Obserwatorzy

sobota, 5 października 2013

QuickMax - aby rzęsy rosły w siłę

Serum QuickMax otrzymałam w kwietniu czy w maju. Dokładnie nie wiem, bo od kwietnia przebywałam nad morzem, a przesyłkę z domu dostałam w połowie czerwca. Ale i tak odżywkę zaczęłam używać po powrocie do domu - na początku września. Dziękuję sklepowi Lux Style za możliwość przetestowania produktu.

Serum stymulujące wzrost rzęs i brwi QuickMax


Serum zapakowane jest w kartonik, w środku znajduje się ulotka z informacjami o produkcie, składem oraz sposobem użycia. Samo serum wygląda na pierwszy rzut oka jak eyeliner - te same gabaryty (około 8cm) oraz pędzelek. I pojemność - 5ml.


Po odkręceniu serum lekko się zdziwiłam gdy moim oczom ukazał się pędzelek do eyelinera. Przecież to serum do rzęs! Jak więc używać?! Szybko doszłam do potrzebnych informacji, które są zawarte na stronie sklepu KLIK.

Serum należy nakładać tak jak zwykły eyeliner, wzdłuż linii rzęs, z tą różnicą, że robimy to na noc. Serum działa kiedy śpimy. Jego głównym zadaniem jest stymulowanie wzrostu rzęs i brwi, a także nawilża je i regeneruje rzęsy słabe i zniszczone.

Zaczęłam używać serum 4 września, więc używam go już okrągły miesiąc. Przez pierwsze dwa tygodnie aplikowałam go na brwi, rzęsy dolne oraz górne. Miałam cichą nadzieję, że coś mi na tej dolnej powiece wyrośnie albo chociaż pociemnieje :P Stosując serum na brwi chciałam zagęścić pustawe miejsca. Po dwóch tygodniach nakładałam już tylko na górne rzęsy.

Jakie efekty?

Od razu mówię bez bicia, że dolne rzęsy oraz brwi nic nie skorzystały :/ Widzę jednak, że kondycja górnych rzęs uległa poprawie. Co prawda jakichś szczególnych problemów z rzęsami nie mam, ale zawsze mogą być lepsze. Teraz są bardziej sprężyste, zatem obietnica nawilżenia spełniona :) Ale jest i minus tej sytuacji - rzęsy nie chcą się podkręcać zalotką :/ Strasznie opornie idzie mi teraz podkręcanie. Co prawda serum sprawiło, że rzęsy same lekko się podwinęły, ale to za mało...Poza tym wyrosło mi sporo nowych rzęs, więc wizualnie mam ich więcej. Długość została chyba bez zmian. Nie wypadają też tak jak przedtem, faktycznie siedzą w powiece o wiele dłużej :) Trzeba uważać, aby nie nałożyć za dużo kosmetyku. Ja chciałam parę raz przedobrzyć, dostało się do oka i szczypało :/

Tu rzęsy podkręcone lekko zalotka, inaczej nie byłoby widać efektu
Zdjęcia i tak nie oddają realnych efektów. Musiałam podkręcić rzęsy zalotką, one się przez to rozkraczyły i szkoda gadać.

Jestem całkiem zadowolona z serum, bo chociaż nie zadziałało na moje dolne rzęsy (a na tym mi zależało) to i tak dało widoczne efekty górnym rzęsom. Będę kontynuować kurację, bo mimo małej pojemności (5ml) serum wystarczy mi na bardzo długo.

Serum QuickMax/Lux Style/5ml/ok. 160zł

9 komentarzy:

  1. hmm widzę, że być może super sprawa... ja jakoś nigdy nie byłam do tego typu specyfików przekonana :) zawsze uważałam, że to jakaś ściema .. poza tym świetny wygląd bloga, bardzo mi się podoba!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. jakoś nie przekonują mnie te odzywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. gorne rzesy wygladaja jak kepki ;)
    jednak uzywanie zalotki na codzien nie byloby dla mnie..
    no i dolnych rzes w ogole nie widac :(

    chyba jednak skusze sie na revitalash...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolę naturalne serum - olejek rycynowy :) Kosztuje grosze, a mogę go stosować do olejowania włosów czy paznokci :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli efekt jest to jak najbardziej kontynuuj kurację :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja kupiłam Lashtoniic, ale za krótko stosuję, żeby już pokazywać efekty, poza tym zdjęcia z początku kuracji mi skasowali z aparatu :( :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt na górnych rzęsach ładny, ale chyba zbyt droga ta odżywka jak na taki efekt :) Pozdrawiam!

    we-all-love-make-up.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +