Obserwatorzy

niedziela, 30 marca 2014

Pędzle do makijażu oczu W7

Cienie do oczu oraz pędzle do ich nakładania to coś czego jest najwięcej w mojej kosmetyczce. W makijażu zawsze największy nacisk kładłam na podkreślenie oczu i tak już chyba zostanie.

Pędzle do makijażu oczu W7


Pędzli W7 mam sztuk dwie. Obie kupione za 7,99zł, z tym, że jeden w Pepco, drugi w Drogerii Jaśmin. Już jakiś czas temu Drogeria Jaśmin poszerzyła asortyment o kosmetyki W7, ale ceny są odrażające...Z wyjątkiem cen pędzli, są takie same jak wszędzie :)


Pędzel kulka W7


Brakowało takiego pędzelka wśród moich pędzli. Mały i precyzyjny. Może służyć do nanoszenia cieni w kącikach, podkreślania załamania, do smoky eye oraz do rozcierania cieni. Ze wszystkimi zadaniami radzi sobie świetnie. Pędzel jest wykonany z drewna, ma metalową czarna skuwkę. Włosie syntetyczne, bardzo miękkie i miłe w dotyku, nie drażniące skóry. Wygląd pędzla bardzo przypomina pędzle EcoTools. Podczas prania pędzel nie gubi włosia. Po wielu praniach nadal wygląda jak nowy.


Pędzel do rozcierania cieni i cieniowania typu flat top W7


Wykonanie i jakość pędzla taka sama jak pędzla kulki. Kupiłam go z myślą o rozcieraniu cieni i do tego celu go używam. Pędzel jest dość duży co nie do końca jest widoczne na zdjęciach. Ma dużą płaską powierzchnię, dzięki czemu świetnie radzi sobie z rozcieraniem granic cieni. Jednak mógłby być odrobinę mniejszy.


Bardzo dobre pędzle z jeszcze lepszą ceną, nic tylko kupować :) Miałyście pędzle W7? Jakie wrażenia?


sobota, 29 marca 2014

Krem do ciała Bio-Granat i Bio-Masło SHEA Alterra

Jakiś czas temu udało mi się wygrać zestaw kosmetyków w konkursie na blogu Cud Miód i Malinka, sponsorowany przez firmę Rossmann. Moje zadanie polega na przetestowaniu produktów i napisaniu recenzji. Oto co otrzymałam:


- Bawełniane skarpetki For Your Beauty
- Bawełniane rękawiczki For Your Beauty
- Krem do rąk 5,5% Urea Isana
- Masło do stóp Fuss Wohl
- Krem do ciała Bio-Granat i Bio-Maslo Shea Alterra
- W gratisie - mięciutki szlafrok :D Jak na mnie szyty, skąd wiedzieli, że noszę M ? :P Już żaden listonosz i kurier rano mi nie straszny...

Jak widać otrzymałam same potrzebne kosmetyki, które z przyjemnością testuję od prawie trzech tygodni. Dzisiaj recenzja pierwszego z nich, ulubieńca zestawu:

Krem do ciała Bio-Granat i Bio-Masło SHEA Alterra


Krem mieści się w miękkiej, dużej tubie o pojemności 200ml. Szata graficzna jak dla mnie niezachwycająca. Przyznam szczerze, że nigdy nie zwracałam uwagi na kosmetyki Alterra, to mój pierwszy produkt tej firmy. Tuba posiada wygodne zamknięcie na klik. Właściwie większość kosmetyków takie ma, ale przy niektórych trzeba się nagimnastykować, bo nie chcą się otworzyć...


Pierwsza rzecz, która mnie zachwyciła w kremie to zapach. Niespotykany, bardzo przyjemny, smaczny, umiarkowanie słodki. Nie jest to typowy aromat granata, ale ma w sobie jego nutkę :) Zapach bardzo długo utrzymuje się na skórze. Uwielbiam się obwąchiwać ;> Kosmetyk am gęstą, treściwą konsystencję, typową dla kremu. Lepiej użyć niewielkiej ilości, bo trzeba się napracować, żeby go wsmarować. Gdy to się już uda, na ciele pozostaje miła nawilżająca warstwa. Owe nawilżenie utrzymuje się na skórze przez cały dzień. Rzadko spotykam takie kosmetyki :) Powinnam częściej, bo mam suchą skórę.


Po zapoznaniu sie z powyższym kremem, mam ochotę na kontynuowanie znajomości z całą serią Bio-Granat i Bio-Masło SHEA. Z tego co się orientowałam cena kremu to 12zł.

Producent:

Według mnie obietnice producenta zostały w większości spełnione. Poza tą o szybkim wchłanianiu :) Mnie to nie przeszkadza, bo kremuję się na noc i wskakuje w piżamkę :)Kosmetyk nie podrażnia świeżo ogolonej skóry i chwała mu za to. Wielki plus za brak parafiny i innych związków mineralnych - zapychają mi skórę :/ Większa część składu stanowią składniki roślinne z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europea Fruit Oil, Glycerin, Alcohol, Myristyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Sodium PCA, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Punica Granatum Seed Oil, Punica Granatum Fruit Extract, Xanthan Gum, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol, Citral, Farnesol

Znacie ten krem? Jakie inne kosmetyki Alterra możecie polecić?

Dziekuję Drogerii Rossmann za udostępnienie produktu do testów.

PS. Blogspot nie współpracuje - ustawiam normalną czcionkę, wyskakuje mała, ustawiam dużą, wyskakuje bardzo duża. Ludzie zajmujący się działalnością tej platformy powinni podać się do dymisji!!!

piątek, 28 marca 2014

Żel do peelingu skóra sucha i wrażliwa Rival de Loop

Rzadko kupuję kosmetyki Rival de Loop. Właściwie jeśli chodzi o pełnowymiarowe to miałam jedynie piankę do twarzy , krem BB oraz peeling. Od czasu do czasu kupuję maseczki do twarzy w saszetkach. Jakiś czas temu szukałam peelingu i zdecydowałam się na poniższy żel.

Żel do peelingu skóra sucha i wrażliwa Rival de Loop


Peeling mieści się w plastikowej, dość miękkiej tubce o pojemności 75ml. Szata graficzna i zapach charakterystyczne dla serii Rival de Loop. Konsystencja kosmetyku jest żelowa i mnóstwem maleńkich, ale dość ostrych drobinek ścierających w pięknym niebieskim kolorze.


 Producent:
"Łagodny żel peelingujący Rival de Loop delikatnie oczyszcza skórę dzięki łagodnym substancjom peelingującym. Wyjątkowo miękkie drobinki peelingujące usuwają delikatnie, a przy tym dokładnie, zrogowaciałe i obumarłe komórki skóry. Działanie: Pantenol i wyciąg z moreli dostarczają skórze intensywnego nawilżenia i poprawiają jej wygląd"

Żelu używam, 1-2 razy w tygodniu. Delikatnie ściera martwy naskórek czyniąc skórę gładką i promienną. Cera nabiera zdrowych rumieńców. Mimo ostrych drobinek, peeling jest łagodny dla skóry. Dobrze oczyszcza ją z martwego naskórka i zanieczyszczeń. Najczęściej używam przed nałożeniem maseczki oraz jak widzę, że moja twarz nie jest za ciekawa :) Regularne stosowanie peelingu i maseczki to podstawa młodego i świeżego wyglądu ;) Koszt żelu to tylko 4,99zł, więc warto go wypróbować.

Żel peelingujący/Rossmann/75ml/4,99zł

środa, 26 marca 2014

SO BIO przeciwzmarszczkowy krem ujędrniający Róża Anjou

Krem otrzymałam do testów od sklepu Matique, dzięki portalowi Uroda i Zdrowie z okazji Światowego Dnia Kosmetyków. Lata lecą nieubłaganie, więc trzeba rozpocząć na dobre profilaktykę przeciwzmarszczkową. Dla niedoinformowanych - w tym roku kończę 29 lat, ale nikt mi tyle nie daje i to nie z uprzejmości. Nie raz wynikały z tego różne zabawne sytuacje...Ale nie o tym miał być post.

 SO BIO przeciwzmarszczkowy krem ujędrniający Róża Anjou


Zapewne firma SO BIO jest Wam mało znana, więc kilka słów na jej temat:

SO BIO etic wykorzystuje bioróżnorodność w służbie najpiękniejszej wśród wszystkich kreacji – kobiecie. W przeciwieństwie do środków chemicznych, natura szanuje i służy integralności ludzkiego ciała.
SO'BiO étic®: organiczne, etyczne produkty.
SO BIO étic projektuje i produkuje swoje certyfikowane organiczne kosmetyki i produkty do higieny czyniąc dary natury dostępnymi dla wszystkich, w etyczny sposób.
SO BIO étic oferuje pełną gamę produktów do pielęgnacji twarzy i ciała, kosmetyków, produktów do higieny i aromaterapii.
Wszystkie te produkty posiadają delikatny, naturalny zapach. Mają miękką i delikatną strukturę odpowiednią do wszystkich typów skóry i łatwe w użyciu opakowania oraz składy przyjazne środowisku.
Produkty SO’BiO étic® są ceryfikowane przez ECOCERT, spełniają również wymogi karty Cosmebio.

Krem mieści się w gustownym opakowaniu z pompką typu air-less. Przy pierwszym zetknięciu z kremem zaskoczyły mnie trzy rzeczy: zapach -  taki organiczny, trudny do zidentyfikowania, podejrzewałam nawet, że krem jest zepsuty...A miał być różany...To był główny powód mojego połakomienia się na niego; kolor - znów mój błąd, nie doczytałam, że krem ma za zadanie nadawać morelowy ton skórze; konsystencja - bardzo rzadka, trzeba uważać, żeby nie spłynęła z palca. Pierwszy raz spotkałam się z kremem o takich właściwościach.


Po otrząśnięciu się z "szoku" przystąpiłam do stosowania kremu. Używałam go przez trzy tygodnie (tzn. używam go nadal).
Krem nakładam codziennie rano. Ze względu na jego właściwości barwiące skórę trzeba robić to bardzo uważnie, żeby nie było smug. Po tym trzeba umyć ręce. Jest to bardziej lekki krem tonujący. Rzeczywiście nadaje morelowy koloryt cerze. I tu pojawia się minus - można go używać tylko na dzień, bo w nocy wytarłabym wszystko w poduszkę :/ Niemniej jednak cera po jego nałożeniu wygląda na świeżą i promienną. Oczywiście nie zakrywa większych niedoskonałości, ale jak ktoś ma ładną cerę to już nie musi nakładać fluidu. Krem dostępny jest w jednym odcieniu - morelowym i z tego względu będzie pasował osobom z żółta tonacją cery.


Tak jak wspominałam wcześniej krem jest bardzo rzadki, dla mnie zbyt rzadki. Mam suchą skórę, a i krem przeciwzmarszczkowy kojarzy mi się z dużą porcją nawilżenia, której tutaj nie ma. Co prawda producent zaleca posiadaczkom suchej skóry nakładać go na krem nawilżający, więc trzeba mieć dwa kremy...Stosowałam go głównie samodzielnie i czułam ten niedosyt nawilżenia.W przypadku posiadania suchej cery lepiej nakładać go na krem na dzień.


Ten innowacyjny krem łączy działanie przeciwzmarszczkowe i natychmiastowy efekt wygładzający. Aktywne składniki przeciwzmarszczkowe zawarte w kremie redukują powstawanie zmarszczek dając efekt jędrności i liftingu. Subtelny morelowy ton, możliwy do uzyskania dzięki naturalnym pigmentom, odświeża wygląd cery i daje naturalny, świeży koloryt. Krem z łatwością się aplikuje i całkowicie wchłania. Posiada delikatny, kwiatowy zapach.

W serii kosmetyków Róża Anjou SO BiO oferuje aktywne składniki przeciwzmarszczkowe. Organiczna róża Anjou pochodzi od francuskich producentów, którzy od lat specjalizują się w uprawach organicznych, a przy tym zatrudniają osoby niepełnosprawne.

W dalszym ciągu hodowany zgodnie z ponadczasową tradycją, ten klejnot Anjou został umieszczony w linii kosmetyków SO BIO, łącząc szlachetność, piękno i zmysłowość.

Stosowanie
Skóra normalna - stosować zamiast kremu na dzień. Skóra sucha - stosować po kremie na dzień.

Tak jak wcześniej wspominałam, nie wyglądam na swoje lata, więc i jakichś specjalnych zmarszczek się nie dorobiłam. Mam drobne zmarszczki mimiczne, nie mam problemu ze zwiotczałą skórą. Także w kwestii usuwania zmarszczek nie mogę się wypowiedzieć. Mam nadzieję, że stosowanie powyższego kremu opóźni ich powstawanie. W końcu to krem PRZECIWzmarszczkowy, zatem logicznie rzecz biorąc ma przeciwdziałać powstawaniu zmarszczek. Efekt liftingu jest - w moim przypadku głównie dlatego, że mam suchą skórę i niedostateczne nawilżenie powoduje jej ściągnięcie :) Nie lubię tego uczucia. Krem szybko się wchłania, ale trzeba go uważnie rozsmarowywać, żeby nie było smug. Nie zauważyłam zapychania cery, a to wielki plus. Z pewnością przyczyniły się do tego naturalne składniki kremu. Cena kremu jest dość wysoka - 59,90 zł, ale zawiera same organiczne składniki, więc warto w niego zainwestować.

Skład
Aqua (Water), Rosa Damascena Flower Water*, Coco-Caprylate, Rosa Gallica Flower Water*, Glyceryl Stearate, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Glycerin*, Simmondsia Chinensis (Jojoba Seed) Oil*, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil*, Olus Oil (Vegetable Oil), Benzyl Alcohol, Fagus Sylvatica (Bud) Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, CI 77891 (Titanium Dioxide), Sodium Stearoyl Glutamate, Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, CI 77492 (Iron Oxides), CI 77491 (Iron Oxides), Mica, Citronellol, Lactic Acid, Tocopherol, Hydrogenated Vegetable Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder*, Dehydroacetic Acid, Rosa Gallica (Flower) Extract*, Candelilla Cera (Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax), Geraniol, Linalool, Limonene, Benzoic Acid, Coumarin.
*z rolnictwa ekologicznego

Dziękuję sklepowi Matique za udostępnienie produktu do testowania.

Znacie kosmetyki SO BIO? Co o nich sądzicie?

Krem SO BIO/Matique/50ml/59,90zł

poniedziałek, 24 marca 2014

Pędzle Ecotools

Pędzle Ecotools są powszechnie znane i lubiane. Przyjazne środowisku - wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu - metalowe skuwki pędzli, bambusowe rączki oraz syntetyczne włosie. Etui w którym sprzedawane są pędzle wykonane są z lnu i bawełny. Dzisiaj przedstawię dwa pędzle - do pudru oraz do różu.

Pędzle Ecotools


Pędzel do pudru Ecotools 1200


"Idealny do pudru prasowanego, sypkiego i utrwalania makijażu. Wykonany z miękkiego włosia syntetycznego - taklonu (`cruelty - free hair`) oraz materiałów pochodzących z recyklingu (bambusowa raczka, aluminiowe okucia)" 

Używam pędzla od około 4 miesięcy. Stosuje zarówno do pudru prasowanego jak i sypkiego. Lepiej sprawuje się przy pudrze sypkim. W przypadku prasowanego (mam teraz wypiekany Lovely) mam wrażenie, że zabiera za mało produktu. To chyba wina tego gładkiego włosia...Włosie jest mięciutkie, nie podrażnia skóry. Jednak tak jak mówiłam jest takie zbyt gładkie, śliskie. I jak widać na powyższym zdjęciu, nie dopiera się do końca (na zdjęciu pędzel świeżo po praniu). Ale najważniejsze, że nie gubi włosia, a włosie się nie odkształca i nie łamie. 

Bambusowa rączka, dzięki odpowiedniej długości jest bardzo wygodna. Jest również "podpisana" - Large Powder. Dzięki temu wiemy do czego przeznaczony jest pędzel :P




Pędzel do różu Ecotools 1201



"Przeznaczony do podkreślania kości policzkowych i konturowania. Wykonany z miękkiego włosia syntetycznego - taklonu (`cruelty - free hair`) oraz materiałów pochodzących z recyklingu (bambusowa raczka, aluminiowe okucia)"

Pędzel do różu ma takie same właściwości jak ten do pudru - takie samo wykonanie. Rączka jest takiej samej długości, jednak główka pędzla jest odpowiednio mniejsza. Różu jako takiego nie używam, ale pędzle kupiłam z myślą o roświetlaczach, których mam kilka :) Najczęściej używam Candy Floss W7 i pędzel pięknie się przy nim sprawuje. Ten pędzel również jest "podpisany"


Z pędzli jestem zadowolona. Za stosunkowo niewielką cenę - ok. 24zł w promocji sztuka otrzymujemy przyzwoite pędzle o miłym i miękkim włosiu. Na korzyść pędzli przemawia przede wszystkim to iż są pozyskiwane w sposób nie szkodzący środowisku, a zwłaszcza zwierzętom.



Pędzle Ecotools/DR/ok. 24zł sztuka (promocja)

sobota, 22 marca 2014

Woda różana KTC

Wody różanej używam od zeszłego lata. Do tej pory zużyłam już 3 butelki, więc wypadałoby coś o niej napisać :)

Woda różana KTC


Woda mieści się w szklanej butelce o pojemności 190ml. Etykieta przyklejona dość niechlujnie, co budzi pewne podejrzenia...Jednak najważniejsze jest to co znajduje się w środku :)


W środku przezroczysty płyn - woda różana, czyli produkt uboczny w produkcji olejku różanego. Wodę możemy stosować zarówno w kosmetyce (tonik, dodatek do maseczek, płukanka do włosów) jak i w kuchni (dodatek do ciast, deserów). Osobiście tylko raz próbowałam wody różanej w kuchni, dodając ją do placuszków serowych, ale nie wyczuwałam smaku, więc stwierdziłam, że szkoda ją marnować :)

Mimo wielu zastosowań, ja stosuję ją na jeden sposób - jako toniku do przemywania twarzy. Zawsze rano i wieczorem po umyciu twarzy, przed nałożeniem kremu. Woda ślicznie pachnie, takimi świeżymi różami z krzaczka, to chyba dzikie róże...Często spotykam się z opinią, że zapach róż jest babciny. Nie wiem co Wy macie za babcie, ale zapach róż zawsze był zapachem kobiecym i pociągającym, nie mającym nic wspólnego z babcią...Osobiście tak bardzo lubię te piękne kwiaty, że  na trzecie imię dałam sobie Róża :)

Skóra zaraz po przemyciu wodą jest odświeżona, promienna, nabiera rumieńców. Twarz wygląda młodziej. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć zwiększoną elastyczność skóry. Swego czasu miałam przerwę w stosowaniu wody i tak jakby "zbrzydłam". Cera była poszarzała i bez życia. Zatem wniosek jest jeden - woda różana rzeczywiście ma zbawienny wpływ na urodę.

Skład i zastosowanie produktu


Koszt wody to tylko 4,99zł za 190ml, a jest bardzo wydajna, więc wydatek jest naprawdę mały. Miałyście do czynienia z tym kosmetykiem? Może znacie jakieś inne zastosowania wody różanej?

środa, 19 marca 2014

Olejki orientalne Marion - nawilżenie włosów

Bardzo lubię wszelkie olejki do włosów. Nie trzeba ich spłukiwać, są małe i poręczne oraz mają zbawienny wpływ na włosy. Jakiś czas temu skusiłam się na nowość firmy Marion - olejek orientalny. Do wyboru są cztery warianty - "Wzmocnienie włosów", "Nawilżenie włosów", "Regeneracja włosów" oraz "Odżywienie włosów". Wybrałam wersję nawilżającą z migdałami i dziką różą. Moje włosy są ostatnio nieznośne i przesuszone na końcach. Nożyczki chyba pójdą w ruch :/

Olejki orientalne "Nawilżenie włosów" Marion


Olejek mieści się w maleńkiej, poręcznej, plastikowej buteleczce o pojemności 30ml. Buteleczka jest przezroczysta dzięki czemu widać ile produktu w niej zostało. Kosmetyk ma pompkę przez którą łatwo wydostać olejek.


Olejek ma przejrzystą różową barwę. Konsystencja kosmetyku jest typowa dla olejku - leista, ale gęsta. Fajna :) Ma przyjemny zapach, taki cukierkowy, słodki. Podobny do zapachu serii z olejkiem arganowym. 

Producent:
Oleje zawarte w formule nawilżają włosy, zapobiegając ich puszeniu się.
  • Dzika róża- zwiększa elastyczność włosów, nadając im aksamitny połysk;
  • Rozmaryn- zapobiega wypadaniu włosów oraz ich przesuszaniu;
  • Słodkie migdały - nawilżają włosy, sprawiając, że są miękkie i miłe w dotyku oraz chronią przed czynnikami zewnętrznymi.
Dzięki nim włosy są doskonale wygładzone i lśniące. Do włosów niezdyscyplinowanych i suchych.
Kilka kropel produktu wystarczy, żeby włosy odzyskały naturalny i zdrowy wygląd!

Używam olejku na dwa sposoby - samodzielnie lub na inną odżywkę. Zauważyłam, że jedna z moich ulubionych odżywek - aloesowa Mrs. Potter's nie spisuje się ostatnio najlepiej. Włosy mi się plączą i nie rozczesują tak łatwo jak kiedyś. W takich momentach ratuję się dwoma kropelkami olejku :)
W obu przypadkach olejek spisuje się bardzo dobrze. Nakładam trzy, cztery krople i jest to ilość wystarczająca na moją długość. Włosy łatwo sie rozczesują, olejek zapewnia szczotce poślizg. Po wysuszeniu włosy są miękkie, gładkie i bardzo lśniące. Nie są już tak niezdrowo suche, nie puszą się. Także te obietnice producenta zostają spełnione. Co do zapobieganiu wypadaniu włosów to nie mam takich problemów więc się nie wypowiem. Zapach olejku utrzymuje się do następnego mycia - myję włosy codziennie.

Jestem z kosmetyku bardzo zadowolona - mały i poręczny, nie zajmuje wiele miejsca w łazience, można go zabrać ze sobą w podróż. Cena również atrakcyjna - 4,99zł w promocji. Myślę, że warto wypróbować jeśli lubicie takie wynalazki.

Oto wszystkie cztery wersje, każdemu według potrzeb :)

Zdjęcie pochodzi ze strony producenta
Olejek Marion/DN/30ml/4,99zł (promocja)

sobota, 15 marca 2014

Cienie do powiek Pierre Rene

Dawno nie pisałam o cieniach do powiek. A to w końcu kosmetyk, którego mam w "zbiorach" najwięcej. Cienie Pierre Rene mam już kawał czasu, więc pora na parę słów o nich. 

Star Single Eye Shadow i Matt Single Eye Shadow


Oba cienie kupiłam w promocyjnej cenie - złoty za 2,99zł, a beżowy za 3,99zł. Pierre Rene zmieniało opakowania i stąd cena. Regularna cena to 6,49zł. Kupowałam jeszcze w ubiegłym roku, ale być może są jeszcze dostępne w promocji. Niestety nie podam numerków, bo przełożyłam cienie do paletki, a opakowania wyrzuciłam.

Cienie mają poręczne, srebrne opakowania. Tą przezroczystą szybkę się przesuwa i tym sposobem otwiera. Szybka jest jednocześnie pacynką. Taki gadżet. Nowe opakowania są pozbawione tego rozwiązania. Może to i lepiej, bo jeden z cieni ciężko było otworzyć.


Cienie występują w pięciu odsłonach:
  • Eyeshadows Matt,
  • Eyeshadow Pearl,
  • Eyeshadows Stars,
  • Eyeshadows Metal,
  • Sapphire Eyeshadows
W obrębie każdej grupy do wyboru jest mnóstwo odcieni - każdy znajdzie coś dla siebie.

Pojemność cieni to 1,5g, mało...Tzn. wystarczająco, ale inne cienie mają przeważnie 3g. Ale cena była promocyjna więc ok. :)

Cienie są bardzo dobrze napigmantowane, chociaż złoty lepiej ponieważ jest z serii brokatowej, a beżowy matowy jest napigmentowany trochę słabiej.

Z lampą błyskową i bez lampy


Całe życie nie wiedziałam po co ktoś stworzył matowe cienie do powiek teraz wiem - tzn. wiem po co cielisty - do rozcierania granic. Cały makijaż wykonany matami jest dla mnie wciąż podejrzany - babciny po prostu.

Cienie ładnie łączą się z innymi cieniami. Złotko jest naprawdę powalające, pięknie współgra z brązową tęczówką. Mimo iż jest z serii brokatowej to żadnego brokatu w nim nie ma. Jest po prostu błyszczący. Niestety bardzo się osypuje. Beż służy mi do rozcierania granic cieni z powieką.

Produkt oceniam na bardzo dobry, podobnie jak inne wytwóry PR - Miyo czy My Secret. Świetna jakość za przystępną cenę :)

Cień PR/Jasmin/Koliber/1,5g/3,99zł/2,99zł (promocja)

piątek, 14 marca 2014

Na do widzenia...

Nie, nie żegnam się z Wami, a przedstawiam "łupy" z Ceny na do widzenia w Rossmannie. Nie mogłam wytrzymać i pobiegłam po ten peeling z Tutti Frutti. I dobrze zrobiłam, bo zostały tylko 4, a było ponad 10, przedwczoraj...

Oto co przygarnęłam z dobrego serca :P

  • Peeling Karmel i Cynamon Tutti Frutti - 6,29zł. Zapach - pyszny!
  • Żel pod prysznic Chocolate & Orange Original Source - 3,59zł. To mój pierwszy kosmetyk OS...Swoją drogę ciekawi mnie dlaczego wyrzucają z oferty najlepszy wariant zapachowy...
  • Puder Lovely - 6,79zł. Kupiłam przed wczoraj. Dzisiaj został tylko jeden i parę lakierów z tej serii. Magia bloga działa :P
  • Dwa dezodoranty Red Berry Synergen - 1,59zł sztuka. Zapach jest naprawdę ładny, taki smaczny :D Nie wiem czy nie będzie bielił ubrań...Jeśli tak to będę go używać po domu, a 1,59zł za deo...
A poniżej mój (mało odkrywczy) pomysł na wykorzystanie słoika po kawie :)


A co mam w słoiczku? Maleńkie ciasteczka w polewie pomarańczowej z Biedronki (4,99zł). Starszy rocznik będzie kojarzył draże w takiej polewie, po których ślad zaginął dawno temu :( Tak, znów kupiłam coś z sentymentu...Polewa ciasteczkowa jest całkiem podobna do tej z draży...Jesli chodzi o całokształt ciasteczkowy to szału nie ma...W tle widać podobny słój, ale jest ze świecy i boję się, że będzie zaśmierdzał towary :P


W ogóle tyle pysznych rzeczy zniknęło! Pamięta ktoś Chrupankę Krakowską?  Wprowadzili co prawda cukierki o takiej nazwie, ale tylko imitują dawny przysmak...A lody Gucio, Pinokio, Hit? Szkoda gadać!

Na pocieszenie żarcik sytuacyjny z Biedronki:
Stałam w kolejce baaardzo długo, bo była nowa kasjerka - jej pierwszy dzień, pełno złych "nabić" itd. Stoję dzielnie, niech sie uczy...Nagle przepycha sie babcinka, wiek bardzo wiekowy...I mówi cichutkim głosem, że chce papierosy. Kasjerka pyta jakie, ona, że tanie i daje jej 10zł...Kasjerka na to, że nie ma papierosów za 10zł. W międzyczasie przyszły dwie osoby ze źle nabitym towarem, wzywanie kierowniczki do wycofywania i tak wszyscy sobie stoją. W końcu przyszły dwie inne kasjerki i kombinują z tym zwrotem. Babcia domaga sie papierosów. Te jej, że nie ma za 10zł. W tym momencie cichutka babcia krzyknęła "10 dag cukierków!!!" Okazało się, że babcia chciała cukierki, a nie papierosy! Komedia! Babcia przyszłą do samoobsługowego, podeszła do kasy i chce cukierków...Może na piśmie nie jest to takie śmieszne, ale w sklepie było i to bardzo :D
Swoją drogą, ciekawe czy kasjerka po takim pierwszym dniu przyjdzie jutro do pracy :)

czwartek, 13 marca 2014

Farmona po raz drugi - słodkie trufle i migdały

Jak już wspominałam przy recenzji zestawu kawowego z Farmony, otrzymałam jeszcze jeden o zapachu słodkich trufli i migdałów. W tym zestawie znalazł się krem do rąk, peeling oraz balsam do ciała i to wszystko za mniej niż 20zł. Pragnę wspomnieć, że zestaw dwóch produktów był w tej samej cenie...
Zarówno krem do rąk jak i peeling mają się już ku końcowi, w przeciwieństwie do balsamu, który czeka na swoją kolej.

Krem do rąk i paznokci Sweet Secret Farmona


Krem mieści się w miękkiej tubie o pojemności 100ml. Na opakowaniu głoszą, że 30ml jest gratis...Krem ma gęstą konsystencję, ale łatwo się rozsmarowuje i wchłania pozostawiając po sobie mocną woń marcepanu :) Zapach jest naprawdę mocny i nie każdemu się spodoba. Na dłuższą metę może być męczący. 


Dłonie po jego zastosowaniu są miękkie i wygładzone. Krem nie pozostawia tłustego filmu lecz czuć jego ochronną warstwę na dłoniach. Jest to drugi po suflecie do ciała, kosmetyk Farmony, który do mnie przemawia.

Peeling do mycia ciała Sweet Secret Farmona

 
Peeling mieści się w odkręcanym plastikowym opakowaniu, jest zabezpieczony sreberkiem. Po otwarciu trzeba uważać, aby się nie wylał. Jest dość rzadki. Pojemność "oszukiwana" - 225ml. Tym razem używałam kosmetyku raz w tygodniu jako peeling, a nie do codziennego mycia jak żel kawowy. Tak jak wspomniałam ma dość rzadką konsystencję, taką żelową. Posiada sporo drobinek ścierających, a właściwie paprochów.


Owe drobinki-paprochy delikatnie złuszczają martwy naskórek. Nie jest to peeling z prawdziwego zdarzenia, a tak jak zapewnia producent peeling do mycia ciała. I mnie to wystarcza, ostre peelingi zostawiają na mojej skórze trwałe ślady...Skóra po jego użyciu jest wygładzona i miła w dotyku. Zapach bardzo intensywny, za bardzo, trujący. Najbardziej trujący spośród kosmetyków Farmony, które miałam. Niby czuć tam miłą woń, jednak jest to tak intensywny zapach, że aż niesmaczny...

Smaczne z pewnością są te piękne trufle na opakowaniu kosmetyków z tej serii :) Jadłabym. Bez opamiętania ;>

środa, 12 marca 2014

Promocje i wyprzedaże, czyli to co blogerki lubią najbardziej

Byłam dzisiaj w Biedronce i Rossmannie. Zarówno w jednym jak i drugim sklepie mój wzrok przyciągnęły całkiem ciekawe promocje, a właściwie wyprzedaże. Dotyczyły oczywiście kosmetyków. 

W Rossmannie dostrzegłam wyprzedaż limitki Snow Dust Lovely. Wypiekane róże za ok. 4,50zł, słynny wypiekany puder ok. 6,70zł, lakiery i inne. Słowem można kupić limitkę za połowę pierwotnej ceny. Kupiłam wypiekany puder, jest taki śliczny :D Chcę kupić jeszcze jakiś
róż, pewnie nr 3, bo jest najbardziej brązowy :) Oglądałam w sklepie dokładnie czy aby mój puder jest niemacany i nawet po otwarciu w domu nie mam pewności...Apeluję do firm o zabezpieczenie kosmetyków, bo nie życzę sobie kupowania upalcowanych...

Jakiś czas temu widziałam wyprzedaż limitki  Wild Thing Wibo, ale kompletnie nie w moim typie...

Poza tym od jakiegoś czasu w Rossmannie można dostrzec przy niektórych kosmetykach etykietkę "Cena na do widzenia" Oznacza ona, ze sklep żegna sie z danym kosmetykiem , z różnych powodów i sprzedaje je po okazyjnych cenach. Tym sposobem jakiś czas temu kupiłam krem BB Rival de Loop za ok. 6zł.
Dzisiaj widziałam tanie płyny do kąpieli m.in. jakiś marki własnej (albo i nie...) za jedyne 1,79zł, ale raczej śmierdział...

Rzucił mi się w oczy peeling myjący Tutti Frutti o zapachu karmelu z cynamonem 300ml za jedyne 6,30zł. Chyba się opłaca...Na pewno sie opłaca! Doszukałam sie pierwotnej ceny - 13zł :) Chyba go kupię...

Często są też wyprzedawane jakieś świąteczne zestawy kosmetyków czy inne akcesoria. warto zwrócić uwagę na takie promocje.

Od 5 - 29 marca 2014, dokonując zakupów w Rossmannie otrzymujemy kupon, który należy zarejestrować na stronie rossnett.pl i otrzymujemy zniżkę i 40% na perfumy. Fajnie, nie? Mnie perfumy nie kręcą, używam tańszych wód perfumowanych, ale zniżka jest spora...Poprzednio była taka akcja, ale -10% na całe zakupy. 

Tradycyjnie w Biedronce trwa wyprzedaż poprzedniej gazetki urodowej - kolorówka, pielęgnacja. Udało mi sie dorwać dwie maseczki Biovax, o których wczoraj pisałam. Kosztują 1,59zł za sztukę. Warto poszukać w swoich Biedronkach :)

Poza tym kolorówka Bell czy raczej Lady Code, szminki o smaku Coli, podkłady Lirene City Matt oraz City Shine za niecałe 15zł - to już prawdziwa okazja! Były jeszcze kosmetyki pielęgnacyjne m.in. Tutti Frutti. Miałam ochotę na mus do ciała, ale mam dostatek smarowideł.

Trwa również wyprzedaż produktów do pielęgnacji obuwia firmy Kiwi. Kupiłam pastę do butów w puszce za 1,29zł...W butach każdy chodzi to i pasta się przyda :)

Przyznam, że bardzo podoba mi się akcja - ileś tam procent na daną grupę asortymentu. Zawsze można zaoszczędzić grosza, a kto tego nie lubi? Jakiś czas temu była tez fajna akcja produkt dnia, gdzie można było nabyć towar czasem i za połowę ceny. Oj, lubię takie rzeczy :)

A Wy, lubicie szukać okazji czy kupujecie jak leci? Nieskromnie przyznam, że mam oko do wszelkich promocji, wyprzedaży itd. I lubię to!

wtorek, 11 marca 2014

Maseczka do włosów Biovax

Niedawno w Biedronce były dostępne maseczki w saszetkach Biovax firmy L'biotica. Jako, ze firma jest mi kompletnie nie znana, wzięłam jedną bez przekonania.

Biovax intensywnie regenerująca maseczka Argan, Makadamia, Kokos


Maseczka odleżała swoje i wczoraj nadszedł dzień, w którym została użyta. Moje włosy ostatnimi czasy są wręcz nieznośne. Plączą się, rozdwajają, są przesuszone na końcach, robią się kołtuny, które zdarza mi się wyrywać szczotka :/ Duża w tym zasługa ich długości, sięgają już pasa, a właściwie jeszcze 5cm i będą po tyłek :D Jest ich dużo i nawet rozważałam wycieniowanie, bo podcięcie kilku cm nie wchodzi w grę. Tak, w ostatnich dniach włosy dały mi w kość :/ Wiem, brzmi to jakbym nie miała lepszych problemów :) Zapewniam, że mam, a włosy nie spędzają mi snu z powiek :P

Wracając do maseczki. Przeczytałam dokładnie zalecenia i przystąpiłam do działania. Umyłam włosy, osuszyłam ręcznikiem i nałożyłam maseczkę na całe włosy.

Maseczka jest bardzo gęsta, nie spływa z włosów. Zapach! Zapach ma tak obłędny, że cały czas mogłabym ją wąchać. Ta woń kojarzy mi się z czymś miłym, ale nie mogę sobie przypomnieć z czym...Na mokrych włosach czuć maseczkę bardzo intensywnie, na suchych zapach już nie jest taki wyraźny, ale jest. Według zaleceń należy trzymać maseczkę na włosach 15 minut, po czym spłukać. Ja trzymałam ok. 20 minut.

Działanie. Już podczas spłukiwania włosy były świetne - wygładzone, śliskie, takie zbite. Łatwo się rozczesywały, a dla mnie to bardzo istotne. Po wyschnięciu włosy są po prostu obłędne! Tak piękne i gładkie dawno niebyły. Niemal jak z reklamy :D Dodam jeszcze, że nałożyłam maskę na całą długość włosów i skórę głowy i nie są ani trochę przetłuszczone czy obciążone. Dawno żaden produkt do włosów tak mnie nie zachwycił. Jestem zachwycona do tego stopnia, że mam zamiar kupić pełnowymiarową maseczkę Biovax. Obecność dobroczynnych olejów - makadamia, arganowego i kokosowego to coś co włosy bardzo lubią. Zdecydowanie maseczka do produkt, który powinien gościć na włosach przynajmniej raz w tygodniu. Zupełnie jak maseczki do twarzy, niby nic, a potrafią zdziałać cuda :)

Skład kosmetyku


W moim przypadku maseczka starczyła na jednorazowe użycie, ale przy krótszych włosach starczy na 2 razy.

Maseczka Biovax/Biedronka/20ml/1,99zł

poniedziałek, 10 marca 2014

DIY - paleta na cienie do powiek

Poniższą paletę pokazywałam zaraz po jej wykonani, ale wówczas była jeszcze pusta. Nie ukrywam, że zawsze byłam przeciwna tego typu rzeczom. Nie podobał mi się fakt, że cienie są różnej wielkości i nieładnie to wygląda jako całość. Aż do niedawna. Pojawiała się przede mną perspektywa wyjazdu i wizja osobnej torby na kosmetyki, no way! Cienie mam stosunkowo dużo, więc wyjezdna kosmetyczka cała nimi wypchana. Coś trzeba było z tym zrobić, zaoszczędzić miejsce. Druga rzecz to marnowanie się cieni pod moja długa nieobecność, więc lepiej je wziąć :)

Przypomniałam sobie o swojej paletce z pudelka po kredkach :) Jakiś czas temu pomalowałam ją i jest całkiem ok. Niestety nigdzie nie dostałam mat magnetycznej, dlatego też przykleiłam cienie klejem biurowym - odpadają :D Jaki inny klej, który nie jest szkodliwy dla zdrowia polecacie? Najgorsze było wydłubywanie cieni - niektóre ucierpiały bardziej, inne mniej. Te najbardziej miałkie sie pokruszyły :/ 

Tak prezentuje się paleta z zewnątrz


A tak w środku, wypełniona niemal po brzegi :D


Wcisnęłam tu puder Essence, bo do twarzy to on się nie nadaje...


Przykleiłam cienie do obu wieczek, po co jedno ma się marnować :D Teraz mam prawie wszystkie cienie w jednym miejscu, wiec żaden się nie marnuje. Zresztą same wiecie jak to jest jak każdy cień mieszka osobno i człowiek z lenistwa sięga po jeden czy dwa ulubione, zapominając o reszcie...

Z taką paletką można śmiało podróżować, a i miejsca nie zajmuje wiele. Oczywiście można kupić gotową za jakieś 40zł (sama nie wiem ile, ale dużo). Póki co wybrałam tańszą opcję - 5zł za kredki + pomalowanie :D

Jak Wam się podoba pomysł? Wolicie wydać dużo więcej na gotowa paletę, czy za tą cenę zrobić kilka własnych?

niedziela, 9 marca 2014

Wyniki rozdania!!!

Witam w ten słoneczny, niedzielny poranek.
 W piątek dobiegło końca moje rozdanie, a już dziś mam wyniki. 
Losów było duuużo, pisania i wycinania sporo, ale to już za mną :D 
Polecam spisywać losy na kartce w grube linie, jest przejrzyściej i sprawniej idzie wycinanie. 
Także nie przedłużając, ten oto zestaw:


wygrywa:

basia bbb

Gratuluję!!!

Zgodnie z regulaminem zwyciężczyni zostanie powiadomiona o wygranej drogą mailową 
i będzie mieć trzy dni na odpowiedź z adresem do wysyłki. 
Jeśli basia bbb sie nie zgłosi w powyższym terminie, losuje następną osobę.