Obserwatorzy

środa, 7 maja 2014

Taki gadżet :)

Dzisiaj nie mam nic wzniosłego do napisania, chciałam tylko pokazać fajny gadżet, który wczoraj nabyłam: balsam do ust w kształcie kredki :D Lubię takie zabawne rzeczy :D Dodatkowo ślicznie pachnie winogronami. Do wyboru były też inne smaki/kolory kredek :P Koszt - 2,50zł.




Fajny, nie? 

Poza tym zakupiłam zestaw do pielęgnacji oczu i paznokci za kolejną zawrotna sumę - 3zł. Tak, to chiński zestaw, jak wszystko co mamy w sklepach, ale różni sie ceną. 


Co tu mamy? Grzebyk do rzęs, pacynka, kredka (nie będę używać...), peseta, radełko oraz szpatułka do skórek. Wszystko w plastikowym pojemniczku ;)


Kupiłam zestaw, ponieważ połakomiłam sie na zalotkę. Mam jedną, ale nigdy nic nie wiadomo :P Zalotki używam codziennie od czasów szkoły średniej, czyli przeszło 10 lat. Opinie o tym jak to niszczy rzęsy są mocno przesadzone. Moje sa długie, gęste i grube, a że "z pustego to i Salomon nie naleje" to posiadaczki lichych rzęs zwalają ich wygląd na używanie zalotki...Nieważne...Chciałam Wam tylko pokazać najlepszy model zalotki z jakim miałam do czynienia, jedną już taką mam.


Otóż kupując zalotkę należy zwrócić uwagę na to, aby ten górny element był przyspawany, a nie nakładany. Nakładany prędzej czy później sie poluzuje i będzie gonił, nie dając szans na podwinięcie rzęs. Przyspawany na stałe, będzie dzielnie i niezmiennie nam służył. Następną istotną rzeczą jest ten element, między którym sie podwija rzęsy, musi być gumowy (miękki), a nie twardy plastik. Akurat ta zalotka posiada zapasową gumkę. Takie rzeczy sie zużywają :) Wbrew pozorom trudno dorwać powyższy model, toteż kupiłam zapas :)

22 komentarze:

  1. Zakupy za 5,5, a jak cieszą :D Już dawno nie używałam zalotki, nawet nie wiem, gdzie zaginęła :D ale też nigdy używać jej nie potrafiłam, zawsze nie wszystkie rzęsy były równo podkręcone ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kretka przesłodka :) Zalotki nie używam - z moja niezdarnością mogłabym przez przypadek pozbawić się oka ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używanie zalotki jest do opanowania :)

      Usuń
  3. Akurat chcę sobie kupić jakąś zalotkę żeby zrobić coś z moimi rzęsami... przynajmniej wiem na co zwrócić uwagę :D
    A ten balsam do ust wygląda super :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kredko-pomadka wygląda super :D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. no fajnie wygląda ten balsamik w kredce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o zalotka kompletnie oniej zapomniałam,muszę sobie jakąś sprawić bo ta moja to woła o pomstę do nieba

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie używałam zalotki, hm, może czas to zmienić? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę używać, bo każda z moich rzęs żyje własnym życiem :/

      Usuń
  8. Kredka mnie rozbroiła :D myślałam, że to recenzja kredek dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i kredki - owszem, ja i dzieci - nigdy :)

      Usuń
  9. ta kredka jest świetna! uwielbiam takie gadżeciki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam też lakiery o takim kształcie...

      Usuń
  10. balsam bardzo uroczy i ma rewelacyjne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się w końcu zaopatrzyć w zalotkę :) Świetna ta kredka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny ten balsamik w kredce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. też lubię takie gadżety :)
    a sama jakoś boję się używać zalotki :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Kredka wygląda bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kredka ciekawa chociaż kolor dosyć ekstrawagancki, mam nadzieję, że na ustach go nie widać :D
    Zalotki nie używam - jakoś nie mam potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To balsam do ust, jest bezbarwny. Ja niestety muszę sie wspomagać zalotką :/

      Usuń
  16. Ale fajnie wygląda, ja też lubię takie gadżety :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale ktoś miał pomysł z tym opakowaniem :D

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +