy zakupie innej rzeczy oraz w komplecie z bazą Art Deco za 34,90zł (KLIK).
Trzecia opcja zakupu jest według mnie bardzo opłacalna, bo sama baza tyle kosztuje.

Skład produktu


Tusz GRASHKA/IGRUSZKA/8ml/19,90zł

8 komentarzy:

  1. Efekt nie zbyt zadawalający ;D Również uwielbiam efekt teatralnych rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki sam, a nawet lepszy efekt można uzyskać jeszcze tańszymi tuszami. A tej marki kompletnie nie kojarzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę mocniejszy efekt, więc to nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. średni efekt, też wolę mocniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tusz nie daje takiego efektu jaki miał dać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ masz piękne oczy ;o Efekt tuszu przy nich wymięka! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale wolałabym niebieskie :)

      Usuń
  7. a u mnie ten tusz daje bardzo fajny efekt. Nie tak spektakularny jak FLE Max Factor, ale taki całkiem, całkiem...

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +