Obserwatorzy

niedziela, 5 października 2014

Płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant oraz o szkodliwości parabenów...

Z kosmetykami Gerovital Plant pierwszy raz miałam do czynienia ponad rok temu. Wygrałam zestaw w konkursie u Siouxie. Całkiem niedawno była promocja w Hebe i zestaw serum + płyn do demakijażu oczu i ust kosztował tylko 9,99zł, mniej niż każdy z tych kosmetyków osobno...Dużo mniej...Wzięłam, bo z serum byłam bardzo zadowolona. Pisałam o nim tu. Z kosmetykami do demakijażu oczu mam problem, bo prawie każdy powoduje szczypanie. Tak więc trzymam się sprawdzonych płynów micelarnych i mleczek.

Płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant


Płyn co prawda jest niewielki, bo ma tylko 100ml, ale jako gratis może być :) Płyn jest przezroczysty, konsystencji wody, żadnych niespodzianek. Ma przyjemny, delikatny zapach. Łagodnie zmywa makijaż nie powodując pieczenia oczu ani skóry. Całkiem dobrze radzi sobie z usuwaniem delikatnego makijażu. Tusz czy wodoodporna kredka wymagają użycia paru wacików, a i tak coś tam na oku zostaje...Ale producent nie obiecywał, że płyn jest do kosmetyków wodoodpornych więc ok. Z mojego doświadczenia wynika, że żaden płyn micelarny sobie nie radzi z makijażem cięższego kalibru. Od tego są płyny dwufazowe. Tak więc nie jest to płyn do zadań specjalnych, ale może z powodzeniem służyć do odświeżenia twarzy w ciągu dnia. Dzięki temu, że jest maleńki, można go nosić ze sobą w torebce (no co, może ktoś tak robi...:P). Nie wiem jak z tym spłycaniem zmarszczek i ograniczaniu cieni pod oczami...Szczerze mówiąc nie wierzę w takie obietnice :)

Producent:
Delikatna formuła bez parabenów umożliwia łagodne usunięcie makijażu, kurzu i zanieczyszczeń bez podrażniania wrażliwej skóry wokół oczu i ust. Wyciąg z chabra zapobiega powstawaniu cieni i worków pod oczami, a “przeciwzmarszczkowa” witamina A odżywia i zmiękcza skórę, zapobiega powstawaniu zmarszczek i spłyca już istniejące. Organiczny wyciąg z szarotki chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowaniem UV i gamma, paleniem, zanieczyszczeniami). Sposób użycia: Stosować codziennie rano i wieczorem.


 O parabenach

Od jakiegoś czasu wszędzie się trąbi o szkodliwości parabenów, o których jeszcze dwa lata temu nikt nie miał pojęcia. Podobno powodują raka...Podobno, bo jednoznacznych dowodów na to nie ma. Sama staram się kupować kosmetyki bezparabenowe odkąd parabeny stały się "modne", ale czasem coś parabenowego się trafi. Trochę grzebałam w necie, aby się przekonać o co tyle szumu...Zatem czym są parabeny? Parabeny są konserwantami stosowanymi od wielu lat w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym oraz spożywczym. Nagle po tylu latach, ktoś stwierdził, że są to związki szkodliwe, więc trzeba je wycofać, zastępując innymi. Ale czy nie będzie tak, że za kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat okaże się, że te nowe konserwanty również wyrządzają szkody naszemu organizmowi? Z pewnością tak będzie! Wyczytałam, że jednym z zamienników parabenów jest środek z grupy donorów formaldehydu. Pamiętam co stało się z moimi paznokciami po użyciu odżywki z tym składnikiem - pękały z wielkim hukiem! 

Jednoznacznych dowodów na szkodliwość lub nieszkodliwość parabenów nie ma, więc decyzja o stosowaniu należy do Was. Ciekawa jestem ile osób, które odrzuciły kosmetyki z parabenami pali papierosy? Nie lubię ludzi niekonsekwentnych...

Tak czy inaczej dwa z istniejących parabenów są nieszkodliwe dla zdrowia człowieka - methylparabeny oraz ethylparabeny. Nie ma jednoznacznej informacji co do prophylparabenów i buthylparabenów. Osobiście polecam samodzielne myślenie (wiem boli...) i dochodzenie do informacji własną drogą, a nie ślepą wiarę w każde przeczytane słowo. 

Nie dziwi nikogo, że nagle firmy zajmujące się kosmetykami naturalnymi wyrastają jak grzyby po deszczu? Zawsze dziwnym trafem pod artykułem na temat szkodliwości parabenów jest jakiś link do jedynej słusznej firmy kosmetycznej...Ja nie nie neguję ani normalnych kosmetyków ani naturalnych, ale biznes is biznes :) Na tym świecie rządzi kasa i zawsze będzie tak, że firmy kosmetyczne będą sobie rzucały kłody pod nogi.
 
Jakie jest wasze danie na ten temat?

10 komentarzy:

  1. ja jestem osoba trująca się z każdej możliwej strony :p i pale i używam tego co po prostu odpowiada moim wymaganiom ;) a jak zawiera parabeny, no to życie ... Ale tak jak piszesz, wszyscy żyjemy i te wiekowe babcie też, a na pewno używały parabenów przez większość życia i co? i są zakonserwowane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za czasów naszych babć używano jeszcze gorszych składników w kosmetykach...

      Usuń
  2. Jakby nie było parabenów to bakterie w kremach mnożyłyby się jak muszki owocówki na owocach :D. Ja akurat ich nie eliminuję. I nie palę :). A tego płynu nie znam. Niedługo będą jednak w Hebe ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mam jakiejś obsesji na punkcie parabenów,są na świecie o wiele gorsze rzeczy które wpływają na nasze zdrowie ,a ludzie nagle zaczęli patrzeć tylko na jakieś składniki w kosmetykach a nie zwrócą uwagi na to co naprawdę im szkodzi

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się unikać zarówno parabenów jak i tych pochodnych formaliny . Jest całe mnóstwo innych paskudnych konserwantów tylko nikt o nich nie trąbi tak jak to się stało z parabenami .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakiś czas pewnie zaczną trąbić...

      Usuń
  5. No cóż wiadomo że chemia nie jest obojętna dla naszego organizmu ale o ilu składnikach się nie mówi ile przemilcza...

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ten płyn - u mnie się nie sprawdzał. Ja o parabenach czytałam, że są najlepiej przebadanymi konserwantami. Ja tam się nie znam, bo nie jestem chemikiem. Swoją drogą wszędzie jest teraz pełno chemii :(

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +