Obserwatorzy

niedziela, 31 marca 2013

Wyniki rozdania

W pierwszych słowach mego posta chciałam podziękować za życzenia pod poprzednim postem. 
Jeśli ktoś mnie czyta regularnie wie, że ja nigdy żadnych życzeń nie składam...
Nie składam, bo nie obchodzę świąt :)

W drugich słowach mego posta chciałam podziękować zimie.
Miło, że jesteś z nami tak długi czas i że sypnęłaś 20 cm śniegu, 
jednak możesz już spokojnie odejść!!!

W trzecich (?!) słowach mego posta, chciałam ogłosić, że moja mała zgrabna rączka, najpierw spisała, później wycięła, a następnie zamieszała i wylosowała zwycięzcę rozdania :)

Jest nim:


Zaraz wysyłam do Ciebie maila i czekam na odpowiedź w ciągu doby, czyli do jutra do 10.30.
Wiem, że termin dość krótki, ale w piątek wyjeżdżam i dłuuugo mnie nie będzie. 
Tzn. na blogu będę, ale kosmetyków do wysyłki taszczyć ze sobą nie zamierzam...

Także gratuluję zwyciężczyni i czekam na odzew :)
 


sobota, 30 marca 2013

Kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym Isana

Jak tylko zobaczyłam ten produkt w gazetce Rossmanna wiedziałam, że muszę go mieć. Musze go mieć, bo edycja limitowana i w dodatku to olejek i to arganowy. Tak pisało w gazetce...W sklepie już nie wdawałam sie w szczegóły z etykietą tylko kupiłam. W domu okazało się, że to nie olejek tylko balsam i że nie edycja limitowana...

Kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym Isana


Balsam mieści sie w poręcznej butli o pojemności 250ml. Jak dla mnie mały, bo zawsze kupuje kosmetyki o dużych pojemnościach, tak jest ekonomiczniej :) Sam kosmetyk jest rzadki, leisty, przez co szybko sie zużywa. Wsmarowuje sie średnio. Jak się weźmie za dużą porcję to trzeba sie namęczyć z wsmarowaniem. Zapach jest przyjemny i delikatny i to mnie trochę rozczarowało. Miałam w głowie woń kuracji z olejkiem arganowym i myślałam, że zapach balsamu będzie równie atrakcyjny. Niestety nie. Ale i tak smarowidło całkiem, całkiem :) Szkoda, ze to nie olejek...

Obietnice producenta



Balsam Isana/DR/250ml/ok. 6zł w promocji

piątek, 29 marca 2013

Nabyte w mijającym tygodniu...

  • Udało mi sie kupić za zawrotną cenę 2,50zł sztuka Balsam po opalaniu Złota Perła Bielenda oraz Mleczko do opalania Bielenda oba z serii Bikini Bio Eko. Kupione oczywiście w sklepie "Wszytko po 2,50zł". Zdziwiła mnie ta cena, myślałam, ze stare, ale oba są ważne do końca 2013 roku, a ja mam zamiar korzystać z nich latem. Miałyście z nimi do czynienia?

  • Drugim świetnym nabytkiem sa dwa błyszczyki Yves Rocher, oba po 2,99zł sztuka. Do pomarańczowego dołączona była zawieszka z lusterkiem. Oba mają długi termin przydatności. Były jeszcze miniaturki mleczek i toników YR za 1,99zł.
  • Otrzymałam również przesyłkę z wygraną od Siouxie W związku z tym, że to moja 5! wygrana w tym roku, na jakiś czas daję sobie bana na udział w rozdaniach. Co za dużo to niezdrowo :)  Wygrałam zestaw kosmetyków nieznanej mi firmy Gerovital - Krem do rąk, Maseczkę Regenerującą oraz coś co cieszy mnie najbardziej Serum na kontur oczu i ust. Mam nadzieję, że nie będzie mnie piekła skóra po tym serum...W paczce znalazłam również próbki oraz firmowy długopis :) Siouxie - dziękuję Ci raz jeszcze za miły prezent ;)
  • Odebrałam dziś z poczty wygraną u Ani - Jedwabnej - cudownie świecacy, iskrzący, pachnący, złocisty olejek do ciała Sephora. Uwielbiam takie świecące olejki :D Jak on będzie pięknie świecił na opalonej skórze :D Już nie mogę się doczekać aż będę mogła go używać :D Również dziękuję Aniu :)

I jak Wam sie podobają moje nabytki? Ja jestem bardzo zadowolona :)

czwartek, 28 marca 2013

Wpadam tylko przypomnieć...

...o moim rozdaniu, które kończy się już za dwa dni, czyli w sobotę o północy :)


Do rozdania można zgłaszać się tu  KLIK

Dodaję również dodatkową nagrodę w postaci palety cieni, 
która cieszyła się dużym zainteresowaniem :)



środa, 27 marca 2013

Intensive Cream Decubal

Intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej


Producent:

Ten krem jest kremem tłustym, zawierającym 71% lipidów i przeznaczony jest do zastosowania na szczególnie narażone, uszkodzone, spękane, zaczerwienione i podrażnione obszary na skórze. Krem zawiera aktywne składniki – między innymi kompleks ceramidów identycznych z tymi występującymi w skórze oraz witaminę B3, która regeneruje i aktywuje w skórze produkcję dokładnie tych składników tłuszczowych, których suchej skórze brakuje. Olejek jojoba zmiękcza i koi skórę. Lekka konsystencja powoduje, że krem jest przyjemny w użyciu nawet przy bardzo wrażliwej skórze.

Sposób użycia:

Do codziennego stosowania na skórę suchą i atopową.
Opakowanie:

Mała, miękka tubka. Pojemność 100ml.

Zapach:

Bezzapachowy.

Konsystencja:

Krem jest wyjątkowo zbity i twardy. Ciężko wydostać go z opakowania. Jeśli ktoś chciałby go np. w zimie nosić w torebce to taki zamarznięty krem już w ogóle nie ruszy z tuby.



Działanie:

W pierwszej kolejności wypróbowałam go na swoim bracie. Stosował go na twarz przez tydzień czasu. Przypominam, że mój brat ma suche placki na twarzy, które wymagają ostrego nawilżania, wiec pomyślałam, że taki Intensive Cream to dobry pomysł. Niestety krem nic nie zdziałał.

Ja stosowałam go do pielęgnacji całego ciała, a głównie łydek np. po goleniu. Krem jest bardzo treściwy, jeszcze bardziej niż kremy do ciała o których pisałam wcześniej. Przez to wolniej się wchłania i pozostawia tłustą warstwę. Z tego względu widziałabym go jako krem dla narciarzy :) Osobiście do twarzy bym nie stosowała, bo głównym składnikiem kremu jest parafina :/ Ale do ciała jak najbardziej, zwłaszcza dla przesuszonej skóry. Pozostawia ją nawilżoną, miłą i gładką w dotyku.

Skład:

Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Aqua, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Niacinamide, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ceramide 3, Ceramide 6 II, Phytosphingosine,Cholesterol, Galactoarabinian, Xanthan Gum, Caprylic/
Capric Triglyceride, Sodium Stearoyl Lactylate, Sodium Citrate, Polyglyceryl-3, Methylglucose Distearate, Tocopherol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Citric Acid, Sodium Hydroxide.
Zawartość substancji lipidowych: 71%.
Żywotność po otwarciu:

12 miesięcy

Dostępność:

apteki, apteki internetowe

Cena: 

ok. 24 zł


poniedziałek, 25 marca 2013

O jak Oriflame!

Firmę Oriflame znam i lubię od wielu lat. Przeważnie jestem zadowolona z zamawianych kosmetyków. Tylko raz mi sie zdarzył tzw. bubel - cień w płynie Visions, sklejał powieki, brr...Było to jeszcze w szkole średniej. Byłam wtedy konsultantką Avonu, ale nabywałam również Oriflame. Miałam wtedy paru swoich ulubieńców m.in. podwójne cienie do powiek Visions, lakier do frencha, podkład, którego nazwy nie pamiętam, ale wiem, że miał aż 35ml i go wycofali :/, błyszczyk Visions taki w tubce z granatową nakrętką, a w środku przezroczysty błyszczyk z niebieskimi drobinkami - też wycofany! Aż się łza w oku kręci, bo od czasu używania przeze mnie tych kosmetyków minęło 10 lat...W tym tygodniu kończę 28...Czemu jestem taka sentymentalna?!

Ale wracając do powodu dla którego robię kosmetyczne wspominki. Ostatnio w blogsferze zaczęły pojawiać sie posty współpracowe z Ofiflame. Zazdrościłam, a jakże! Nawet pod jednym z takich wpisów wyraziłam swoje zdanie - "Dlaczego mnie nikt nie proponuje takiej współpracy"! Przecież testowanie czegoś co sie zna i lubi to sama przyjemność i wiadomo czego sie można spodziewać. Trudno, obeszłam się smakiem i poszłam spać :P Nie minęła doba i napisała do mnie Agnieszka, konsultantka Oriflame z propozycją współpracy :D A dalej wiadomo :P

Nie obyło sie bez chwil grozy - przesyłka szła 8 dni! Pierwszy raz mnie coś takiego spotkało i już nawet myślałam, że komuś sie moja przesyłka przykleiła :/ Na szczęście dziś odebrałam ją całą i zdrową :D Oto zawartość, którą przesłała mi Agnieszka KLIK.


Jak widać na załączonym obrazku dostałam do testów trzy produkty pielęgnacyjne i trzy produkty kolorowe. Pragnę dodać, że Agnieszka sama dobrała dla mnie kosmetyki, zerkając jedynie do mojego Profilu Kosmetycznego :) Wybór jak najbardziej trafiony.

Ale od ogółu do szczegółu:
  • Krem do rąk Silk Beauty z proteinami jedwabiu i ekstraktem z orchidei
  • Oczyszczający preparat przeciw wypryskom z olejkiem z drzewa herbacianego i rozmarynu
  • Żel pod oczy Essentials
  • Tusz do rzęs Hyper Stretch
  • Kredka do powiek Very Me Double Trouble
  • Pomadka do ust Power Shine w odcieniu Trendy Berry - zawsze o niej marzyłam :D Mam błyszczyk z tej serii i go uwielbiam!
Także przez najbliższy czas będę się zajmować testowaniem powyższych kosmetyków z czego cieszę się niezmiernie :D

Podaję również namiary na stronę Agnieszki, za której pośrednictwem możecie sie zapisać do Klubu Oriflame i zostać konsultantką czy też zapoznać się z ofertą Oriflame - www.aga.oristart.pl.


niedziela, 24 marca 2013

Skoncentrowane serum do rzęs 3w1 Advance Volumiere Eveline

Skoncentrowane serum do rzęs 3w1 Advance Volumiere Eveline


Producent:

Innowacyjne, skoncentrowane serum do rzęs ADVANCE VOLUMIERÉ 3 w 1 łączy w sobie właściwości
serum odbudowującego rzęsy, aktywatora wzrostu włosa i bazy pod tusz.
Opatentowany BIO RESTORE COMPLEX ™ zapewniają głęboką regenerację, odbudowę i ochronę struktury włosa.
Specjalnie zaprojektowana elastyczna szczoteczka i satynowa konsystencja serum sprawią, że twoje oczy
nabiorą hipnotyzującego spojrzenia.

Serum zawiera specjalnie wyselekcjonowane składniki pielęgnacyjne pochodzenia naturalnego:

• BIO RESTORE COMPLEX ™ zawierający proteiny sojowe błyskawicznie wnika w głąb włosa, radykalnie odbudowując i chroniąc jego strukturę oraz zapobiegając wypadaniu rzęs podczas demakijażu.
• Kwas hialuronowy nawilża, rewitalizuje i stymuluje wzrost rzęs.
• D-panthenol skutecznie uelastycznia i odżywia rzęsy od nasady aż po same końce.

*********************************************************************************


Serum mieści się w opakowaniu właściwym dla tuszu do rzęs. Jest go aż 10ml. Po otwarciu może nam służyć przez 6 miesięcy.

Ma silikonową, elastyczną szczoteczkę, którą łatwo można pokryć wszystkie rzęsy, nawet te króciutkie i trudno dostępne.


Konsystencja serum jest gęsta, jedwabista. Nałożone na rzęsy pozostawia biały kolor, jednak po chwili wszystko sie wchłania.


Używam serum przeszło miesiąc, codziennie na noc. Rano nie stosuję, bo jednak rzęsy robią się po nim sztywne i się sklejają. Raz nałożyłam go pod tusz i też mi to nie odpowiadało. Po paru godzinach brzydko sie to wszystko rolowało. Serum lekko podkręca rzęsy, ale w moim przypadku i tak muszę użyć zalotki. Jak widać na powyższym zdjęciu staram sie też wspomagać dolne rzęsy, bo sa cienkie i jaśniutkie, jednak serum im nie pomaga :(

Po miesiącu stosowania z całą pewnością mogę polecić serum. Zauważyłam, że rzęsy są mocniejsze, bardziej elastyczne, mniej wypadają. Widzę też rządek nowych rzęs :) Wcześniej miałam dwukrotnie odżywkę My Secret, ale Eveline o wiele bardziej mi odpowiada.


Odżywka Eveline/Biedronka/10ml/ok.9zł

sobota, 23 marca 2013

Summer Attack P2

Nie wiem co o nim myśleć...Niby lakier słoneczny, na lato, nazwa Green Palm Tree, ma sie kojarzyć ze słoneczną plażą...Ja nie wiem, ale mnie sie ten lakier w pierwszej kolejności kojarzy ze świętami i choinką...


Lakier do paznokci Summer Attack Green Palm Tree P2




Zielony to kolor ziemi, a moim żywiołem jest ogień, dlatego też takie kolory nie bardzo do mnie pasują. Ale powyższy P2 to nie jest typowa brzydka zieleń, on właściwie jest ładny jak mu się przyjrzeć. Ma żółty shimmer, a ja shimmer lubię, szczególnie latem. Kolor jest dla mnie jakiś kosmiczny - producentowi kojarzy się z latem, mnie z choinką, ale po bliższym przyjrzeniu mu się, z wiosenna trawą...

To jego rzeczywisty odcień


Lakier ma żelkowe wykończenie i właściwą konsystencję, umożliwiającą sprawne manewrowanie lakierem. Szybko wysycha, ale i równie szybko ściera sie z końcówek. Ogólnie kolor ładny, ale nie mogę sie przyzwyczaić, bo ostatni raz miałam zielony lakier na paznokciach w podstawówce. Były wtedy modne odblaskowe kolory, wiec zakupiłam seledynową zieleń. Nie mogłam zrozumieć ostatniego szału na neony - jak to mam chodzić w czymś co modne było w podstawówce?! No way! Takie to dziecinne...

Zdjecia w świetle dziennym, gdy za oknem szaro, buro i ponuro...


I z lampą, bardziej oddające jego urok...


Myślę, że lakier sprawdzi się na letnich imprezach (o ile ktoś się w to bawi...) oraz na...stopach opalonych nadmorskim słońcem...

piątek, 22 marca 2013

Zbieram zamówienia :P

W związku z dużym zainteresowaniem "ekskluzywną" paletką cieni, zbieram zamówienia.
Macie czas do niedzieli :)
Z przesyłką będzie to koszt 9,50zł (paletka - 2,50zł, polecony ekonomiczny - 6zł i koperta 1zł).
Ja na tym nic nie zarabiam :P
Na Allegro taka paletka kosztuje 8zł + przesyłka.
Oczywiście nie gwarantuję, że paletki jeszcze są dostępne, 
więc najpierw sprawdzam i kupuję potem zgarniam kasę :P

Paleta cieni za 2,50zł?

Od podejrzanych kosmetyków trzymam się z daleka, ale ta paleta wyglądała tak porządnie i pięknie! Same popatrzcie:


Paleta była zapakowana w kartonik. Od razu mnie zainteresowała, bo była dość ciężka i spora. W środku 18 przepięknych cieni. Na opakowaniu widnieje informacja, że cienie są perłowe i przeznaczone dla profesjonalistów...:D Na samej palecie piszą, że w środku znajdziemy cienie matowe, z shimmerem i perłowe, no to jakie w końcu?!


Kolory sa tak piękne, że nie mogłam nie kupić tej palety! W rzeczywistości sa bardziej nasycone, ale u mnie w domu szaro, buro i ponuro i w ogóle 20 cm śniegu za oknem :/

Prezentacja:


W tej palecie nie ma koloru, który by mi sie nie podobał. Cienie są na szczęście perłowe. Pigmentacja cieni obłędna! Osypują sie, ale które tego nie robią? Na bazie trzymają sie cały dzień. I w dodatku pięknie pachną :D

Znawczynie, co powiecie o składzie cieni?


Na moje oko skład podobny do innych znanych cieni...Paleta oczywiście chińskiej produkcji :)  Tak na marginesie chciałam przypomnieć, że słynny Sleek, który teraz juz kosztuje blisko 40zł również produkowany jest w Chinach. Ale oczywistym jest, że każda kobieta pragnie tego co droższe, a nie koniecznie lepsze...Ja lubię różne możliwości, a Sleek jak dla mnie szału nie robi. Jestem już za stara na sugestie i marketing szeptany :)

Przykładowe makijaże:

Ten niebiesko-grafitowy jest po prostu przepiękny :P Moje oko wygląda w nim fantastycznie. I to tyle jeśli chodzi o zalety posiadania brązowych oczu...


I drugi, który na żywo lepiej sie prezentował. Na zdjęciach wszystko się zlalo :/


I co myślicie na temat chińskiej palety za 2,50zł? Obecnie jest moją ulubioną, bo ma wszystkie odcienie, które lubię i chętnie stosuję.


Paleta cieni/sklep "Wszystko po 2,50zł"/2,50zł

czwartek, 21 marca 2013

Wygrana w rozdaniu oraz darmowe próbki...

Udało mi się ostatnimi czasy wygrać w dwóch rozdaniach i jedna z nagród już przyszła :) Wygrałam zestaw kosmetyków Balea na blogu Moniki - O wszystkim i niczym czyli Moniq bloguje. Wyobraźcie sobie, że przesyłka z Niemiec szła do mnie tylko 6 dni (w tym weekend). Ach ta niemiecka precyzja :P

Oto co wygrałam:

  • Żel pod prysznic o zapachu pomarańczy
  • Body Spray o zapachu brazylijskiego Mango
  • Balsam o zapachu hawajskiego ananasa
  • Puder do kąpieli (chyba...) o zapachu jaśminu
  • Maska peel off brzoskwiniowa
  • Lakier P2 z serii Summer Attack nr 050 Green Palm Tree - mnie sie ten kolor bardziej kojarzy z choinką niż z latem...Zielony w ogóle nie jest moim kolorem, ale ten wygląda całkiem przyjemnie...Zaraz maluję nim pazury :p
Nazwy kosmetyków jak dla mnie bajeczne. Lubie takie rzeczy :D Wszystkie zapachy iście letnie i...moje :) Lubie pomarańczkę i mango i jaśmin, ananasa w dobrym wydaniu również :D Póki co żel idzie w użytkowanie, bo wczoraj mi sie mój skończył, a reszta czeka na wakacje :D

Ostatnimi czasy strasznie mnie "wciągnęło" zamawianie różnych próbek. Do tej pory dostałam próbkę balsamu po goleniu Gillette -9ml, 5 próbek kremów z apteki Dbam o Siebie wraz z kartą zniżkową do wykorzystania w aptekach w całej Polsce oraz najświeższa przesyłka - Bio-Chrom 30 tabletek. Do wyboru były jeszcze tabletki na odporność i na wzmocnienie zębów i kości.


Bio-Chrom jest suplementem diety, który ma pomóc nam w słodyczowym nałogu. Ja słodycz kocham z miłościa wzajemną i inne jedzenie może dla mnie nie istnieć...Pamiętam, że jak byłam młodsza to kupiłam podobny suplement, ale nie działał...Silna wola działa najlepiej :P Póki co nie mam motywacji to diety sobie daruje...
Teraz jak tak myślę to mogłam zamówić suplement na mocne zęby i kości, bo latek przybywa...
Zamówić jeden z trzech suplementów można tutaj KLIK.

Przypominam o moim rozdaniu!!!

środa, 20 marca 2013

Anti-Itch Gel Decubal

Łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej 



Producent:

Wilgoć skoncentrowana w tubce, bez tłuszczu i jakichkolwiek środków konserwujących. Jeśli masz suchą, swędzącą skórę zalecamy, abyś zawsze miał przy sobie żel Decubal anti-itch, skuteczny jako pomoc w nagłej potrzebie, do użycia zarówno na ciało, jak i do twarzy. Żel Decubal Anti-Itch szybko wnika w skórę, wywierając natychmiastowe działanie kojące. Żel zawiera między innymi glicerynę oraz witaminę B5 i jest całkowicie pozbawiony tłuszczu. Dlatego nie stanowi alternatywy dla kremu natłuszczającego, którego wymaga codzienna pielęgnacja suchej, swędzącej skóry – jest jednak jego dobrym uzupełnieniem.

Sposób użycia:

Do codziennego stosowania na suchą i podrażnioną skórę całego ciała.

Opakowanie:

Fajna, poręczna, przezroczysta tubka. Od razu mi sie spodobała.

Zapach:

Bez zapachu.

Konsystencja:

Gęsty, zbity żel. Świetny! I jak pięknie wygląda w opakowaniu :)



Działanie:

Żel spodobał mi sie od razu jak go zobaczyłam. Tak ładnie wyglądał w tej przezroczystej tubce. Tylko nie za bardzo wiedziałam z której strony go ugryźć. Czy to żel do mycia czy do smarowania...? W końcu wykminiłam, że musi być to smarowidło. Stosowałam go głównie do smarowania nóg po goleniu, na szczęście nie powoduje podrażnień. Kosmetyk ma fajną, lekką żelową konsystencję. Gęsty zbity żel. Lekko się rozprowadza dość szybko wchłania. Trochę sie klei. Producent zapewnia, że żel ma działanie kojące, więc warto zawsze mieć go przy sobie. Zrobiłam serię eksperymentów polegającą na smarowaniu żelem mojego otartego nosa. Rzeczywiście przynosi ulgę. Nos nie szczypie. Jak tylko zobaczyłam ten żel wiedziałam, że jego przeznaczeniem jest chłodzenie mojej skóry po zejściu ze słonecznej plaży :D Dlatego też reszta żelu, która mi została, pojedzie ze mną w siną dal...

Skład:

Aqua, Glycerin, Pentylene Glycol, Methyl Gluceth-10, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Panthenol, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide.
Nie zawiera substancji lipidowych.

Żywotność po otwarciu:

12 miesięcy

Dostępność:

apteki, apteki internetowe

Cena: 

ok. 18zł



poniedziałek, 18 marca 2013

Magic Shine L'ambre

Firma L'ambre jest ostatnio bardzo modna. Wystarczyła odpowiednia strategia marketingowa i voila! wszyscy pragną L'ambre. Sama jestem z wykształcenia m.in. PRowcem więc wiem jak to działa :) Tak czy inaczej ja swój pierwszy kontakt z tą firmą miałam jakoś w wakacje. W moim mieście jest taki fajny sklepik, który oferuje końcówki serii kosmetyków, gadżetów, różnych pierdół które nie sprzedały sie wraz z gazetami do których były dołączone. I to wszystko świeże, ładne i za bezcen...Uwielbiam ten sklep! Jeszcze gdyby zmienili obsługę...

Ale mnie to aż tak bardzo nie zraża i czasem zajdę do owego sklepiku. Przy ostatniej wizycie patrzę, a tu same cuda: błyszczyki L'ambre za 1,50zł, szminki Arcancil za 1,99zł (pewnie większość z Was nie kojarzy firmy...To stara dobra francuska firma, droga...). Brałabym szminki gdyby nie jeden szkopuł - stare. Łatwo poznać czy szminka jest stara - strasznie śmierdzi.

Wzięłam błyszczyk i poszłam do domu i od razu testowanie :P Niestety był tylko jeden kolor do wyboru. Poza tym prawie wszystkie macane - polki chyba nie dorosły do testerów...

Błyszczyk Magic Shine nr 3 L'ambre


Błyszczyk w formie nietypowej - nie wiadomo z której strony pociągnąć żeby się otworzył...Przez okienko widać jaki kolor bierzemy, chociaż z tym tak nie do końca...

A po otwarciu...


...dla mnie nowość - pędzelek w roli aplikatora. Tzn. wiem, że takie są, ale ja nigdy nie miałam :P Jak pędzelek czysty, śnieżno biały znaczy, że dziewiczy :P Przekręcamy iiii wygląda jakby tulipan rozkwitał - ukazuje nam się czerwona kropla błyszczyka. Pędzelek czerwony - już rozdziewiczony :P Jak w życiu :D

Aplikacja błyszczyka dla mnie dosyć trudna, bo mam małe usta, ciężko jest mi tak pomalować usta żeby nie wyjechać poza ich kontur. Poza tym to nie jest błyszczyk tylko super kremowa szminka w płynie! Więc szminka jest bardzo trwała - nigdy nie miałam tak trwałej pomadki, aż mi głupio było z nią siedzieć i poszłam ja zmyć mleczkiem. Swoją drogą mleczko Be Beauty jest bardzo smaczne :P Szminka jest bardzo kremowa i świetnie kryje. Poza tym nawilża niczym balsam. Nie wiem skąd pomysł producenta, ab nazwać produkt błyszczykiem, ta szminka nawet nie błyszczy...

Jest naprawdę świetna, ale jest jedno ALE! Kolor...


Kupując ją myślałam, że biorę bezpieczny zgaszony koral...Niestety po nałożeniu na usta zamienia się w krwista czerwień. Na mojej twarzy wygląda to bardzo wulgarnie, nie lubię.



Chyba go wrzucę do zakładki wymiankowej...

Błyszczyk L'ambre/sklep/2ml/1,50zł

niedziela, 17 marca 2013

Poranna gimnastyka...

...w celu pokazania światu włosów swych :P

Ciężko samemu zrobić zdjęcia swoich włosów, długich zwłaszcza...
Mimo posiadania dwumetrowego lustra, szło to dość opornie :/ 
Ale chciałam uwiecznić jak pięknie się kręcą po tej oto odżywce:


Myślę, że zeszłotygodniowe podcięcie włosów również ma w tym swój udział ;>

Rzut z boku :P


I gimnastyka tyłem do lustra




Uprzedzając komentarze - tak, słyszałam o samowyzwalaczu, słyszałam...

Obecnie włosy sięgają pasa, rosną w siłę, są regularnie podcinane, aby pozbyć sie części farbowanej.
Swój kolor mam aż do brody, więc jest coraz lepiej.
 W chwili obecnej wygląda to na ombre...

sobota, 16 marca 2013

Zakupy i make-upy dwa

Odkryłam ostatnio rzecz niesłychaną. Przechadzałam się po sklepie "Wszystko po..." patrzę a tam przy kasie koszyczki z kosmetykami Manhattan, Astor, Basic i inne za 6zł szt. Coś tam obejrzałam, rozkodowałam, stwierdziłam, że stare i poszłam. Następnego dnia byłam w innych tego typu sklepie i tam też te firmówki. Tym razem wzięłam to co wydawało mi się najmniej podejrzane- matowy top Basic oraz błyszczy Basic, jak sie okazało również matowy :D

W innym sklepie kupiłam pachnący Lakier Vollare za 2,99zł oraz dwie perfumki w kształcie ust za 50gr sztuka :D Oczywiście nie będę ich używać, ale są takie śliczne :D


Były do wyboru tylko dwa odcienie z tych błyszczyków, oba mocne. Nie wiem czy nie za mocne dla mnie...I okazało sie, że są matowe...Chyba wrócę po ten drugi :P Były jeszcze matowe nudziaki Manhattana.



Lakier pachnący brzoskwinką, ponoć :P Nie wiem jeszcze nie malowałam :) I kolor jaki ładny :)



Całuśne perfumki z bliska :)






Oczęta

Numer raz



Numer dwa





Mogę pomóc w dystrybucji tanich kosmetyków jakby któraś była chętna :)
Wiadomo - trzeba sie spieszyć, bo taki towar wiecznie nie leży :P