Obserwatorzy

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Eye Liner w pisaku Grashka

Recenzja tego kosmetyku przekazanego mi przez firmę GRASHKA (KLIK), miała ukazać się jako pierwsza zgodnie z Waszym życzeniem, niestety ukazuje się ostatnia. Przez długi czas nie mogłam się ustosunkować do tego pisaka aż w końcu mi się udało. Nie chciałam pisać krzywdzącej recenzji.


Producent:

GRASHKA Eyeliner zamienia trudną aplikację czarnej kreski na prostą, łatwą i wygodną.

Delikanta końcówka z syntetycznego włókna gwarantuje uzyskanie perfekcyjnej kreski a wygodne, poręczne opakowanie zmieści się w każdej torebce.
Dermatologicznie przetestowana formuła jest  długotrwała i odporna na rozmazywanie. Jej ilość umożliwia wykonanie aż do 150 aplikacji.
Należy pamiętać o zamknięciu opakowania po użyciu oraz przechowywaniu w pozycji horyzontalnej. Zaleca się stosowanie kosmetyku na czystą skórę, a w przypadku nakładania produktu na wcześniej już nałożone kosmetyki zalecana jest aplikacja tuż przy nasadzie rzęs.

Polubisz ten produkt:
  • jeżeli nie masz przetłuszczających się powiek
  • lubisz produkty łatwo zmywalne
  • najczęściej wykonujesz cienkie kreski
  • lub stosujesz tylko kreskę (bez cieni do powiek)
Eyeliner został wyprodukowany w Niemczech


To drugi eyeliner w pisaku z którym miałam do czynienia. Moim pierwszym był pisak Essence, który zeschnął się po miesiącu stosowania, więc nie wspominam go dobrze.

Pisak GRASHKA jest bardzo maleńkim pisaczkiem, ma zaledwie 0,8ml. Bardzo malutko. Ale producent zapewnia, że pisak starczy nam na 150 aplikacji. Zatem jeśli ktoś stosuje takie kreski codziennie będzie się cieszył pisakiem 3 miesiące.

Końcówka pisaka jest bardzo cienka dzięki temu precyzyjna. Nie rozczapirza się :)


Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za kreskami na górnej powiece. Malowałam się tak lata temu, głównie z miłości do pin up girls. Nie widzę sensu w stosowaniu takiego makijażu na co dzień zwłaszcza jak ktoś ubiera sie w ziemisty golfik i dżinsy dzwony...(tzn. ja sie tak nie ubieram, pisze o innych...).

Więc jak testowałam skoro nie lubię?! Wstałam sobie rano namalowałam kreskę i śmigałam tak po domu przez cały dzień. Pierwszy raz z pisakiem był ciężki - nie mam wprawy. Nie jest prawdą, ze pisak jest najlepszym narzędziem do nauki robienia kresek. Pisak GRASHKA robi bardzo cieniutką kreskę, trzeba więc dokładać kolejne. Trzeba to robić precyzyjnie, co już takie proste nie jest :/ Jednak parę razy mi się udało.

Czytałam na wielu blogach niepochlebne opinie o tym pisaku. Ja jednak będę obiektywna (jak zwykle zresztą :))

Kreska zrobiona na gołej powiece jest mało nasycona i szybko znika. Za to świetnie współpracuje z bazą GRASHKA (KLIK) - czerń od razu nabiera mocy, kreska jest wyraźna i dłużej się trzyma. Niestety mój brak wprawy oraz niechęć do posiadania kreski na powiece choćby przez chwilę, sprawiła, że prezentacja pisaka nie nastąpi. Może jak będę miała więcej optymizmu w sobie to pokażę zdjęcia...

Liner Grashka/Igruszka/0,8ml/

5 komentarzy:

  1. W takim razie u mnie by się odbijał, bo moje powieki niewiedzieć czemu lubią się przetłuszczać:((

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałąm styczności z tym kosmetykiem. Nie lubię linerów w pisaku. A co do samego robienia kresek, jestem przeciwna zdaniu, że powinny być zarezerwowane dla Pin up girl. Są różne kreski, a aktorki w latach 50 - 60 też jest stosowały i dobrze to wyglądało :) Wszystko zależy od stroju. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jakos nie moge przekonac sie do eyelinerow w pisaku ';)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam jeden jedyny raz eyeliner w pisaku z Avonu i to była taka porażka, że odechciało mi się tego typu rzeczy raz a dobrze. Od lat pozostaję przy pędzelkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam raz eye-liner w pisaku z Oriflame, niby był ok ale jakoś mnie bardzo nie przekonał, wolę uniwersalne z pędzelkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +