Obserwatorzy

piątek, 29 listopada 2013

Podsumowanie akcji promocyjnej w Rossmannie

Moje wizyty w Rossmannie podczas promocji ograniczyły sie do trzech, przy czym dwa razy był to ten sam sklep. Jesli chodzi o zakupy to jedynie korektor Wibo był moim planowanym zakupem, reszta to zachcianki :) Królują tu kosmetyki Lovely i Wibo. Jak na osobę, która nie lubi malować paznokci, to całkiem sporo lakierów mi wpadło :P

  • 3 piaski brokatowe Wibo - nie udało mi sie dorwać czarnego. Był w pierwszym dniu, ale wtedy wzięłam tylko ten morski, resztę dokupiłam później

  • 2 lakiery żelowe Lovely - oczywiście czerwień i kobalt. Szkoda, że czerwień nie jest o ton ciemniejsza...

  • Odżywka do paznokci Wibo
  • Lakier do frencha Miss Sporty - mleczny mój ulubieniec od wieeelu lat :)
  • Żel do stylizacji brwi Wibo - nigdy bym nie wpadła na to, że potrzebuje takiego kosmetyku, ale podpatrzyłam go na jednym z blogów i stwierdziłam, że w sumie brwi cały czas mi się rozwalają, a i mogłyby być ciemniejsze :)
  • Szminka błyszczykowa Lovely - nawet nie wiedziałam, że Lovely też ma takie szminki i do tego takie piękne kolory! Chciałam kupić jakiś Eliksir Wibo, ale paleta kolorów jest straszna - same róże :/

  • Błyszczyk Apocalips Rimmel - też podpatrzyłam na jakimś blogu. Nie jestem zadowolona, bo wzięłam jasny kolor (nie chciałam ciemnego), który kompletnie nie pasuje do mojej urody :/ Chyba trafi do wymianki...

  • Poczwórny korektor Wibo - marzyłam o nim od dawna, ale czekałam cierpliwie na promocję :) 12 zł to nie majątek, ale nie używam korektora na co dzień, więc nie był to zakup "na gwałt"
 


Łącznie na zakupy wydałam ok. 65zł i chciałam jeszcze kupić jakieś żelowe lakiery i odżywkę do rzęs Eveline, bo myślałam, że promocja jest do dzisiaj...Spóźniałam się :(

A oto mój znudzony asystent :D


wtorek, 26 listopada 2013

Hight Impact Mascara Clinique

Maskarę, a właściwie dwie, nabyłam drogą wymiany w sklepie Douglas. Wystarczyło oddać swój stary tusz, a w zamian otrzymywało się miniaturkę (3,5ml więc prawie połowa pełnowymiarowego opakowania) tuszu Hight Impact Clinique. Biorąc pod uwagę fakt, że za cały tusz musimy zapłacić ok. 90zł, zrobiłam interes życia :P

Hight Impact Mascara Clinique


Według danych na stronie wizaz.pl, jest to tusz wydłużający, podkręcający oraz pogrubiający. Czyli słowem nic więcej do szczęścia mi nie trzeba...Do dziś dnia byłam przekonana, że to maskara wydłużająca...No nic, przejdźmy do rzeczy.

Pełnowymiarowy tusz ma 8ml i kosztuje blisko 90zł. Moja miniaturka ma 3,5ml i kosztowała mnie stary tusz :)

Maskara Hight Impact ma mój ulubiony model szczoteczki - duża i gruba, wskazująca na właściwości pogrubiające.


Szczoteczka jest dla mnie wygodna, bo mam duże oczy i długie rzęsy. Nie odnotowałam dziabnięcia się w oko :P

Co do właściwości tuszu obiecanych przez producenta...Według mnie trochę się rozpędził. Tusz jedynie nieznacznie wydłuża rzęsy, być może lekko pogrubia, ale na pewno nie podkręca! I tak zawsze używam zalotki...I tu też widzę poważną wadę tuszu. Jest jakby za ciężki i te moje podkręcone rzęsy niedługo po nałożeniu tuszu się prostują :/ Nakładam tylko dwie warstwy...Oprócz tego łatwo ubrudzić skórę podczas malowania, bo jest bardzo wilgotny. Robi też pajęcze nóżki...Używam go od połowy września i nic nie wskazuje na to żeby sie kończył, więc jest wydajny (to miniaturka w końcu).

Oto efekty:


Dlaczego na żywo wyglądało to bardziej okazale?! Grrr...Przynajmniej moje brwi w końcu rządzą na zdjęciach :D Kupiłam żel do brwi, który je pięknie układa i przyciemnia. Mimo iż mam ciemne włosy i oczy to moje brwi są jakby za jasne w stosunku do nich...

Także podsumowując, maskara nie jest warta pieniędzy jakie trzeba na nią wydać. Właściwie to w ogóle bym jej z własnej woli nie kupiła.

Udało się Wam ją capnąć podczas promocji? Jakie wrażenia?



niedziela, 24 listopada 2013

Efekt brokatowego piasku Wibo

Rossmannowa promocja -40% na kolorówkę. Kto mądrzejszy skorzystał, a malkontenci narzekają na zakupowe notki na blogach. Ja w imię zasady "My blog my rules" piszę o czym mi się żywnie podoba :D ZŁO! Ale o reszcie swoich łupów (bo tak to można nazwać, gdy wchodzi się w środku wolnego dnia do sklepu z promocją...) napisze w podsumowaniu pod koniec zakupów/tygodnia :)

Dzisiaj chciałam podzielić się wrażeniami na temat sławnego już lakieru Sand Efekt Wibo. Owy lakier był wysoko na mojej liście :P Do tego stopnia, że kupiłam trzy, a czwartego muszę poszukać w innym Rossie :)

Lakier z efektem brokatowego piasku Wibo


Brokatowych lakierów jako tako nie lubię, ale takie nienachalne połączenia jak ten bardzo mi się podobają. Obawiam sie tylko zmywania tego cuda...

Kolor, który dziś przedstawiam to pewnie czerń z drobnym turkusowym brokacikiem, co w ostateczności daje morską zieleń. A jeśli coś ma w nazwie "morska" dobrze mi się kojarzy i bez wątpienia jest piękne.

Lakier łatwo sie rozprowadza, a do pełnego krycia wystarcza dwie warstwy.Miłym zaskoczeniem było to iż na drugi dzień był nienaruszony, końcówki niestarte (moje śliczne piaski z Adosa szybko się ścierają).  Mam go już trzeci dzień i końcóweczki sa już przetarte, a to za sprawą wczorajszej kąpieli - peelingi i te sprawy :P


Gdyby nie kąpiel pewnie lakier wytrzymałby dłużej. Poza tym nie wiem czy też tak macie z piaskami, ale po myciu w ogóle ten lakier jakby sie ściera i zostaje taka biała warstwa. Tak też było wczoraj wieczór, ale o dziwo dziś rano znów paznokcie są piękne :)

Tak czy inaczej, ja tym lakierem jestem oczarowana, jest prześliczny :) Najbardziej obawiam sie zmywania, bo bazy peelingującej nie używam - spłynęłaby szybciej niż nałożenie lakieru :/


Jak na osobę, która nie lubi malować paznokci, kupiłam ostatnio bardzo dużo lakierów...Także dzisiaj kolejny idzie  w ruch ;>


Lakier Wibo/Rossmann/4,59zł (promocja)

sobota, 23 listopada 2013

Rozświetlająca maska żelowa

Podczas jednej z wizyt w Biedronce wpadła mi w oko żelowa maseczka taka gotowa do nakładania. Nigdy takiej nie miałam dlatego wzięłam.

Rozświetlająca maska żelowa


Po otworzeniu opakowania, po zalaniu dłoni lepką zawartością, ukazuje się taki widok:


Jak widać w opakowaniu mieszczą się dwie części maseczki. Nie wiem tylko na jaki model twarzy są przewidziane...

Dolna cześć maseczki ma bardzo mały otwór gębowy i jakby wycięty nie tam gdzie trzeba...


Gdybym podciągnęła maseczkę do góry zasłoniłabym sobie dziurki od nosa...

Z górną częścią też jest coś nie tego. Otwory na oczy też jakieś dziwne...


A na czółko brakuje...


Tak samo jak w przypadku ust, gdyby podciągnąć do góry to sie oczy zasłoni. Choć inna sprawa, że czoło mam całkiem wysokie...

I najlepsze. W miejscu łączenia się maseczki, obie części nachodzą na siebie...


Na opakowaniu inaczej to wygląda...

Sposób użycia maseczki jest niezwykle prosty tzn. taki się wydaje. Tak jak pisałam wyżej po otworzeniu opakowania wylewa się lepka ciecz, nie lubię. Maska się wyślizguje z rak niczym kałamarnica. W końcu z wielkim trudem przykleja sie do twarzy. Trochę się przy tym natrudziłam. Źle skrojona maseczka nie ułatwia zadania. Człowiek czuje się w tym czymś na twarzy jak Fantomas :P I tak też wygląda. Maseczka daje dziwne uczucie na twarzy. Jest mokra, śliska, jakbym była zaśluzowana. Brr...Nie lubię takich klimatów. A tu 30 minut trzeba było wytrzymać :/ Ale czego się nie robi dla urody :P Poza tym zaraz po nałożeniu twarz mnie lekko piekła :/

Właściwości produktu oraz sposób użycia:


Po 30 minutowej męce spodziewałam się , że się nie poznam w lustrze.  A tu nic. Żadnego wow. Twarz była jakby lepsza, ale bez szału. Było tak jak po każdej innej maseczce - twarz była widocznie ładniejsza, ale wielkiego rozświetlenia nie zauważyłam. Rozczarowała mnie. Spodziewałam się spektakularnych efektów. Zatem 4,99zł wyrzucone w błoto.

Skład


Maska żelowa/Biedronka/25g/4,99zł

piątek, 22 listopada 2013

Na razie wystarczy...

...tzn. do wizyty w kolejnym Rossmannie :)

Skoro świt po 10.00 rano pobiegłam co tchu do pobliskiego Rossmanna (10 minut drogi). Nawet zrobiłam sobie listę, ale nie wszystko kupiłam.

Oto co zakupiłam:


  • Szminka Apocalips, nie kupiłam jej podczas ostatniej wyprzedaży, bo do Rossa miałam 10km!, a i dostęp do internetu prawie żaden toteż nie wiedziałam, że to takie pożądane cudo :) Czy takie jest to się okaze. Zdecydowałam się na odcień nr 100 Phenomenon jeden z dwóch dostępnych cielistych kolorków. Ten drugi nie wchodził w grę, bo mam Eliksir Wibo w tym kolorze. Cena - 14,39zł
  •  Lakier Wibo Efekt brokatowego piasku. Mimo iż ma brokat to przypadł mi do gustu. Jak się spisze, kupię inne kolorki. Cena - 4,59zł
  •  Odżywka diamentowa Wibo.Odżywka zawsze się przyda. Cena 4,19zł
  •  Korektor 4w 1 Wibo. To o niego mi chodziło! Był głównym celem mojej wyprawy (bałam się, że wykupią,może słusznie, bo były tylko dwa). Już podczas letniej obniżki chciałam go kupić, ale został tylko tester. W końcu go mam :D Cena 7,79zł

Na mojej liście były jeszcze:

- lakier do frencha Miss Sporty, ale nie było mlecznego :/
- szminka Eliksir Wibo, ale kolory mi się nie spodobały, same róże :/
- piaski Baltic Sand, ale sama nie wiem. Chyba nazwa mnie urzeka, a nie same lakiery...
- cielista kredka Max Factor -ponoć świetna, ale kosztuje 28zł :/ Z rabatem wyjdzie 17zł. Drogo jak na kredkę

Mam jeszcze cztery inne Rossmanny w mieście, więc jutro wybiorę się po coś jeszcze :)

Co byście mi jeszcze poleciły?

czwartek, 21 listopada 2013

Maść ichtiolowa na wypryski

Osobiście uważam, ze to skandal, aby osobę w moim wieku nękały wypryski! A one wcale nie zamierzają odpuścić :/ Jak mnie czasem dopadną to tygodniami się pozbyć nie mogę, bo odnawiają się i odnawiają :///

Jakiś czas temu wpadłam na którymś z blogów na notkę o maści ichtiolowej i postanowiłam ją wypróbować. Koszt to tylko 2,50zł więc mozna ryzykować :)

Maść ichtiolowa Aflofarm


Maść mieści sie w metalowej tubce o pojemności 20g. Zapakowana jest w kartonik. Konsystencja gęsta na tyle żeby nie spływać z twarzy. Kolor brunatny i takiż zapach - odór. Na mój nos coś w stylu nafty. Po prostu nie da się z nim wytrzymać.


Skład oraz wskazania do stosowania


Jako że ja to ja, często zapominam o tym cudownym specyfiku (o wielu rzeczach zapominam...). Ostatni raz pamiętałam o nim gdy go kupiłam i przypomniałam sobie teraz patrząc na moje blizny powypryskowe :/ Ehh...Jak tylko zwęszę pryszcza od razu muszę go wycisnąć, ale czasem trafiają się takie niewyklute gule, które maltretuję, a one siedzą głęboko i sie zemnie śmieją!...i stąd te blizny :///

Jak stosuję maść?

Otóż zawsze tak samo: nakładam na noc maść na wyprysk i zaklejam plastrem. Rano ściągam i normalnie myję twarz. 

Jak to działa?

Są dwie opcje: jeśli pryszcz jest na poziomie złośliwej wyrastającej dopiero co guli to rano możemy spodziewać się albo zmniejszenia guli albo całkowitego jej wchłonięcia. Przy pierwszej opcji należy operacje przeprowadzać tak długo aż zniknie całkowicie.
Gdy mamy do czynienia ze zmianą ropną lub taką, która lada chwila taką sie stanie rano spostrzeżemy, całkowicie wyklucie białej górki, którą ja osobiście wyciskam, po czym przemywam twarz wodą różaną (można tonikiem).

Jeśli macie problemy skórne jak najbardziej polecam. Po co się męczyć tygodniami skoro w 1-3 dni możemy mieć problem z głowy?


Tylko jak pozbyć się przebarwień, których się już dorobiłam?

Maść ichtiolowa/Apteka/20g/ok. 2,5zł

środa, 20 listopada 2013

Taki wieczór...

  • Słynny smak dzieciństwa - Gwiazdki Milky Way. Przyznam, że jak większość z nas kupiłam je z sentymentu, ale inaczej je zapamiętałam. I cenę również :/ Za 130g zapłaciłam 9zł - zdzierstwo!!! Lata temu były mniejsze opakowania i kosztowały ok. 1,50zł

  • Gorąca czekolada z Biedronki z przyprawą do kawy z Lidla :)
  •  Piernikowe smarowidło do chleba, czeka na swoją kolej :) W prawdzie nie przepadam za słodkimi kanapkami, ale piernikowy krem!
  •  Krem i żel do twarzy Cien. Miałam kiedys szampon, niestety teraz się nie załapałam. Pokładam nadzieję, w produktach do twarzy :)
  •  I ciekawostka. Granat - poznałam ostatnio sposób na łatwiejsze dobranie sie do drania ;> Należy ponacinać skórkę, następnie obrać ją,a granat podzielić na części. Wkładamy go do zimnej wody i czekamy. Po chwili ziarenka oddzielą się od "błon" i po odcedzeniu możemy sie cieszyć bezstresowym jedzeniem :D

Wiele z was pewnie stwierdzi, że powyższe zdjęcia sa kiepskiej jakości.Robiłam je telefonem i bardzo podoba mi się ich retro wygląd :D

Dobranoc!

niedziela, 17 listopada 2013

MUA eXtreme Metallics

Cienie MUA kupiłam jeszcze latem w kołobrzeskim Pepco. Skoro miałam Pepco to musiałam z niego korzystać :P W moim mieście nadal nie ma...Do wyboru było dużo kosmetyków tej brytyjskiej firmy, mnie jednak interesowały głównie cienie - mam niezdrową fiksację na ich punkcie :P Wybrałam sobie najładniejszy zestawik kolorów i dobrze, że tylko jeden...

Cienie eXtreme Metallics MUA




Już sama nazwa wskazuje na to, że sa to mocno metaliczne cienie, ale jak dotąd takie rzeczy mi nie przeszkadzały...Kolory piękne, same zobaczcie:


Ale konsystencja cieni - dramatyczna. Pierwszy raz mam do czynienia z czymś takim. Mnie to przypomina płatki śniegu, co widac zresztą na zdjeciu. Cienie kruszą sie i rozwarstwiają. Na domiar złego mi spadły i całkiem rozkruszyły po bokach (nie mam zdjęcia tej "tragedii"). Opisałam co dzieje sie w opakowaniu, ale co dzieje się na oku?

Cienie maja naprawdę śliczne kolorki - beż, róż, stal i grafit - idealna czwórka do stworzenia pięknego makijażu. Niestety nie przy tej konsystencji i pigmentacji :/ Nałożenie tylu świecących cieni na raz jest po prostu niebezpieczne - dyskotekowy look gwarantowany nawet gdy cała postać ma gustowny strój na sobie :P Poza tym cienie jakoś tak nie chcą ze sobą współpracować, konsystencja na to nie pozwala. Nie dają sie rozcierać, osypują się...Szkoda, bo są takie piękne...

Tak prezentują sie kolorki w akcji, pigmentacja jest powalająca (ale miałam wtedy ładne paznokcie, nie to co teraz...):


Także jedyny dla nich ratunek to działanie w pojedynkę w umiarkowanych dawkach, bo pigmentację maja naprawdę świetną. Kolory w opakowaniu = kolorom na powiece.

Skład cieni
dopiero teraz widzę, że jest nieciekawy...


Radzę omijać cienie takiej konsystencji szerokim łukiem, bo drażnią człowieka niesamowicie.
Cena przyjemna - ok. 7zł za 5,9g, ale cóż z tego?

Cienie MUA/Pepco/5,9g/ok. 7zł

sobota, 16 listopada 2013

Okazje cenowe w Biedronce, czyli co udało mi się upolować w atrakcyjnych cenach

Uwielbiam sklep Biedronka i nie wstydzę się tego! Od czasu do czasu sieć serwuje nam to gazetki urodowe to akcje typu - ileś tam % Te ostatnie cieszą niezależnie od tego czego dotyczą :) Ostatnio udało mi sie zakupić parę rzeczy w przyjemnych cenach:

  • Szampony i odżywka Deba. Jeszcze nie wiem jak sie spisują, ale 400ml za kolejno 5,99zł, 3,99zł i 2,99zl to prawdziwa okazja dla osoby, która myje włosy codziennie. Poszukajcie w waszych biedronkach a nóż coś zostało za 2,99zł :)

  • Sole do kąpieli za 2,69zł - akcja- 30% Szkoda, że parę dni wcześniej kupiłam płyn do kąpieli w normalnej cenie...Miałam wcześniej okazję kąpać sie w soli biedronkowej i zła nie była toteż kupiłam dwie o najładniejszych zapachach. Morski obowiązkowy :) Też nie lubicie się kąpać w "pustej" wodzie?

  • Kula do kąpieli - 1,99zł i najulubieńszy żel pod prysznic - ok. 3,50zł. Kuli za 2żł szkoda było nie wziąć, bo nigdy nie miałam,a żel uwielbiam,zawsze towarzyszy mi nad morzem...

  • Maska rozświetlająca żelowa- 4,99zł. Takiego wynalazku jeszcze nie miałam, jutro zobaczę go w akcji ;>

Ponoć już od piątku rusza akcja - 40% na kolorówkę w Rossmannie. Ciekawe czy to prawda, ale jeśli tak to miło.

Wczoraj byłam w Drogerii Jaśmin, pierwszy raz od kilku długich miesięcy i odkryłam na stanie kosmetyki W7. Niby fajnie, ale ceny zawyżone. Np bronzer Honolulu 18zł, paleta 77 cieni 55zł. Przez neta można zamówić taniej Honolulu 14zł, a paletę za ok. 30zł. Wiem, że zamawiając przez internet trzeba opłacić koszty przesyłki, ale zawsze zamawia sie więcej tanich rzeczy, a i sklepy często oferują darmową wysyłkę. Ja już zacieram ręce na Dzień Darmowej Dostawy ;>

A z innej beczki. Są tu jakieś wielbicielki lat 50., które poleciłyby mi jakieś filmy osadzone w tej estetyce? "Dirty Dancing", "Grease", "Cry Baby" już weszły. Teraz mam w planach "Hair Spray"...Podrzucicie coś? Ewentualnie coś fajnego z Johnnym Deppem - też go wielbicie?

niedziela, 10 listopada 2013

Moi Biedronkowi ulubieńcy

Wczoraj podczas kąpieli rozejrzałam sie po łazience i stwierdziłam, ze znakomitą większość kosmetyków stanowią te z Biedronki. Naszła mnie refleksja - co ja bym bez niektórych z nich zrobiła? tak bardzo je lubię i często do nich wracam

  • Płyn micelarny Be Beauty - gdy w wakacje usłyszałam, ze chcą go wycofać zrobiło mi sie smutno. Mimo iż jest mało wydajny i nie zawsze daje sobie radę z kosmetykami wodoodpornymi, bardzo go lubię. Ma piękny zapach i działa na skórę odświeżająco przy czym nie szczypie mnie w oczy. Mam w półce jedną sztukę 400ml zapasu ;>
  • Żel-krem Be Beauty -  Uwielbiam! Używałam wcześniejszej wersji nawilżającej,ale ten żel jest mistrzem. Zapach po prostu cudowny, nie podrażnia, łagodzi, jest bardzo wydajny, ma treściwą i przyjemną konsystencję. To już moja trzecia tubka i nie ostatnia :)

  • Żel pod prysznic Be Beauty Japonia - nie wyobrażam sobie lata bez niego - zawsze ze mną podczas pobytu nad morzem - kocham ten zapach! morski,orzeźwiający, lato, morze,piasek...Nie omieszkałam zakupic go podczas akcji -30% na żele :D
  • Pianka do golenia Skino - i co z tego, że dla mężczyzn? Lubię ją za zapach,wydajność, cenę. Golę z nią nogi łatwo i przyjemnie :)

  • Regenerujący krem do rąk Be Beauty - świetny zapach,treściwa konsystencja, super nawilżenie, takie kremy to ja lubię.
  • Wygładzające serum do rąk Be Beauty wersja fioletowa - jest równie świetny jak ten powyżej, tylko nieco lżejszy.
  • Tampony - moje ulubione. Nie będę szeroko rozpisywać się o ich właściwościach, powiem tylko że jest ich dużo i sa tanie i niczym nie ustępują droższym. Dla przykładu tampony O.B. zwykły mi stawać w poprzek...Może mają wazelinę w składzie :P

A Wy macie swoich Biedronkowych ulubieńców, bez których nie wyobrażacie sobie życia?