Obserwatorzy

piątek, 28 lutego 2014

Klika tematów luźno powiązanych

  • Pierwsza sprawa, to przypomnienie o moim rozdaniu, które kończy sie w przyszły piątek. Zapraszam do wzięcia udziału, jeśli macie ochotę. KLIK
  •  Po drugie, namawiam Was do przekazania 1% podatku na organizację pożytku publicznego. Ja oczywiście zawsze przekazuję swój procent na zwierzęta. W tym roku 1% trafi do Stowarzyszenia humanitarno-ekologicznego "dla braci mniejszych" KLIK. Wiadomo, że pojedyncza kwota jest niewielka, ale gdy zbierze się więcej osób to na pewno uda się pomóc większej ilości zwierząt. Można również wspomóc takie organizacje wpłacając jakąś kwotę. 
  • A oto mój kot, który niczego się nie lęka i myśli, że wszystko mu wolno :P Zrywa te listki pyskiem i wsadza do małego wiklinowego koszyczka, który stoi na parapecie - świr :D
  •  W Rossmannie pojawiła się edycja limitowana w postaci kremu do rąk z pompką. Krem jest spory, bo aż 300ml i kosztuje 5,99zł. Jeszcze go nie używałam i nie wiem jak się spisuje ani jak pachnie, ale informuję Was, bo to w końcu edycja limitowana :) Podejrzewam, że zapach będzie ładny, taki charakterystyczny dla kosmetyków w fioletowych opakowaniach :) Może któraś z Was go ma? Jeśli tak, to niech da znać jaki jest :)
  • Przed chwilą dostałam przesyłkę z wygraną u Siouxie :D Już drugi raz nagrodziła moją kreatywna wypowiedź :) Pod tym linkiem dowiecie się o co chodzi KLIK. Swoją drogą nie spodziewałam się, że moja odpowiedź tak rozbawi publiczność :P Wygrałam tusz do rzęs Diego Dalla Palma, a w gratisie otrzymałam mydełko firmowe Siouxie :D 

wtorek, 25 lutego 2014

Gel Tint Essence

Kupiony zeszłego lata dopiero teraz doczekał się recenzji...Kupiłam go, bo zachwyciły mnie lip tinty Bell, których mam sztuk dwie. Opakowanie też zrobiło swoje :)

Gel Tint Pink Exposed Essence


Tint otrzymujemy zapakowany w kartonik. Jego pojemność to 5ml. Do wyboru były 4 kolory, w tym uwielbiana przeze mnie zeszłego lata pomarańcz, jednak wybrałam kolor mocnej fuksji (tak mi się przynajmniej wydawało). Nie pamiętam ile kosztował, ale nie więcej niż 10zł.



Tint jest przejrzysty, przez opakowanie widać pędzelek, normalny, niczym się nie wyróżnia. Opakowanie kosmetyku bardzo mi się spodobało - kształtem przypomina tubkę (zwęża się ku górze).

Najważniejszym czynnikiem decydującym o zakupie kosmetyku kolorowego jest kolor. Mimo iż na zdjęciu wyraźnie widać, że ma kolor czerwonego wina, ja wiedziona nazwą - pink exposed, myślałam, że podczas aplikacji magicznie zamieni się w mocną fuksję (tinty Bell tak mają...). Niestety kolor na ustach jest dokładnie taki sam jak w opakowaniu. Pisze niestety, bo mam już malowidła w tym kolorze, a fuksji żadnej...Kolor tak czy inaczej jest bardzo ładny, twarzowy i mocny.

Prezentacja


Pokazu na ustach póki co nie będzie z prostej przyczyny: mam karnację w wyraźnie żółtym tonie, a na zdjęciach wychodzi na trupią (jak na zdjęciu powyżej :/). A ja sobie nie życzę, żeby aparat kłamał w tak ważnej kwestii. Żeby człowiek miał ładny odcień skóry, a wychodził na zdjęciach jak zombie :/ 


Kosmetyk ma żelową konsystencję, w końcu na imię mu Gel Tint :) Łatwo się rozprowadza, ale dla ładnego pokrycia warg trzeba nałożyć dwie warstwy. Oczywiście należy odczekać aż się "wchłonie" w usta i dopiero nakładać następną. Ma ładny smak, nie tak jak tinty Bell. Jednak po oblizaniu warg i tak można wyczuć taki niesmaczny posmak (ten kto używał jakiegokolwiek tinta wie o czym mowa). Niestety kolor nie utrzymuje się jakoś specjalnie długo. Nie pozostawia śladów na szklankach, tu plus. Nie wysusza ust tak jak inne tego typu produkty, ale podkreśla suche skórki. Na jego korzyść przemawia głównie ten lepszy od innych tintów smak.

Skład:



Znacie? Jakie inne produkty tego typu polecacie?

poniedziałek, 24 lutego 2014

Loki na szmatkach

Dziś pokażę jak w prosty sposób wyczarować na swoich włosach piękne i trwałe loki bez użycia niszcielskich lokówek, wałków, papilotów, prostownic (...) oraz bez żadnych środków do stylizacji. Do wykonania potrzebne są jedynie 4 kawałki szmatki (u mnie pocięta koszulka). Długość i szerokość należy dostosować do rodzaju swoich włosów. A ilość do grubości loków jakie chcemy uzyskać. Na moje bardzo długie i geste włosy wystarczą 4 szmatki o długości ok. 30cm i szerokości ok. 5cm. Operację przeprowadzamy na suchych włosach.

Oto szmatki


Krok po kroku (zdjęcie można powiększyć):


1. Najpierw przyczepiam szmatkę spinką do głowy. Należy zostawić jakieś 10 cm szmatki, żeby móc później ją związać.
2. Owijam włosy ciasno wokół szmatki.
3. Aż powstaje coś na kształt rurki z kremem :D
4. Gdy skończymy, zawiązujemy dwa luźno zwisające końce...
5. Na dwa węzełki, żeby się podczas snu nie rozwiązały.
6. Mamy na głowie cztery precelki, z którymi idziemy spać. Nie jest to wygodne zwłaszcza przy moich preclach...

Rzut na włosy z góry...I to jest mój prawdopodobny kolor włosów, nie rudy!


Z taką piękną fryzurą idziemy spać, a rano budzimy się i...


1. Odwiązujemy węzeł i delikatnie wyciągamy szmatkę. Moje włosy oczywiście owinęły się w nią jak można najmocniej...
2. Naszym oczom ukazuje się takie coś...
3. ...a tu 4 takie coś :D

Teraz należy roztrzepać włosy. Ja trzepię po prostu głową w tył i w przód i gotowe :D


Zdjęcie wyszło takie sobie. Ciężko zrobić samemu sobie zdjęcie i w dodatku tyłem :P Wyszły całkiem piękne loki. Z lewej strony mniej się postarałam, szmatka mi zjechała :P Należy zaczynać jak najbliżej głowy, bo inaczej przy głowie włosy będą proste. Jestem w piżamce! Ta fryzurka odejmuje sporo centymetrów z włosów, tym samym ukazując moją zaginioną pod nimi talię...Ostatnio doszłam do wniosku, że moje włosy dodają mi kilogramów. Nie wiem czy ich nie wycieniuję...Bo obcinać ich nie chcę, ale wyglądać przyciężko też nie fajnie. Zresztą same widzicie jaką mam figurę...

Zbliżenie...Właśnie z powodu tych zdjęć wstawiłam to z moim kolorem włosów...Mam na końcówkach pozostałości rudości, ale lampa błyskowa zdecydowanie przesadza.


Pomysł na loki za pomocą szmatek zaczerpnęłam z Youtuba. Chciałam sprawdzić jak się robi loki prostownicą, bo wydawało mi się to niedorzeczne. I nadal wydaje. Po kiego niszczyć włosy robiąc loki! Mnie się fajnie mówi, bo mam falujące, podatne włosy...Jednak dziewczyny, które mają takie włosy, wiedzą że z nimi jest większy problem niż z prostymi. 
I tak o to zupełnym przypadkiem trafiłam na filmik o nieszkodliwym kręceniu włosów. Nie pamiętam nazwy vlogerki/blogerki, ale miała takie długie rudo-kasztanowe włosy...Może znacie?

Taka metoda robienia/podkreślania loków bardzo mi się podoba. Robi się je szybko, efekt jest naprawdę fajny, a i trzymają się długo. I to wszystko bez środków do stylizacji! Ja mam akurat podatne włosy i żadnych środków nie potrzebuję, ale same znacie swoje włosy i wiecie czy musicie je wspomóc czy nie :) Jedyne co mi przeszkadza w tej metodzie to to, że trzeba je robić na suche włosy. A ja myję włosy codziennie na noc...Dziś się "poświęciłam" i nie umyłam :)

Co myślicie o tej metodzie? Stosowałyście? Podoba Wam się efekt jaki daje?

niedziela, 23 lutego 2014

Wazelina kosmetyczna z malinami Editt Cosmetics

Moje miasto obfituje w całkiem fajne sklepy typu "Wszystko po...". Jak się dobrze trafi to można w nich zastać markowe kosmetyki czy ubrania za bezcen. Np. ostatnimi czasy są ciuchy i dodatki z Pimkie czy Stradivariusa :D

Całkiem niedawno znalazłam zapachowe wazelinki, które skojarzyły mi się ze słynnymi masełkami do ust. Wzięłam malinową. 

Wazelina kosmetyczna z malinami Editt Cosmetics


Nie przepadam jakoś szczególnie za wazeliną, ale jak z malinami to może być :) Kosmetyk mieści się w plastikowym pudełeczku o pojemności 18g. Pudełeczko samo się nie otwiera, więc za to wielki plus. Konsystencja produktu jest typowa dla tego typu kosmetyków - twarda i zbita, jednak przy kontakcie z palcem łatwo się rozsmarowuje. Nie jest jednak ciapata.


Głównym zadaniem wazeliny jest natłuszczenie i ochrona naskórka. Ja używam jej do ust i spisuje się całkiem nieźle. Rzeczywiście odczuwalnie natłuszcza i utrzymuje się przez jakiś czas. Mam ostatnio problem ze spierzchniętymi ustami (chyba po raz pierwszy w życiu) i ten kosmetyk przynosi mi ulgę. Po nałożeniu czuć delikatna woń malin, jednak po dłuższej chwili czuć typowy zapach wazeliny :) Nawet gdy wazelina się zetrze (wazelina się nie wchłania) to usta nadal pozostają nawilżone. Poza tym nadaje delikatny połysk przez co lekko podbija koloryt warg.

Do wyboru jest pięć wariantów zapachowych: naturalna, z kiełkami pszenicy, z rokitnikiem, z wiesiołkiem i z malinami. Dla mnie tylko wersja z malinami wydaje się interesująca :)

Skład: Petrolatum, Parfum

Wazeliny można używać do innych celów m.in do pastowania butów czy nawilżania suchych partii ciała takich jak łokcie czy kolana. Tak a propos. Miała któraś z Was kiedykolwiek suche kolana? WTF?! No chyba, że panie lekkich obyczajów...

Znacie? Miałyście? Kupujecie czasem kosmetyki w sklepach typu "Wszystko po..."?

Wazelina/"Wszystko po..."/18g/2,50zł

sobota, 22 lutego 2014

Candy Floss W7

Pudry firmy W7 są już tak słynne, że nie trzeba ich nikomu przedstawiać. Nie dość, że są śliczne, mają piękne opakowania to jeszcze spełniają swoją rolę i nie odstraszają ceną.

Posiadam słynny bronzer Honolulu oraz bronzero-rozświetlacz Africa. W dniu darmowej dostawy skusiłam się na cukierkowy rozświetlacz Candy Floss. Jego słodka forma kojarzy mi się z latami 50., a efekt jaki daje z równie słodkimi pin up girls.

Rozświetlacz Candy Floss W7


Produkt mieści się w charakterystycznym dla tej serii tekturowym opakowaniu. W środku znajduje się mięciutki, uroczy pędzelek. Gramatura pudru to 6g. Kosztuje ok. 15zł. Do nabycia głównie w drogeriach internetowych.


Rozświetlacz jest po prostu przesłodki! Efekt jaki daje to różowo-łososiowa rozświelajaca tafla. Ma maleńkie drobinki, ale nie nachalne i obciachowe tylko takie potrzebne do rozświetlenia. Ładnie rozświetla twarz, ożywia ją dzięki czemu wygląda słodko i dziewczęco. Utrzymuje się przez wiele godzin (chyba, że trzemy ręką po twarzy).

Tak się prezentuje:


Próbowałam podrasować kolory w programie PhotoFiltre, ale średnio wyszło...Nie za bardzo umiem się nim posługiwać. W domu cały rok mam ciemno to i kolory często przekłamane :/

Skład:


Kosmetyk nie dość, że cieszy lico, to jeszcze ozdabia toaletkę. Uwielbiam te tekturowe pudełeczka. Tak jak już wspominałam mam 3 spośród 4 dostępnych tekturowych cudeniek. Jeszcze tylko Double Act i będę spełniona :P


Macie? Lubicie tak jak ja?

piątek, 21 lutego 2014

Maybelline Volum' Express

Która z Was choć raz w w życiu nie miała sławnego tuszu Volum' Express od Maybelline? To taki sztandarowy produkt tej marki. Występuje w wielu wariantach: wodoodporna, podkręcająca, zwykła, super czarna itd. Osobiście bardzo lubię wersję wodoodporną, której nie można nigdzie dostać (ewentualnie w necie) oraz podkręcającą, której też dawno nie widziałam.

 Maybelline Volum' Express


Tusz mieści się w charakterystycznej dla tej serii grubaśnej buteleczce. Pojemność 10ml - duża :) Volum' Express to typowy tusz pogrubiający, podstawowa wersja, bez udziwnień. Szczoteczka gęsta, duża, z włosia. Mam duże oczy, długie rzęsy, wiec taka szczoteczka jest dla mnie wygodna.


Tusz ładnie podkreśla rzęsy, pogrubia, lekko wydłuża. Trochę skleja i robi na końcówkach rzęs takie "kuleczki" - mnie to nie przeszkadza, bo i tak zawsze przeczesuję rzęsy szczoteczką. Zwykle nakładam 2-3 warstwy, żeby był teatralny efekt (przy moim typie urody to konieczne...). Nie kruszy się i nie rozmazuje. W deszczu w nim nie chodziłam, więc nie wiem jakby się wtedy zachował :) Zmywa się dość opornie, nawet z pomocą płynu dwufazowego.

Efekt na rzęsach:


Moje rzęsy wyglądają "na pijane". bo muszę podkręcać je zalotką i zdarza im się żyć własnym życiem :D A bez podkręcania to już w ogóle...Czyli bez zalotki nie pojedziem :P

Tusz można nabyć niemal w każdej drogerii stacjonarnej i internetowej w cenie od 17-25zł. 

czwartek, 20 lutego 2014

Zmywacz do paznokci z pompką

Nie przywiązuję jakiejś wielkiej wagi do właściwości zmywacza do paznokci. Ma po prostu zmyć lakier i już. Koło zmywacza Be Beauty z pompką chodziłam dość długo. 5,99zł za zmywacz? I co z tego, ze jest go 150ml, skoro za 50ml płacę 1,50zł? Ale w końcu dałam się skusić wizją wygodnej pompki. 

Zmywacz do paznokci z lanoliną i gliceryną Be Beauty 


Zmywacz jest dostępny w dwóch wariantach: z lanoliną i gliceryną (różowy) oraz z olejem kokosowym i gliceryną (zielony). Na spróbowanie wzięłam różowy. Zmywacz nie zawiera acetonu (który teraz zawiera?), ma za zadanie nawilżać i zmiękczać skórki wokół paznokci. 

Jak dla mnie to zwykły zmywacz, ani lepszy ani gorszy od innych. Zmywa jak każdy, jasne lakiery - sprawnie i szybko, ciemne i piaskowe - opornie. Mała ładny zapach, z pod którego i tak czuć woń zmywacza :) Faktem jest, że nie wysusza paznokci. 

No tak, ale co z tą pompką?


Wydawać by się mogło, że pompka fajna rzecz. Też tak myślałam, jak kupowałam ten wynalazek. Wszystko weryfikuje rzeczywistość...Jedno pompnięcie to za mało, żeby działać, więc trzeba pompnąć co najmniej dwa, trzy razy. Pompka ma dziwny zwyczaj chlapać na boki, mimo iż ma na sobie wacik. Jednak nie zawsze tak się dzieje. Trudno wyczuć kiedy będzie jakie pompnięcie :P Z moich obserwacji wynika, że mimo pozornie oszczędzającej produkt pompki zmywacz jest mało wydajny. Także te 5,99zł to nie był interes życia, a wiem, że takie zmywacze innych firm kosztują i 10zł. Ten produkowany jest przez Pharma CF Sp. z o.o.

W przyszłości, jak zmywacz się skończy, mam zamiar kupować normalne i przelewać do butli z pompką, mimo niedogodności. Chciałabym, żeby przywrócili zmywacz Be Beauty o pojemności 200ml, za 4zł...

A Wy, miałyście ten zmywacz? Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

wtorek, 18 lutego 2014

Maseczka wyglądu Ci doda

Co robić gdy człowiek czuje się staro i tak też wygląda? Gdy cera jest poszarzała i nieciekawa? Jak to co? Nałożyć maseczkę. Maseczek na rynku kosmetycznym do wyboru do koloru. Oczyszczające, nawilżające, przeciwzmarszczkowe, rozświetlające. Peel off, hydrożelowe, zmywalne oraz wchłaniające się. Najczęściej spotykane w saszetkach i tak też kupowane. Kto sam z siebie kupił kiedykolwiek tubę maseczki? Ja raz. Maseczka leżała u mnie wiekami...
Obecnie posiadam dwie maski w tubie: regenerującą i oczyszczającą (jedna wygrana druga dostana), a doraźnie kupuję jakieś w saszetkach. Staram się używać maseczki przynajmniej raz w tygodniu, przeważnie w niedzielę, ale różnie bywa z tą systematycznością..

Pierwsza z nich to Maseczka Regeneracyjna Gerovital, którą wygrałam w konkursie u Siouxie jakiś rok temu. Maseczka ma za zadanie kompleksowo zregenerować skórę: nawilżyć, poprawić napięcie, opóźnić procesy starzenia.


Maseczka mieści się w 100ml miękkiej tubie, zapakowana w kartonik. Ma gęstą konsystencję oraz przyjemny zapach, który kojarzy mi się z kremami dla babć...I tak, kiedy zauważam, że brzydnę w oczach :P skóra jest poszarzała i niewyjściowa, robię peeling po czym aplikuję sobie porcję maseczki i czekam aż się wchłonie. Potem myję twarz i przecieram wodą różaną. Na koniec kremuje i jestem jak nowa :D Skóra jest napięta, nabiera kolorów, jest odczuwalnie nawilżona i miękka, od razu 5 lat mniej :P 

              Obietnice producenta i sposób użycia:                             Skład:


Druga to Oczyszczająca Maseczka Pure Nature z glinką i organicznym ekstraktem z łopianu Oriflame. Dostałam ją w Shiny Boxie.

Producent:
"Glinka i ekstrakt z łopianu usuwają zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Pozostawić na 10 minut do wyschnięcia. Do cery normalnej i tłustej. 50  ml"
Maseczka mieści się w miękkiej, 50ml tubie. ma gęstą konsystencję i bardzo przyjemny zapach. Osobiście mam suchą skórę ze skłonnościami do powstawania pryszczy i zanieczyszczeń. Ale skoro dostałam maseczkę w prezencie to jej używam :) Niestety nie zauważyłam, aby po jej zastosowaniu skóra była jakoś spektakularnie oczyszczona. Niespodzianki jak się pojawiały tak pojawiają się nadal. Zaskórniki są na swoim miejscu. Być może działa na cerze mieszanej i tłustej...Mimo wszystko używam jej, bo skóra po użyciu każdej maseczki wygląda na zdrowszą.

Uważam, że warto mieć na podorędziu chociażby saszetkę maseczki, aby w razie potrzeby szybko podrasować swój wygląd.

sobota, 15 lutego 2014

Moje mazidła do ust

Dzisiaj post lekko zapchajdziurowy, ale z drugiej strony nie wszystkie mazidła zdążyłam zaprezentować, zwłaszcza ich wygląd.

Zawsze śmieszy mnie gdy któraś z blogerek pisze takiego posta i określa go mianem kolekcji...Dżizas, kolekcjonować to można znaczki albo motyle, a nie kosmetyki! 

Mazidła mieszkają sobie w metalowych koszyczkach ze sklepu po 2,50zł:

 
Moje mazidła dzielimy na:
  • Szminki

Prezentacja:


  • Lip Tinty i matowe pomadki

Prezentacja:

  •  Błyszczyki

Prezentacja:


Jak widać dominują pomarańczki i malinki - najbardziej twarzowe dla mnie kolorki :) O niektórych już pisałam, a o innych nie, więc w razie zainteresowania którąś z pozycji piszcie to zrobię posta lub wstawię linka do posta :)

czwartek, 13 lutego 2014

Kawowa Farmona

Kto nie dostał zestawu Farmony na Mikołaja lub pod choinkę niech pierwszy rzuci komentarzem :P Ewentualnie kto nie dostał go od samej Farmony? Ja miałam szczęście dostać dwa zestawy - jeden kawowy, drugi migdałowy. Pierwszy składam się z żelu i sufletu do ciała, a drugi z kremu do rąk, balsamu i peelingu. "Najzabawniejsze" jest to, że za każdy w promocji można było zapłacić 18zł...Czyli, ze zakup zestawu złożonego z dwóch kosmetyków to istny "interes życia".

Zestaw słodkie Cappuccino i Tiramisu Sweet Secret Farmona


Zestawy do nabycia w ozdobnych pudełkach, w sam raz dla leniwych ludzi, którym nie chce się szukać wymyślnych prezentów :P Jest wiele wariantów zapachowych, ale widzianych jedynie na stronie internetowej sklepu. W sklepie można spotkać tylko te "gorsze" zapachy. Osobiście nie pogardziłabym szarlotkowym czy piernikowym aromatem...

Kawowy żel peelingujący do mycia ciała


Żel mieści się w niewielkiej, poręcznej buteleczce, o pojemności 225ml. Konsystencja bardzo rzadka, porównywalna do konsystencji najtańszego żelu. Zawiera drobne peelingujące drobinki. Zapach kawowy, dla mnie lekko "trujący". Po prostu sztuczny, chemiczny, nie mający nic wspólnego ze wspaniałym aromatem Cappuccino czy Tiramisu. Wydajność słabiutka - wystarczył na nieco ponad tydzień. Używałam go do codziennego mycia ciała na gąbkę. Złuszcza delikatnie, na pewno ni jest to zdzierak do zadań specjalnych, a właśnie żel do codziennej pielęgnacji.

Skład:
Aqua (water), Sodium laureth sulfate, Acrylates copolymer, Cocamidopropyl betaine, Sodium cocoamphoacetate, Glycerin, Polyethylene, Parfum (fragrance), Polysorbate 20, Simmondsia chinensis (jojoba) seed powder, Propylene glycol, Coffea arabica (coffee) seed extract, Panthenol, inulin, Sodium chloride, Sodium hydroxide, Disodium edta, Dmdm hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone , Caramel colour e150d, Coumarin.

Kawowy suflet  do ciała


Pierwszy raz spotkałam się z kosmetykiem o nazwie "suflet do ciała". Byłam bardzo ciekawa co to takiego...Kulinarnie suflet również niewiele mi mówi...
Kosmetyk mieści się w zakręcanym opakowaniu o pojemności 225ml. Jest zabezpieczony sreberkiem. Po otworzeniu ukazuje się coś niespotkanego - kosmetyk am konsystencję "tańczącej galaretki". Trzęsie się i jest taki "kruchy", trzeba uważać, żeby podczas aplikacji nie spadł z ciała na ziemię...Kosmetyk łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Dobrze i odczuwalnie nawilża.


Zapach sufletu jest przyjemny, ale nie powalający. Jak dla mnie to zapach jogurtu kawowego. Znów nie obiecanego Cappuccino czy Tiramisu. Utrzymuje się na skórze przez cały dzień.

Skład:
Aqua (water), Ethylhexyl stearate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Propylene glycol, Paraffinum liquidum (mineral oil), Glyceryl stearate citrate, Glyceryl stearate, Cetearyl alcohol, Butyrospermum parkii (shea) butter, Cocos nucifera (coconut) oil, Coffea arabica (coffee) seed extract, Hydrolyzed milk protein, Lactose, Panthenol, Allantoin, Inulin, Xanthan gum, Acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, Disodium edta, Sodium hydroxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Parfum (fragrance), Coumarin, BHA, e150c.

Podsumowując kawowy zestaw, pierwsze co nasuwa mi się na myśl to "oszustwo" w kwestii pojemności kosmetyków. Standardowe kosmetyki innych firm mają 250ml, podczas gdy kosmetyki Farmony są "uboższe" o 25ml. Dla przeciętnego konsumenta może być to niedostrzegalne, bo opakowania są normalnych rozmiarów. A cena jak za standardową pojemność...
Poza tym są to kolejne kosmetyki o właściwościach "leżę i pachnę", więc szkoda pieniędzy, no chyba, ze chcemy sobie umilić wieczór jakimś zapachem. Może dlatego są wypuszczane w zestawach na święta, bo szybciej wtedy schodzą...
Zapachy kosmetyków są ciężkie i intensywne, do wytrzymania jedynie zimą.

środa, 12 lutego 2014

Placki ziemniaczane bez tarcia...

...czyli co zrobić z żółtkami, które mi zostały po zrobieniu domowego ptasiego mleczka? Mój blog z pewnością nie jest (i nigdy nie będzie) blogiem kulinarnym, gotować nie lubię. Wczoraj koniecznie  "musiałam" zrobić ptasie mleczko domowym sposobem i zostały mi 3 żółtka. A cóż można zrobić z żółtek? Żółtkową jajecznicę? bleee. I tu zrodził się szatański pomysł...Zrobię szybkie placki ziemniaczane na śniadanie.

Potrzebujemy:

- Puree ziemniaczane w proszku
- żółtko
- łyżkę mąki
- łyżkę oleju

Sposób przygotowania:

Puree zalewamy gorącą wodą i mieszamy (ma być gęste). Dodajemy żółtko, mąkę i znów mieszamy. Smażymy na gorącym oleju na złoty kolor. Z tego "przepisu" wychodzą 4 sztuki, czyli w sam raz na jeden posiłek.


Oczywiście placki z proszku to nie to samo co z żywych ziemniaków, ale jak człowieka "przyciśnie" to może być :)

A Wy miewacie jakieś kreatywne kulinarne pomysły?

PS. Ptasie mleczko wyszło przepyszne, ale wygląda lekko niewyjściowo, bo mi się foremka przechyliła i z jednej strony jest bardzo chude, a z drugiej grube,więc nie będę zamieszczać zdjęć...Najważniejsze, że smaczne :)

niedziela, 9 lutego 2014

Wysuszacz lakieru w sprayu Pretty Perfect

Na początku grudnia mieliśmy Dzień Darmowej Dostawy, z którego skromnie skorzystałam. Najbardziej zależało mi na pudrze Candy Floss od W7, a że darmowa wysyłka niemal w każdym sklepie zaczynała się od 20zł to musiałam coś dobrać. Chciałam zakupić ponownie wysuszacz lakieru do paznokci NYC, ale żaden sklep nie miał go w ofercie. Skusiłam sie na wysuszacz w sprayu Pretty Perfect. Pomyślałam, że to wspaniała oferta - 150ml za 7,99zł.

Nail Drying Spray Pretty Perfect


Jak przyszła przesyłka, uzmysłowiłam sobie, że zamówiony przeze mnie wysuszacz ma wielkość dezodorantu - logiczne :) Trochę to nieporęczne - puszka grubas nijak nie pasuje do małych, kobiecych dłoni...Spray przeznaczony jest do wszystkich rodzajów lakierów.

Działanie sprayu jest następujące: malujemy paznokcie, czekamy 60 sekund, po czym psikamy każdy paznokieć z osobna i już. Nie jestem zachwycona działaniem tego specyfiku, bo po pierwsze zacina się i nie psika (w ogóle mam wrażenie, ze jest prawie pusty od nowości...), po drugie paznokcie wcale nie są tak szybko wysuszone jakbym tego oczekiwała. Dla mnie bubel. Z resztą mogłam się tego spodziewać po kosmetyku w sprayu...Jedynym plusem jest jego piękny zapach.


Także moim ulubieńcem nadal pozostaje wysuszacz NYC, po którym słuch zaginął...Może wiecie gdzie można go kupić?

Osoby, które zgłosiły się do rozdania - dopiszcie swojego maila. Ciągle odkrywam jakieś niedociągnięcia w poście rozdaniowym...

piątek, 7 lutego 2014

Rozdanie 7.02-7.03.2013r - ZAKOŃCZONE

Przygotowałam w końcu rozdanie, więc zapraszam do udziału :)
Sama w zeszłym roku wygrałam aż 5 razy i pamiętam jaką mi to sprawiło radość :)
W tym roku niestety szczęście mnie opuściło :P


Nagrody:
 (wszystkie nowe i nieużywane)
- Paletka cieni Lovely
- Tusz do rzęs Lash Stileto Maybelline (brązowy)
- Pękający lakier do paznokci Joko Virtual (czarny)
- Zestaw lakierów "czary-mary" Essence (fioletowy)
- Błyszczyk H&M
- Błyszczyk Yves Rocher
- Pomadka Lip Tint Bell nr 3
- Pomadka ochronna różana Isana
- 2 x pełnowymiarowe testery pudru matującego Joko
- Próbki Aqualia Vichy

Oprócz tego mam kosmetyki,  które już chciałam oddać jakiś  czas temu. 
Użyte są dosłownie po jednym razie i szkoda byłoby wyrzucać pieniądze w błoto.
Także, jeśli zwycięzca rozdania wyrazi taką chęć i ochotę to otrzyma również poniższy zestaw
 (lub to co będzie z niego chciał):

- Błyszczyk Apocalipse Rimmel nr 100 Phenomenin
- Cień Colour Tatoo Maybelline nr 55- Immortal Charcoal
- Trwała pomadka L'ambre nr 3
- Cień wypiekany My Secret nr 413
- 2 x pomadka Vollare (nude i brązowa z drobinkami)

Zasady:

- Jedynym koniecznym warunkiem do wzięcia udziału w rozdaniu jest bycie/zostanie publicznym obserwatorem bloga!

Dodatkowe losy:

- Dodanie mojego bloga do blogrolla
- Zamieszczenie banera wraz z odnośnikiem na swoim blogu
- Napisanie notki o rozdaniu

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Mail:
Blogroll: nie/tak link do bloga
Baner: nie/tak link do bloga
Notka: nie/tak link do notki

Regulamin:

1. Warunkiem wzięcia udziału w rozdaniu jest bycie/zostanie publicznym obserwatorem bloga.
2. Rozdanie trwa od 07.02.2014r - 07.03.2014r.
3. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu tygodnia od zakończenia rozdania.
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.
5. Zwycięzca zostanie powiadomiony drogą mailową. Na odpowiedź ma 3 dni, w przeciwnym razie losuję następną osobę.
6. Wysyłam na terenie Polski.
7. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)



Zapraszam do udziału i życzę powodzenia :)

czwartek, 6 lutego 2014

Profesjonalny zestaw korektorów do zadań specjalnych 4 w 1 Wibo

Pamiętam, że ten korektor był trudno dostępnym obiektem westchnień niemal każdej kobiety podczas promocji -40% w Rossmannie. Mnie udało się go kupić tylko dlatego, że odwiedziłam drogerię nieopodal mojego domu (mniej uczęszczana) w pierwszym dniu promocji. W następnych dniach i drogeriach można było pomarzyć o korektorze. Około 8zł za 4 kolorowy korektor - świetna okazja.

Profesjonalny zestaw korektorów do zadań specjalnych 4 w 1 Wibo


Korektor zapakowany jest w plastikowe zakręcane opakowanie, które nie rozpada się ani samo nie otwiera. Na szczęście w sklepie był zabezpieczony dwoma naklejkami (być może folią, nie pamiętam dokładnie :)) Miałam więc pewność, że nikt tam paluchów nie maczał :D

Ze strony producenta:
  • kremowy korektor w formule 4w1
  • redukuje niedoskonałości cery
  • pomocny w przygotowaniu perfekcyjnego makijażu
Korektor 4in1 rozprowadza się równo i gładko korygując niedoskonałości, rozjaśniając przebarwienia skóry, kryjąc cienie pod oczami. Utrwala makijaż na cały dzień. Ma nowoczesne kompaktowe opakowanie.
Korektor o kolorze różowym maskuje sińce pod oczami, zielony kamufluje popękane naczynka. Kolor jasny beż - maskuje wypryski a ciemny beż - modeluje kształt twarzy.


Korektor zaraz po otwarciu bardzo smakowicie wygląda. Jak jakiś pyszny krem :D Do tego przepięknie pachnie! Uwielbiam ten zapach! Konsystencja korektora jest gęsta i kremowa, należy go bardzo uważnie rozsmarować.

Ale czy działa?

Najczęściej używam koloru różowego do zakrywania sińców pod oczami. Sprawuje się tam całkiem przyzwoicie. Działa na zasadzie rozświetlenia, można więc powiedzieć, że zakrywa sińce. Dodam tutaj, że nie mam worów pod oczami, ale zwyczajne niewielkie cienie jak jestem niewyspana czy zmęczona. Nie wiem tylko czy korektor czasem nie zapycha mi skóry pod oczami ;> Niestety składu kosmetyku brak :/

Kolor zielony zawsze był przeznaczony do ukrywania pryszczy...Tutaj ma zakrywać popękane naczynka...Ja popękanych naczynek nie mam, więc się nie wypowiem. Zdarza mi się za to, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem nanosić korektor na wypryski. Nie od dziś wiadomo, że zielony kolor niweluje czerwony. Na niego nakładam jasny beż żeby wpasować zmianę w kolor skóry. Stosuje również jasny beż samodzielnie na jakieś mniejsze zaczerwienienia. Jeśli chodzi o samo krycie pryszczy to według mnie każdy korektor tylko niepotrzebnie podkreśla zmiany skórne. Dlatego najlepszym wyjsciem jest podkład i puder, bez udziwniania :)

Kolor ciemny beż służy do konturowania twarzy. Jak dla mnie jest do tego za jasny (tzn. dla mojej karnacji, która wcale ciemna nie jest). Nie używam go zatem zgodnie z przeznaczeniem, a nawet w ogóle :) Czasami do maskowania pryszczy. Do konturowania mam bronzer Honolulu :)

Prezentacja kolorów: jasny beż, zielony, ciemny beż, różowy


Jestem zadowolona z korektora jako całości, bo to dobry deal :) W promocji za około 8zł dostajemy 4 kolorowy korektor o pojemności 14 g więc naprawdę sporo. Cena regularna to 12zł więc też nie ma tragedii.

środa, 5 lutego 2014

Nie ma to jak długie włosy...

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony zszywka.pl.


Po prostu coś pięknego! Wiśniowe i rude. Swego czasu miałam powyższy kolor - idealny dla mojej karnacji...A poniższy zawsze chciałam uzyskać, ale nic z tego - moje włosy nie są zainteresowane wchłanianiem farby...


Włoski ok, ale czy aby nie za dużo ich dla takiej drobnej sylwetki?...
Do takich włosów trzeba mieć posturę :P 
Jak tak się dłużej przyglądam, to te włosy całkiem moje przypominają...


 Idealnie proste i idealnie nietwarzowe dla większości...


Róża z włosów- jestem zachwycona! Nigdy w życiu nie widziałam czegoś podobnego!
 Czy to naprawdę jest zrobione z włosów?


Chcę takie!!!


Warkoczowy przewodnik


Przepis na waterfall


Przepis na kok, rogal?


Przepis na afro. Już miałam się za to brać, ale po chwili namysłu: "Wait the minute! Jak chcesz owinąć 65cm włosów wokół tej krótkiej kokówki?" - no jak? Ale pomysł dobry. I niszczący włosy...


I loczki na sreberko...


Jednak co długie włosy to długie włosy...:)