Obserwatorzy

środa, 27 lutego 2013

Krem pod oczy Decubal

Jakiś czas temu skończył mi się krem pod oczy, więc pojawienie się nowego było jak najbardziej na miejscu. Ucieszyłam się, bo krem Decubal przeznaczony jest do suchej skóry i w dodatku ma za zadanie regenerację i ujędrnienie okolic oczu. Niestety na mojej twarzy zaczynają być widoczne oznaki upływającego czasu w postaci zmarszczek mimicznych. Jak każda kobieta chciałabym jak najdłużej cieszyć sie świeżym spojrzeniem. Nie wyobrażam sobie mieć worków, cieni i kurzych łapek. Jedynie botox czy inny wynalazek mnie ratuje...

Ujędrniający i Regenerujący Krem pod oczy Decubal


Producent:

Skóra wokół oczu jest szczególnie delikatna i wymaga odrębnej pielęgnacji. Używaj zatem kremu pod
oczy rano i wieczorem, aby dokładnie nawilżyć skórę,co doda Ci zdrowego wyglądu. Ceramidy, kolagen
oraz kreatyna pomagają w lepszym napięciu cienkiej skóry, natomiast kwas hialuronowy oraz witamina E
regenerują skórę od środka.

Sposób użycia: Do codziennego stosowania skórę wokół oczu.

Opakowanie:

Jak większość kosmetyków Decubal, krem zapakowany jest w kartonik. Samo opakowanie kremu jest dość duże jak na tego typu kosmetyk, chociaż pojemność standardowa - 15ml. Opakowanie ma higieniczną pompkę, bardzo wygodne rozwiązanie. Pompka ani razu się nie zacieła. Dodatkowo zaznaczę, że jest to pompka która jedzie z kremem w górę, więc nic się nie zmarnuje. Opakowanie jest przezroczyste, dzięki czemu możemy kontrolować zużycie produktu.

Zapach:

Krem ma lekko wyczuwalny zapach charakterystyczny dla kosmetyków bezzapachowych.

Konsystencja:

Krem ma lekką konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania.


Działanie:

Niestety, ale z przykrością stwierdzam, że kosmetyki do twarzy z tej linii nie są stworzone dla mnie.
Krem pod oczy przestraszył mnie i rozczarował. Przez pierwsze dwa tygodnie stosowania strasznie piekło mnie pod oczami. Bałam się go stosować...Krem stosuję od 1 lutego, dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Dzięki lekkiej konsystencji krem szybko się wchłania. Póki co nie mam problemów z cieniami i workami pod oczami, więc nie zaobserwowałam rozjaśnienia okolic oczu. Skóra jest faktycznie lepiej nawilżona. Zdarza się, że krem nałożony pod podkład roluje się. Nie jestem zadowolona z tego kosmetyku, głównie z powodu podrażnienia skóry. Oczy i ich okolice są obszarem o który boję się strasznie, a to okropne pieczenie naprawde napedziło mi stracha :/ Wygląda na to, ze jakiś składnik stosowany w tych kremach mnie uczula.

Skład:

Składniki (INCI): Aqua, Pentylene Glycol, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Octyldodecanol, Sodium PCA, Distarch Phosphate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, PEG-40 Stearate,Butyrospermum Parkii Butter, Creatine, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed
Collagen, Tocopheryl Acetate, Isocetyl Alcohol, Ceramide 3, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol, Sorbitan Tristearate, Carbomer, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin. Zawartość substancji lipidowych: 23%.

Żywotność po otwarciu:

12 miesięcy

Dostępność:

apteki, apteki internetowe.

Cena:

ok. 29zł



wtorek, 26 lutego 2013

Wspomnień czar...

Jakiś czas temu poczyniłam wymiankę z Siouxie. Upatrzyłam sobie u niej m.in. puder rozświetlajacy Virtual. Miałam taki lata temu, a że istota ze mnie sentymentalna skusiłam się na niego. W myślach miałam migoczący, pięknie pachnący złocisty pyłek z przed lat...Paczka przyszła, otworzyłam puder i...i niestety producent, następny z kolei, niestety postanowił zmodyfikować swój produkt w sposób, który mi nie odpowiada. Innymi słowy świetny i pięknie pachnący puder zamienił sie w śmierdziela :/ Najbardziej jestem zawiedziona brakiem zapachu. Kto pamięta produkt Joko z przed lat ten wie o czym mówię.

Ale, ja jak zwykle mam suprise w zanadrzu! Wynalazłam w półce stary egzemplarz i tadam - mogę zrobić porównanie:

  • Po lewej mamy ówczesny wynalazek pod szyldem Rock Me Baby Virtual, po prawej puder z przed lat o prostej nazwie Joko Cosmetics.

  • Tylne wieczko...
  •  W środku...Dzisiejszy Virtual ma mniej świecących drobinek i występuje w dwóch odcieniach. Niestety dostał mi sie różowy...Joko z przed lat był bardzo świecący i bardzo żółty, wręcz złoty. Najgorsze jest to, że kiedy miałam te 22 lata stosowałam go na całą twarz...
  •  Prezentacja...Widać wyraźnie, że Virtual jest bardziej kryjący z drobinkami. Joko z kolei to głównie drobinki - nie miał krycia.
  •  Na paluszkach :)

W sumie jak tak wezmę za i przeciw to dzisiejszy produkt Joko Virtual wychodzi na plus. Jest mniej nachalny i można się pokusić o używanie go jako rozświetlacza. Ja jednak rozświetlaczy mam pod dostatkiem i od razu wiedziałam po co mi migoczący puder w proszku - będę go stosować w lecie na ciało. Lubię błyszczeć w świetle słońca :) Szkoda tylko, że puder nie pachnie tak pięknie jak jego starszy odpowiednik...

poniedziałek, 25 lutego 2013

Dzień w zdjęciach...

  • Dzisiejsze oczko. Takie byle co i byle jak, bo tylko do sklepu szłam :) 

Tusz GRASHKA (KLIK), cienie GRASHKA (KLIK). Już wiem z czym mi sie kojarzy niecodzienny olor powyższego cienia - z fiołkami :)

  • Dzisiejsze usta - szminka Wibo Eliksir nr 05 - jestem nią zachwycona!

  •   Dzisiejsze paznokcie - lakier magnetyczny Editt (KLIK). Nauczyłam sie nim posługiwać :P
  •  Dzisiejsze (niezbędne)  zakupy: balsam aloesowy Mrs Potter's - 6,69zł za 500ml Kaufland. Z dzieciństwa pamiętam, że był świetny. Miałam szampon z tej serii całkiem niedawno i też byłam zadowolona (KLIK). Kupiłam również płatki do demakijażu z aloesem Catrine, wyglądają na dobre, bo są grube :P - 2,59zł Kaufland.






niedziela, 24 lutego 2013

Nawilżająca pianka do mycia twarzy Decubal

Dzisiaj kolejny kosmetyk z linii dermokosmetyków Decubal, a mianowicie pianka do mycia twarzy. Przyznaję sie bez bicia - za piankami nie przepadam, wolę treściwy żel do twarzy. Miałam dawno temu piankę, jednak uznałam, że jest to za lekki kosmetyk do mycia twarzy i pozostałam przy żelu.

Nawilżająca pianka do mycia twarzy Decubal


Producent:

Łagodna pianka do mycia twarzy rano i wieczorem,która skutecznie oczyszcza skórę bez wysuszania.
Pianka ma konsystencję lekkiego i przyjemnego musu. Zawiera między innymi nawilżającą i pielęgnującą
glicerynę oraz alantoinę, która działa jak łagodny peeling, zapoczątkowując w ten sposób odnowę komórkową. Poza tym DECUBAL FACE WASH zawiera łagodzący rumianek zapobiegający podrażnieniom. Dopełnij zabieg pielęgnacyjnym kremem do twarzy.

Sposób użycia: Do stosowania rano i wieczorem.Piankę rozprowadzić na wilgotnej skórze i delikatnie wmasować. Następnie spłukać wodą i osuszyć

Opakowanie:

Pianka mieści sie w poręcznej, przezroczystej, plastikowej butli z pompką. Pompka jest bardzo wygodnym i higienicznym rozwiązaniem. I co bardzo ważne - nie zacina się. Pojemność pianki to 150ml.


Zapach:

Cała linia kosmetyków Decubal jest bezzapachowa, ale co to właściwie oznacza? Ja jako osoba mająca parokrotnie kontakt z kosmetykami bezzapachowymi innych marek, wiem czym to "pachnie". Kosmetyki bezzapachowe tak naprawdę bezzapachowe nie są. Są jedynie pozbawione sztucznych substancji zapachowych co w praktyce oznacza, że mieszanina składników, z których wykonany jest produkt, ma jakiś swój naturalny zapach i taki będzie wyczuwalny. Ja podejmując współpracę z firmą Decubal, zapomniałam o tym fakcie...Niestety niektóre z tych kosmetyków przyprawiają mnie o mdłości...Ale, dermokosmetyki Decubal są adresowane przede wszystkim do osób z bardzo suchą i atopową skórą, a co za tym idzie dla alergików. A kto alergik ten wie, że pewien odsetek alergii to alergie na zapachy. Taka osoba nie ma wyjścia i musi stosować kosmetyki "bezzapachowe".

A wracając do pianki - jest to jedyny kosmetyk z całej linii, który zapachy rzeczywiście nie ma.

Konsystencja:

W przezroczystej butelce widzimy samą wodę, która za dotknięciem pompki zamienia sie w śnieżnobiałą piankę. Pianka ma konsystencję takiej kończącej się bitej śmietany - dość rzadka i płynąca po ręce.



Wydajność:

Używam pianki od 1 lutego i połowa już poszła :) Stosuje rano i wieczorem po dwa kliknięcia. Jendno to dla mnie za mało.

Działanie:

Pianka jest bardzo lekka przez co lepiej nakładać ją suchymi dłońmi na suchą twarz, żeby się nie rozlewała. Drażni mnie jej zmywanie, bo opornie to idzie, wiecznie gdzieś zostaje. Należy dokładnie zmyć kosmetyk, bo niestety  się klei. Nie podrażnia oczu. Po jej zastosowaniu skóra nie jest ściągnięta. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest to pianka nawilżająca. Ale kremu trzeba użyć :) Skóra jest promienna i miła w dotyku.

Skład:

Składniki (INCI): Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60 Hydrogenated, Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid.
Nie zawiera substancji lipidowych.

Żywotność po otwarciu:

12 miesięcy

Dostępność:

apteki, apteki internetowe

Cena:

ok. 16zł

Pianka Decubal/apteka/150ml/ok.16zł

sobota, 23 lutego 2013

Byłam Królem Zaskórników...

...i chyba nim zostanę :(

W ramach współpracy z firmą Lux Style otrzymałam do przetestowania pięć maseczek, które miały rozwiązać mój zaskórnikowy problem. Pokładałam w nich wielkie nadzieje, bo w końcu nie mam już nastu lat żeby się borykać z takimi problemami.

Acne Killer


Maseczka mieści sie w 10 ml saszetce jednorazowego użytku. Jest to maseczka typu peel-off. Ma czarny, nietypowy dla kosmetyków kolor oraz piękny morski zapach. Do tej pory zdążyłam użyć trzech maseczek, ale skoro producent zapewnia, ze pożegnam zaskórniki już po pierwszym użyciu to recenzja jest jak najbardziej na miejscu.

Ma bardzo prosty skład: Aqua/Water, Deep Sea Mineral, Parfum

Za pierwszym razem nałożyłam maseczkę na twarz umytą pianką. Nakładałam ją palcami i szło to dość opornie, bo maseczka sie klei i nie chciała zejść z palców ;/ Nie sposób było nałożyć ją równomiernie. Z tak nałożoną maseczką odczekałam ok. 40 minut. Niestety po upływie tego czasu nadal nie zastygła na policzkach. A powinna zastygnąć już po 30 minutach według obietnic producenta. Dodatkowo miejscami spływa z twarzy tworząc krople...

Prezentacja maseczki na czole :)
 

Tak czy inaczej nastąpił "najlepszy" punkt programu - zdejmowanie maseczki. Ja jestem twardym ch.... robiona, ale myślałam, że mi twarz od kości odleci...Jeśli ktoś ma kolczyki w twarzy, to niech lepiej ściągnie, bo może sie to źle skończyć...Ja mam w brwi i na szczęście mam zwyczaj ściągania ich gdy nakładam maseczkę. Przeżywszy ściąganie maseczki, partiami oczywiście, czekałam niecierpliwie aż mym oczom ukaże sie oczyszczona, piękna twarz. Bez pryszczy i zaskórników otwartych, zamkniętych, przymkniętych. I co? I jajco!!! Wszystko jak sobie siedziało w skórze tak siedzi nadal - zaskórniki otwarte na nosie, zamknięte przy linii włosów, po bokach twarzy. W bonusie mam parę wyprysków na czole i po bokach twarzy teraz nie wiem kto jest temu winien - nowy podkład - Rimmel czy nowy krem - Decubal...W każdym bądź razie wszystko brzydkie co mnie szpeci zostało ze mną...Co prawda twarz po użyciu maseczki jest odświeżona, rozświetlona, miła w dotyku, taka pozornie czysta, ale producent obiecywał dogłębne oczyszczenie, którego nie doświadczyłam. Twarz po użyciu jest mocno zaczerwieniona, wiec nie polecam stosowania maseczki przed wielkim wyjściem. Niestety nie oczyszcza, za to doskonale depiluje twarz - dlatego ściąganie jej tak boli.

Dałam maseczce drugą szansę i użyłam jej ponownie. Tym razem przed jej nałożeniem użyłam peelingu enzymatycznego Ziaja Ulga. Efekt taki sam - prawie żaden. Za trzecim razem nałożyłam ją po zrobieniu peelingu mechanicznego - nadal nic...W obu przypadkach nakładałam maseczkę szpatułką - o wiele lepiej to idzie.


Szkoda, wielka szkoda. Ja stara baba naprawdę myślałam, że ta maseczka oczyści moją twarz w 30 minut. Myślałam, że w końcu nałożę podkład i nie będzie mi nic czerwonego prześwitywać. Może moje zaskórniki siedzą zbyt głęboko?

Acne Killer/Lux Style/10mlx5/40zł (promocja)

czwartek, 21 lutego 2013

Cienie do powiek GRASHKA

Dzisiaj kolejny kosmetyk otrzymany przeze mnie w ramach współpracy z IGRUSZKĄ, a mianowicie cienie do powiek. Nie jest tajemnicą, że w makijażu cienie kręcą mnie najbardziej i chętnie wypróbuję nowe odcienie, faktury, firmy.

Perłowe cienie do powiek na sucho i na mokro GRASHKA


Do testów otrzymałam wszystkie szesć dostępnych odcieni: 
  • 01 tea rose

  • 02 sappire

  • 03 burnt umber

  • 04 fandango

  • 05 mettalic gold

  • 06 silver

Bardzo pobudzające wyobraźnie nazwy, no może poza silver...

Ze strony sklepu IGRUSZKA (KLIK):

Formuła cieni została przygotowana przede wszystkim do stosowania  na mokro. Tym sposobem uzyskasz wspaniałą intensywność kolorów oraz piękne opalizujące wykończenie. Cienie GRASHKA nakładane na mokro, idealnie sprawdzają się jako kosmetyki służące do podkreślenia oczu w makijażu wieczorowym.
Cienie stosowane na sucho, pozwolą  natomiast uzyskać delikatny,  perłowy efekt. W tej wersji są idealne dla wykonania subtelnego makijażu dziennego, czy też biznesowego.
    

Wielofunkcyjne cienie do powiek GRASHKA umożliwiają wszechstronne wykończenie makijażu oczu. Wyjątkowa formuła i delikatna konsystencja sprawiają, że cienie doskonale się mieszają, cieniują oraz ukrywają niewielkie niedoskonałości powiek. Dzięki temu nakładanie ich na powiekę staje się wyjątkową przyjemnością.
Ich pudrowa formuła powoduje, że niektóre z odcieni mogą być z powodzeniem stosowane dodatkowo jako róż do policzków, bronzer lub rozświetlacz. Możesz również spróbować na mokro uzyskać efekt kolorowego eyelinera!
Cienie do powiek GRASHKA zostały zamknięte w eleganckim, magnetycznym opakowaniu. Możesz więc uzupełniać raz zakupione opakowania ulubionymi odcieniami dostępnymi jako pojedyncze wkłady.
Nie zawierają parabenów. Zostały przetestowane dermatologicznie.

************************************************** 

Cienie zapakowane sa w magnetyczne pudełeczka o pojemności 2g. Są sprzedawane w pudełeczkach (12,90zł) lub jako wkłady (7,90zł). Myślę, że wydatek rzędu 7,90zł za cień nie jest duży, zważywszy na to iż większość Was posiada palety magnetyczne to dobra opcja.


Zacznę od tego, że producent uważa, że cienie są perłowe. Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Według mnie są to cienie bardziej matowe, ale z iskrzącymi drobinkami. Perłowe na pewno nie są. W ogóle mam pierwszy raz do czynienia z takim wykończeniem, bo naprawdę jest nietypowe. matów nie lubie i nie stosuję, ale skoro są drobinki to juz nie można cienie nazwać matowymi.

Tak cienie prezentują sie na ręce:



A tak na palcach:



Formuła cieni przystosowana jest do stosowania na sucho i na mokro. Na sucho uzyskujemy pastelowy, delikatny efekt, czyli taki, którego nie lubię :) Cienie nałożone na mokro natychmiast zyskują na intensywności i o to chodzi! Trzy z odcieni sa wielofunkcyjne: różowy, złoty oraz brązowy. Oprócz tradycyjnego zastosowania możemy użyć ich odpowiednio jako różu, rozświetlacza oraz brązera lub do podkreślania brwi.

Póki co firma GRASHKA oferuje sześć kolorów cieni spośród nich jeden jest jak dla mnie zupełnie niespotykany, a mianowicie ametystowy. Nigdy wcześniej nie spotkałam sie z takim ciekawym odcieniem. Nie jest to ani róż ani fiolet. Kojarzy mi się z ciepłą wiosną...Odcienie według mnie są ciekawe, piękny brąz, złoto, ametyst. Jaśniutki róż i szary mniej do mnie przemawiają. Być może blondynki będą zadowolone :) Zaś jeśli chodzi o granat to jest w nim coś dziwnego, czegoś mi w nim brakuje...

Cienie dobrze sie rozprowadzają i nieźle łączą ze sobą. Dzięki ich formule można stopniować natężenie koloru. W ten sposób zadowolone będą i wielbicielki naturalnego makijażu jak i tego mocniejszego. Ja lubię mocne uderzenie :)

Cienie dobrze współgrają z bazą GRASHKA (KLIK), dzięki czemu utrzymują sie na powiece cały dzień w niezmienionym stanie.

Także podsumowując jestem zadowolona z nowych ciekawych cieni zasilających moją kolekcję :) Szkoda tylko, że dostałam wkłady w blistrach, bo nie posiadam palety magnetycznej i mi nie wygodnie...

Cienie Grashka/IGRUSZKA/2g/12,90zł/7,90zł

środa, 20 lutego 2013

Jest pytanie

Wiem, że wśród blogerek jest parę osób, które znają się na składach kosmetyków.
 Otóż od przeszło dwóch tygodni używam nowego kremu.
Krem używam dwa razy dziennie.
Od tego samego czasu mam nowy podkład, ale używałam go może 3-4 razy.

Stan mojej cery uległ drastycznemu pogorszeniu (jakby wcześniej była piękna).
Wygląda to m.in. tak (na żywo jest jeszcze drastyczniej):


To jest wycinek fragmentu po bokach twarzy (bokobrody?).
Porobiło mi się takie dziadostwo i nie chce zejść :/
Mam takie jeszcze na czole i na szyi, podejrzewam więc nowy krem...

Być może podkład źle na mnie działa, 
bo używam głównie zimą i głównie zimą robią mi sie takie wykwity na bokobrodach...
Co myślicie?

Nie lubię oskarżać niewinnych kosmetyków :P

Wrzucam składy za poradą Jampi :)

Face Cream Decubal

Aqua, Caprylic/Capric Triglycerid, Glycerin, Cetyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate,Citric Acid, Lanolin, Polysorbate 60, Cetearyl Glucoside, Ceteryl Alcohol, Carbomer, Tocopheral, Ethylhexylglycerin, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Phenaxyethanol, Sodium Benzoate

Podkład Match Perfection Rimmel
 
Aqua, Water, Cyclopentasilixane, Sodium, Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl, Taurate, Copolymer, Hydrogenated, Polydecene, Sorbitan Laurate, Mica, Sodium Pca, Capryl, Glycol, Lecithin, Ascorbyl, Glucoside, Cinnamal, Tocopheryl, Dimethicone, Limoneneailylate, Buthyl Phenyl, Mathelpropional, Sapphire Powder.

wtorek, 19 lutego 2013

Olejek pod prysznic i do kąpieli Decubal

Kosmetyków duńskiej firmy Decubal używam przeszło dwa tygodnie. Do niektórych zdążyłam sie już ustosunkować. Jedne przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej...Na początek kosmetyk, który zdecydowanie przypadł mi do gustu.

Olejek pod prysznic i do kąpieli Decubal


Informacje ze strony producenta (KLIK):

Olejek pod prysznic i do kąpieli. Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej.
Skutecznie oczyszcza i jednocześnie zmiękcza skórę. Zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych i witaminy E oraz łagodzi podrażnienia dzięki wyciągowi z rumianku.

Opakowanie:

Olejek mieści sie w poręcznej , plastikowej butli w kształcie walca. Butla wyposażona jest w mój ulubiony rodzaj zamknięcia - pstryk. Nie trzeba odkręcać itd. Także olejek jest bardzo wygodny w użytkowaniu. Pojemność to 200ml.


Zapach:
Oprócz olejku dostajemy w zestawie saszetkę zapachową o zapachu grejpfruta i sami decydujemy czy chcemy mieć kosmetyk bezzapachowy czy jednak z nutką aromatu. Ja oczywiście ochoczo wlałam saszetkę do olejku.
Dzięki saszetce olejek nabiera pięknego, delikatnego zapachu. Uwielbiam go! Nie jest to jednak cierpki grejpfrut, ale bardziej miły i orzeźwiający.



Konsystencja:
Olejek ma rzadką konsystencję charakterystyczną dla olejku, więc trzeba uważać, bo wylewa sie z ręki. Ja używając go korzystam z gąbki. Wystarczy jedna aplikacja wielkości małej łyżeczki, aby sie umyć. Ma żółty kolor zupełnie jak olej :)


Działanie:
Bardzo polubiłam ten olejek. Po jego użyciu skóra jest odczuwalnie nawilżona, miękka i taka aksamitna w dotyku. Fajne uczucie :) Można by sie pokusić o nienakładanie po jego użyciu balsamu, ale skoro mamy cały zestaw do suchej skóry, to używamy :) Poza tym ja lubię sobie nałożyć balsamik po kąpieli czy prysznicu. Olejek nie pieni się jakoś specjalnie.

Skład:


Żywotność po otwarciu:
12 miesięcy.

Dostępność:
apteki, apteki internetowe

Cena:
ok. 30zł



Olejek pod prysznic i do kąpieli Decubal/apteka/200ml +1,5ml/ok.30zł

poniedziałek, 18 lutego 2013

Lakier do paznokci Be Natural Wibo

Ów lakier nabyłam drogą wymianki. Na zdjęciu wyglądał na kolor tzw. curry czy też musztardowy, a okazało sie, że jest piaskowy...Bardzo ładny zresztą :)

Lakier do paznokci Be Natural Wibo


Lakier mieści się w 7ml buteleczce, ładnej i poręcznej :) Konsystencja jak dla mnie zbyt gęsta i gumowata, przez co ciężko sie nim maluje. Na szczęście mam teraz krótkie paznokcie, nie wyobrażam sobie malować tym lakierem długich. Pędzelek też jakiś dziwny - ścięty pod skosem, będę go musiała wyrównać...

Za to kolor piękny - rozgrzany piasek na słonecznej plaży...Na poniższym zdjęciu widać drobinki charakterystyczne dla sypkiego piasku.


Jak wspominałam lakier jest gęsty i gumowaty, wiec malowało sie nim ciężko. Robił smugi i prześwity. Nałożyłam trzy warstwy, a i tak widać, że paznokcie są nierówno pomalowane.


Światło dzisiaj u mnie marne, toteż ręce wyszły różowe...Mam żółte :) 

W ramach rekompensaty za brzydką pogodę, wstawiam parę zdjęć lakieru w letniej stylizacji :)


Także jeśli chodzi o lakiery Wibo, to moimi ulubieńcami nadal zostają lakiery z serii Express Growth.

niedziela, 17 lutego 2013

Szampon wygładzający Isana

Szampon kupiłam przeszło miesiąc temu w Rossmanie. To pierwszy szampon Isana z jakim mam do czynienia.

Szampon wygładzający Isana


Szampon mieści sie w 400 ml butli z twardego plastiku, przez co opornie idzie wylewanie kosmetyku. Pięknie pachnie i dobrze sie pieni. Zapach przebija sie nawet przez odżywkę do włosów, która również mocno pachnie - szampon ją po prostu przygłusza :) Szampon zawiera odżywcze składniki pielęgnacyjne w tym słynny olejek babassu, o którym wiele czytałam, przy okazji wycofywania odżywki z tym składnikiem.

Głównym zadaniem szamponu jest wygładzenie włosów. Przeznaczony jest do włosów takich jak moje czyli niesfornych i kręconych. Miałam nadzieję na piękne loki :P Szampon rzeczywiście wygładza moje puszące sie włosy. Są takie miękkie i miłe w dotyku do tego pięknie lśnią. Lekko się kręcą na końcach. Tyle lat chciałam je wyprostować, że nie mam żadnej wiedzy na temat tego jak je zakręcić :/ Może są za ciężkie i za długie?

Muszę zrobić jakieś nowe zdjęcie poglądowe, a ciekawych moich włosów odsyłam do zakładki "Profil Kosmetyczny" tam pozwoliłam sobie umieścić zdjęcie z początku zeszłego roku, które wyszło najkorzystniej :)

Obietnice producenta


W przypadku szamponu obietnice producenta pokrywają się z jego działaniem. Będę wracać do tego szamponu. Kupiłam szampon w promocji za 3,99zł za 400ml - świetna cena. Poza tym mniejszych niż 400 ml szamponów nie kupuję :)

Skład produktu


Szampon Isana/Rossmann/400ml/3,99zł

sobota, 16 lutego 2013

"Ciasto" jogurtowe z galaretką

Ten przepis wyhaczyłam w zeszłym tygodniu na interi i postanowiłam wypróbować przepis. Zachęciła mnie mała ilość roboty, składników i to, że jest to "ciasto" na zimno, wiec nie trzeba piec :D

"Ciasto" jogurtowe z galaretką



Składniki:

jogurt naturalny 400g
żelatyna 2 łyżki
galaretki 2 sztuki
cukier puder 80g
 herbatniki

Sposób przygotowania:

1. Najpierw przyrządzamy galaretki - każdą rozrabiamy osobno w ok. 250ml gorącej wody.  Zostawiamy do stężenia. Ja wlałam do głębokich talerzy, żeby sie łatwo kroiło. Użyłam jednej niebieskiej galaretki (seria z Wodzisławia) a drugiej normalnej, nie pamiętam firmy. Teraz wiem, że najlepsze sa te kolorowe galaretki z Wodzisławia, bo zwykła była miejscami gumowata, ble!
2. Rozrabiamy żelatynę i pozostawiamy do ostudzenia, ale pilnujemy żeby nie stężała. Niestety w przepisie na ciasto nie było napisane w jakiej ilości wody rozrobić tą żelatynę, wiec przygotowałam według przepisu na opakowaniu - rozrobiłam w pół litrze wody.
4. Jak już żelatyna sie ostudzi, miksujemy ją razem z jogurtem i cukrem. Ja użyłam trzech jogurtów z Tesco (wszystkie naturalne są wstrętne, wiec co za różnica) i użyłam ok. pół szklanki cukru. Wszystkich składników użyłam na oko.
5. Kroimy galaretki w kostkę i delikatnie łączymy z masą jogurtową. Zostawiamy na noc do lodówki.

Wniosek z cista był taki, że nie użyłam herbatników, bo pasowały mi tu jak pięść do nosa. Galaretki tylko z Wodzisławia. Za mało żelatyny? Za dużo wody?

Ciasto wyszło smaczne, ale masa jogurtowa za mało zbita. Może robiłyście takie ciasto i powiecie mi jak to z tą żelatyną miało być?




piątek, 15 lutego 2013

Baza pod cienie i do ust Grashka

Baza Grashki jest czwartą bazą z jaką mam do czynienia, więc mam z czym porównywać. Do tej pory używałam kolejno:
  • Bazy Art Deco - 5ml/35zł - największe dziadostwo z jakim miałam do czynienia. Nie dość, że baza droga, to jeszcze jej mało. Ale to nic. W połowie pojemniczka zaschła na kamień...Do tej bazy nigdy nie wrócę. Chyba, ze ktoś mi ją da w prezencie :)
  • Bazy Joko Virtual - 5ml/11zł - bardzo dobra baza, nic jej nie brakowało, ale...
  • Bazy Hean - 14ml/12zł - ...ale to jest mój bazowy hit. Duża pojemność, stosunkowo mała cena. Spełnia swoje zadanie, jest wydajna, a co najważniejsze, mam ją przeszło dwa lata i nie dość że dopiero teraz sie kończy to jeszcze nie zmieniła ani trochę swojej konsystencji.
Ale skoro nadarzyła sie okazja przetestowania czegoś nowego, to dlaczego nie?

Baza pod cienie i do ust Grashka


Przyznaję sie bez bicia, ze byłam sceptycznie nastawiona do tej bazy. Mała, niepozorna...

Ze strony IGruszka (KLIK):

GRASHKA Eye and Lip Primer sprawi, że Twój makijaż pozostanie w idealnym stanie tak długo, jak tylko zechcesz.
Wyjątkowa formuła kosmetyku zapewnia idealny wygląd zarówno makijażu oczu, jak i ust. Dzięki bazie skóra znajdująca się na powiekach oraz delikatna powierzchnia ust, zostaną odpowiednio przygotowane do makijażu. GRASHKA Eye and Lip Primer posiada neutralny, cielisty odcień, a jej konsystencja ułatwia dokładną aplikację, co powoduje, że kosmetyki nałożone na bazę posiadają intensywny kolor, a jednocześnie makijaż wydaje się miękko nałożony na elastyczną i delikatną w dotyku skórę. Co najważniejsze, baza GRASHKA przyczynia się do niezwykłej długotrwałości makijażu oraz sprawia, że kosmetyki nie skawalają się w załamaniach skóry niezależnie od budowy oka. Nie musisz się również obawiać niekorzystnych warunków pogodowych.
GRASHKA Eye and Lip Primer jest bardzo wydajnym kosmetycznym niezbędnikiem. Dzięki odpowiednio dobranemu opakowaniu, podczas aplikacji nabierzesz bazy tylko tyle, ile właśnie potrzebujesz. Formuła sprawia jednocześnie, że kosmetyk nie wysycha.
W skład GRASHKA Eye and Lip Primer wchodzą składniki posiadające pozytywny wpływ na skórę. Przede wszystkim są to witamina A oraz Gamma-oryzanol - ten ostatni stanowi antyoksydant i jest naturalnym filtrem UV - wpływa więc na skórę antyzmarszczkowo, jak również wspomaga walkę z przebarwieniami, działa łagodząco i przeciwzapalnie.
Eleganckie opakowanie w modnym kolorze sprawia, że GRASHKA Eye and Lip Primer to dobry pomysł na prezent na każdą okazję.
Produkt nie zawiera konserwantów.

INGREDIENTS: HYDROGENATED POLYISOBUTENE, POLYETHYLENE, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, ETHYLHEXYL PALMITATE, MICA, BIS-DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE-2, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, ALUMINIUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, VP/HEXADECENE COPOLYMER, SILICA, STEARALKONIUM HECTORITE, ORYZANOL, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLENE CARBONATE, CI 77007, CI 77491, CI 77492, CI77891


***********************************************************

Co ja o tym myślę?

Baza mieści sie w małym, plastikowym opakowaniu charakterystycznym dla cieni do powiek. Oprócz tego produkt zapakowany jest w ładne tekturowe pudełeczko. Bazy jest tylko 1,2ml. Zdziwiła mnie ta pojemność. Nie da sie ukryć, ze to najmniejsza baza z jaką sie spotkałam. 


Dzięki nietypowemu opakowaniu aplikacja bazy jest mocno ułatwiona, bo wystarczy przejechać po niej palcem. W ten sposób nabieramy tylko tyle bazy ile rzeczywiście potrzebujemy. Konsystencja bazy jest bardziej zbita i gęsta niż innych baz z którymi miałam do czynienia. Zarówno konsystencja jak i kolor przypominają korektor. Baza jest beżowa, ładnie pokrywa powiekę. To wyróżnia ją spośród innych baz które miałam. Dzięki beżowemu kolorowi łatwo stapia sie ze skórą, podczas gdy inne bazy przy nieumiejętnej aplikacji były widoczne. Mam tu na myśli zwłaszcza moją ulubiona bazę Hean, która jest taka sino różowa i często w pośpiechu gdzieś mi tam zostawała w kącikach :) Ponadto baza jest bezzapachowa, co jest plusem dla alergików.


Jednak najważniejszym zadaniem bazy pod cienie do powiek jest przedłużenie żywotności cieni na naszych powiekach. I w tym miejscu jestem bardzo zadowolona, bo nie odbiega właściwościami od innych baz. Innymi słowy cienie nałożone rano trzymają sie aż do wieczora.

Ja tu cały czas o powiekach, a to w końcu pierwsza baza pod cieniu i do ust, więc co z ustami?! Wstyd (a może nie wstyd?) się przyznać, ale nie mam szminek...Tzn. drogą wymianki nabyłam dzisiaj dwie sztuki, ale nie wiem jak to będzie, bo to szminki błyszczykowe...Na moje oko baza została stworzona do trwałych kryjących pomadek.

Nałożyłam mimo to bazę na moje wątłe usta (mam małe usteczka i używam błyszczyków, ot co :P) i mogę powiedzieć tylko tyle, że baza zrównuje usta kolorystycznie z resztą twarzy - mamy wiec neutralny punkt wyjścia dla różnych szminek.

Bazę można nabyć drogą kupna w sklepie internetowym IGRUSZKA (KLIK) za 12,90zł, a gdy baza nam sie skończy możemy kupić sam wkład za 7,90zł i włożyć ja na miejsce starej lub do palety magnetycznej.

Podsumowując

Baza firmy GRASHKA jest bardzo dobrym produktem, który spełnia swoją rolę - przedłuża trwałość cieni do powiek. Wyróżnia ją cielisty bezowy kolor, który doskonale stapia sie ze skórą. Ponad to jest to pierwsza baza przeznaczona również do przedłużania żywotności szminki na ustach. Na plus również opakowanie - nabieramy tylko tyle bazy ile potrzebujemy. Poza tym płaski, mały pojemniczek nie zabiera dużo miejsca w podręcznej kosmetyczce. Ja jednak zawsze biorę pod uwagę aspekt ekonomiczny, czyli stosunek ceny do pojemności oraz wydajność produktu. Za 12,90zł (lub 7,90zł wkład) dostajemy 1,2ml produktu - mało. Ciekawa jestem na jak długo mi starczy ta baza. Póki co ubytek znikomy. Jak ją wykończę, dam znać na ile wystarczyła.


Baza GRASHKA/IGRUSHKA/1,2ml/12,90zł/7,90zł wkład

środa, 13 lutego 2013

Tusz do rzęs Grashka

"GRASHKA Lengthening Mascara to nadający rzęsom maksymalną długość kremowy tusz do rzęs, dbający również o ich odpowiednie podkręcenie oraz pogrubienie.
Formuła zapewnia, że przy aplikacji tusz nie pozostawi grudek, daje także pewność wyjątkowo trwałego efektu i zapobiega kruszeniu się. Specjalna szczoteczka zwana 'małym gigantem' gwarantuje perfekcyjną aplikację tuszu nawet w mało dostępnych dla innych szczoteczek, kącikach oczu.
Zawiera specjalnie dobrane składniki - witaminę E, D-Panthenol oraz ekstrakt z bambusa - chroniące przed utratą nawilżenia, działaniem wolnych rodników oraz łamaniem się rzęs. Składniki zapewniają również optymalne odżywienie, elastyczność,wzmocnienie oraz regenerację rzęs.
Produkt jest odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zawiera parabenów. Testowany dermatologicznie oraz oftalmologicznie" - tyle ze strony IGRUSZKA (KLIK).

GRASHKA Lengthening Mascara 

Tusz wydłużający GRASHKA mieści się  w plastikowym, minimalistycznym opakowaniu. Sam tusz zapakowany jest w gustowny kartonik z wytłaczanymi kwiatami. Pojemność tuszu to 8ml.

Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła w tuszu to jego maleńka szczoteczka. Jako wielbicielka teatralnych rzęs, lubuję sie w tuszach z wielkimi szczotkami :)


To chyba najmniejsza szczoteczka z jaką miałam do czynienia. Poza tym w ogóle nie przypomina szczoteczek charakterystycznych dla tuszy wydłużających.

Sam tusz zgodnie z obietnicami producenta wydłuża rzęsy. Chociaż z drugiej strony, ja mam długie rzęsy, więc jak mówi stare przysłowie "Z pustego to i Salomon nie naleje". Innymi słowy, kto ma krótkie rzęsy ten nadal będzie takie miał. Producent oprócz wydłużenia rzęs obiecuje również podkręcenie i pogrubienie - mija sie z prawdą. Tusz w moim przypadku jedynie podkreśla rzęsy, lekko wydłuża, nic poza tym. Śmierdzi jakby był stary, ale konsystencja mówi, że tak nie jest :)

Rzęsy podkręcone zalotką i pomalowane maskarą GRASHKA


Na podkręconych rzęsach da sie osiągnąć całkiem ładny efekt.

Z lewej strony rzęsy nie podkręcane, z prawej podkręcone zalotką i pomalowane maskarą GRASHKA


Na obu okach inny makijaż - testowałam cienie i liner GRASHKA :) Widać wyraźnie, że tusz nic wspólnego z podkręcaniem i pogrubianiem nie ma. Przy okazji osiągnęłam efekt zeza - robię zdjęcia z bliska i patrzę w obiektyw...
Tutaj można obejrzeć jak wyglądają moje rzęsy przed i po podkręcaniu - KLIK
Tusz faktycznie się nie rozmazuje i nie kruszy. Dzięki unikatowej szczoteczce dociera do trudno dostępnych kącików oraz dolnej linii rzęs. 
Tusz jest bardzo dobry jak na tusz wydłużający, jednak informacja o jego rzekomym pogrubianiu i podkręcaniu to jakby strzał w kolano :) Osoba licząca na te trzy efekty może czuć sie oszukana. 
Łatwo go zmyć żelem lub pianką do mycia twarzy.

Osobiście wolę bardziej teatralne rzęsy - długie, grube, podkręcone. Do tego idealnie gdy tusz jest wodoodporny. Ten tusz daje subtelny efekt, który spodoba sie "szarym myszkom".

Tusz można nabyć w sklepie IGRUSZKA za jedyne 19,90zł (KLIK). Obecnie trwa promocja dzięki, której można go nabyć za 9,90zł przy zakupie innej rzeczy oraz w komplecie z bazą Art Deco za 34,90zł (KLIK).
Trzecia opcja zakupu jest według mnie bardzo opłacalna, bo sama baza tyle kosztuje.

Skład produktu


Tusz GRASHKA/IGRUSZKA/8ml/19,90zł