Obserwatorzy

sobota, 28 czerwca 2014

Neony, neony...

Neonów nie lubię. Kojarzą mi się z czasami podstawówki, kiedy to były modne. A było to jakieś 20 lat temu...Także neonowym ciuchom mówię nie, ale neonowy makijaż to już co innego. Zawsze mi się takie żywe makijaże podobały.

Paletkę neonów My Secret mam od trzech miesięcy, a pierwszy raz użyłam jej dzisiaj...Grunt, że zdążyłam przed zimą :P


Makijaż z jej użyciem





Makijaż bardzo mi się podoba :) Zwróćcie uwagę na świetne rzęsy To zasługa najlepszego tuszu pod słońcem - Gigantic Volume Eveline. Kupiłam go w zeszłym roku w Biedronce za jakieś 7zł. Ogólnie ciężko go dostać :/ Zielony cień pochodzi z paletki Lagoon My Secret.

I jak, fajnie? :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Baltic Sand Lovely

Lakiery piaskowe poznałam rok temu podczas pobytu nad morzem. Ten typ wykończenia dopiero raczkował na rynku kosmetycznym, ale już wtedy skradł moje serce i paznokcie :) Lakiery Ados w kolorze mocnej czerwieni oraz kobaltu były częstym gościem na moich pazurkach.

Jako, że firmy kosmetyczne lubią od siebie odgapiać, toteż z czasem na rynku kosmetycznym pojawiły się inne wzbogacone wersje piasków. Firma Wibo, producent linii Lovely przoduje w tego typu wyrobach. Ich lakiery są zdecydowanie "na bogato".

Obecnie posiadam cztery odcienie, od lewej nr 8, nr 5, nr 3, nr 9. Tu zdjęcie z lampą błyskową.


"Hit sezonu! Trzy niezwykle letnie kolory  intensywnie żółty, kojący morski i uwodząca czerwień, wszystkie o konsystencji piasku.  Wystarczy nałożyć pędzelkiem lakier i cieszyć się piaskowym manicure. Manicure wykonany lakierem Baltic Sand długo się utrzymuje i łatwo zmywa za pomocą wacika nasączonego zmywaczem do paznokci"

Nie wiem jak to sie stało, ze wcześniej się nimi nie interesowałam...Żałuję :P Kupiłam je dopiero podczas słynnej promocji w Rossmannie, za mniej niż 5 zł. W planach mam jeszcze zakup żółtego :)

Prezentacja lakierów na paznokciach, po lewej w świetle dziennym, po prawej z lampą. Te lakiery nie lubią być fotografowane...Kolory wyszły trochę przekłamane, na niekorzyść lakierów :P
  • Nr 8, piękny słoneczny, bursztynowy kolor. Bardzo kojarzy sie z latem i naszym Bałtykiem. 
  • Nr 5, piękna, mocna, malinowa czerwień. Świetnie współgra z opalenizną.
  •  Nr 3, piękny, ciepły odcień niebieskiego
  • Nr 9, kolejny piękny, zimny odcień niebieskiego

Każdy z lakierów mieści sie w charakterystycznej dla lakierów Lovely buteleczce, o pojemności 8ml. Każdy z nich naszpikowany jest mnóstwem błyszczących oraz matowych drobinek, dzięki czemu dają piękny i niespotykany trójwymiarowy efekt. Konsystencja lakieru jest dość rzadka, dzięki czemu schnie w ekspresowym tempie. Do pełnego krycia należy położyć dwie warstwy. Pędzelek lakieru jest dość szeroki, jak dla mnie mógłby być węższy, bo mam wąskie paznokcie. Lakier trzyma sie długo i nie odpryskuje, ale po jednym, dwóch dniach można dostrzec starte końcówki. Zależy co robicie dłońmi, bo jak ktoś leży i pachnie to lakierowi nic nie będzie :) Lakiery sa według mnie przepiękne i mam zamiar zaopatrzyć sie w inne kolory, póki co mam upatrzony żółty. Mam nadzieje, że wejdą nowe kolory do oferty...

Jednak przy wszystkich ochach i achach jest jedno wielkie, ręcz potężne "ALE". Tu nikogo nie zaskoczę - chodzi o zmywanie lakieru. Wiadomo jak to jest przy piaskach. Trzeba sie solidnie natrzeć, żeby zetrzeć lakier. W tym przypadku jest tak samo, a nawet gorzej. Niestety piękne, duże i ostre brokatowe drobinki, dotkliwie niszczą paznokcie. Szarpią płytkę, powodując zadziory :/ Nie używam żadnej bazy pod te lakiery, bo ona schodzi razem z nimi podczas pierwszego kontaktu z wodą :/


Sama nie wiem, który z lakierów podoba mi się najbardziej. Wszystkie są takie piękne. A Wam, który odcień przypadł najbardziej do gustu?

sobota, 21 czerwca 2014

Blogerki kłamią...

...czyli ostatni raz dałam się nabrać. O tym, że blogerki często świadomie oszukują czytelników wiadomo nie od dziś. Ja doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nawet wiem które :) Ale nie o tym będę rozprawiać, no może w pewnej części. jakiś czas temu, podczas szaleństwa, które zafundowała nam Drogeria Rossmann, dałam sie nabrać i zakupiłam błyszczyk do ust, zachwalany na kilku blogach. I nie chodzi tu o moje osobiste preferencje, a o fakt, że produkt jest o kant doopy potłuc. Mowa o produkcie firmy Lovely, błyszczyku Extra Lasting.

Błyszczyk Ekstra Lasting Lovely, odcień nr 2


"Napełniony po brzegi kolorem błyszczyk Extra Lasting wpasuje się w usta na wiele godzin. Uzupełni makijaż modnym matowym wykończeniem. Dostępne są trzy odcienie: lekkiego różu, przyciągającej czerwieni i pastelowego brązu. Wygodna gąbka umożliwia precyzyjną aplikację błyszczyka, a nowoczesna formuła „long lasting” zapewnia makijaż na wiele godzin"

Błyszczyk kosztował w promocji niecałe 4zł, ale nawet tyle to było za dużo. Kupiłam go skuszona opiniami na blogach. Długotrwały, matowy, niedrogi - nie może sie nie udać :P Wybrałam odcień jakich na co dzień nie używam - zimny, ciemny róż. Nie wiem dlaczego producent nazywa ten kolor lekkim różem...


Pędzelek - gąbeczka, jak dla mnie zbyt wydłużony przez co problematyczny. Ale to odczucie posiadacza wyjątkowo małych ust, innym może sie spodobać. Trzeba wykazać sie dużą precyzją nakładając błyszczyk, chyba, że chcemy namalować sobie nowe usta...Jak już uporamy się z nałożeniem produktu i popatrzymy w lustro jest - WOW! Jak pięknie!, Jeszcze nigdy tak nie było! Błyszczyk ładnie pachnie, w miarę równo pokrywa usta już za pierwszym pociągnięciem, chociaż dwie warstwy wyglądają lepiej. Czuć nawilżenie, ok. Wychodzimy z domu. Idziemy piękne i dumne, aż tu nagle dopada nas dziwne uczucie na ustach...Obcy? Nie, to błyszczyk, który po zaschnięciu tworzy "piękną" wyczuwalną skorupę na ustach. Uczucie nie do zniesienia! Usta sa wysuszone i pomarszczone jak u 70-letniej staruszki. Czy wytrzymuje na ustach wiele godzin? Nie wiem, bo to ja z nim nie wytrzymuję 10 minut...A miało być tak pięknie.

Kolor jak najbardziej należy do pięknych i niespotykanych, ale co z tego?


Miałyście ten błyszczyk? Jakie są Wasze odczucia?

piątek, 13 czerwca 2014

Tusz do rzęs Mascarmania Diego Dalla Palma

Tusz wygrałam w konkursie u Siouxie jakiś czas temu i nie powiem, bardzo się ucieszyłam. W końcu nie codziennie zdarza mi się malować produktami dla profesjonalistów. Sama z siebie nie kupuję tak drogich produktów.  Po pierwsze mnie nie stać, po drugie - a co jeśli okażą się słabe? stracę kasę :/, po trzecie - a co jeśli okażą się świetne i nie będę mogła bez nich żyć?!

Tusz do rzęs Mascarmania Diego Dalla Palma


"Tusz do rzęs dla osób, które szukają spektakularnego efektu. Formuła “3 w 1” wydłuża, podkręca i pogrubia rzęsy już po kilku pociągnieciach. Duża i gęsta szczoteczka rozczesuje włoski pokrywając je równocześnie odpowiednią ilością tuszu o kremowej, bogatej konsystencji" - opis ukradziony z bloga Siouxie :P Możecie tam poczytać o innych produktach Diego Dalla Palma KLIK.


Tusz ma bardzo ładne, fioletowe, iskrzące opakowanie. Pojemność 10ml, więc całkiem przyzwoita. Cena 108zł...:) Nie moja półka cenowa, ale to produkt dla profesjonalistów, więc ich stać :P

Jak już wspominałam, bardzo ucieszył mnie wygrany podarek :) Odleżał swoje, bo ja z tych co nie otwierają tuszu, póki nie skończą poprzedniego i nastał jego wielki dzień. A wiec, otwieram tusz, a tam co? A tam na pałąku klucha! Klucha świadcząca o tym, że ktoś już do niego zajrzał i to nie raz :/
Gdyby mój blog miał powiązania z "Faktem" w tym miejscu wstawiłabym zdjęcie tuszu z zaznaczonym miejscem i podpisem: "Tu była klucha" :P A jak świetnie by to wyglądało na pierwszej stronie :D

Wracam do tuszu. Ma średniej wielkości szczoteczkę z włosia, kształt - mój ulubiony, świadczy o tuszu pogrubiającym.


Na powyższym zdjęciu widać iz na końcu szczoteczki zbiera sie za dużo tuszu, co nie jest bez znaczenia przy malowaniu. Oczywiście mogę wytrzeć nadmiar chusteczka, ale co za starta tuszu! Moja diagnoza - za duża dziura wylotowa tuszu, przez co nadmiar kosmetyku nie jest zatrzymywany w środku. Pierwszy raz spotkałam sie z czymś takim! A miałam tusze z najniższych półek cenowych...Za duża ilość tuszu bardzo utrudnia makijaż :/ Chcąc nie chcąc muszę wycierać nadmiar chusteczką. 

Jakie efekty?


Tusz Diego Dalla Palma jest produktem 3w1 - pogrubia, podkręca, wydłuża rzęsy. Ideał, zdawać by się mogło. Chyba nie...Powyższy efekt jest w większości zasługą moich rzęs aniżeli tuszu. Owszem, trochę pogrubia i wydłuża, ale w żadnym wypadku nie podkręca. Swoje rzęsy podkręcam codziennie zalotką od wielu lat dlatego nigdy nie będą wyglądać jak te z reklamy :/ Nie mam na myśli szkodliwego wpływu zalotki, ale fakt iż rzęsy żyją własnym życiem, jedne rosną w lewo, drugie w prawo, jedne są dłuższe, inne krótsze...Na dodatek rosną jakby w dwóch rządkach...
Tusz jest wyjątkowo "ciężki" i po paru chwilach zamienia moje sztucznie podkręcone rzęsy w proste i bez wyrazu. Z doświadczenia wiem, ze tusz podkręcający "pomaga" podkręconym rzęsom się kręcić...Poza tym tusz kruszy się i odbija :/

Powiem krótko - jestem na nie. Być może trafił mi się stary egzemplarz...

sobota, 7 czerwca 2014

Truskawkowy zmywacz do paznokci Sensique

Mimo iż zmywacz z pompką Be Beauty (KLIK) jeszcze się nie skończył, zmuszona byłam kupić nowy...Był mi potrzebny na wyjazd...Po powrocie do domu sięgam po niego częściej niż po zmywacz z pompką do której już nie mam sił :/

Zmywacz do paznokci o zapachu truskawki Sensique


Zmywacz mieści się w plastikowej buteleczce o pojemności 50ml. Ma różowy kolor i naprawdę pachnie truskawkami! W ogóle nie czuć charakterystycznego dla zmywaczy zapachu. Nie zawiera acetonu. Za to ma w składzie aloes oraz prowitaminę B5, wiec nie powinien wysuszać paznokci. Cóż mogę powiedzieć na ten temat? Ostatnio na moich paznokciach goszczą tylko i wyłącznie lakiery piaskowe, które na dodatek zawierają brokat, a wiadomo jak paznokcie po zmyciu ich wyglądają. Płytki są podrapane i przesuszone :/ Nie winię tutaj zmywacza, a tylko i wyłącznie trudny lakier. Zwykłego lakieru ostatnio nie noszę to i nie zmywałam :) 

Obietnice producenta oraz skład


Według mnie wszystkie zmywacze są takie same - mają zmywać lakier i koniec. A jak do tego ładnie pachną to jest super. Do wyboru były inne warianty zapachowe m.in. mango i wiśnia. Wszystkie mają takie same kolory, więc trzeba patrzeć jaki owoc jest na opakowaniu :P Koszt to 1,99zł za 50ml, więc w normie :)


niedziela, 1 czerwca 2014

Opalenizna bez słońca

Nie da się ukryć, że każdy wygląda lepiej gdy jest opalony. Zwłaszcza ja, posiadaczka lekko południowej, dziwnej urody. Opalać się specjalnie nie lubię, chyba, że nad morzem, co w tym roku nie będzie możliwe...Poza tym nie powinnam...Całe ciało upstrzone mam pieprzykami, a jakiś czas temu ujawniło się u mnie uczulenie na słońce - po zbyt długiej kąpieli słonecznej tworzy mi sie wysypka...Tak czy inaczej lubię mieć ładny, opalony kolor, no i w spódnicach często chodzę, więc z pomocą przychodzi mi balsam brązujący. W tym sezonie jest to:

Slim Extreme 3D brązujący balsam do ciała z kompleksem nawilżającym 24h Eveline


POTRÓJNE DZIAŁANIE:
- Nadaje skórze piękną i zdrową opaleniznę
- Intensywnie nawilża przez 24h
- Ujędrnia i przedłuża opaleniznę

Innowacyjna, luksusowa formuła Brązującego Balsamu do Ciała opracowana w laboratorium Eveline Cosmetics zawiera kompleks brązująco - nawilżający, który nadaje skórze równomierną opaleniznę oraz nawilża ją przez cały dzień. Polecany w szczególności do skóry pozbawionej kolorytu. Ujędrnia oraz wspomaga spalanie tłuszczu znajdującego się pod skórą, zapobiega powstawaniu cellulitu, modeluje i działa liftingująco.
Dzięki odpowiednio dobranym składnikom już po kilku godzinach od zastosowania tworzy piękną opaleniznę oraz pomaga zachować skórze właściwy poziom nawilżenia.
Codzienne stosowanie gwarantuje uzyskanie naturalnej opalenizny bez pomarańczowych smug i efektu wysuszenia skóry.

WYSELEKCJONOWANE SKŁADNIKI:
Tan Max Complex stymuluje wytwarzanie melaniny nadając skórze złocisty odcień.
Firming 3D Complex pobudza mikrokrążenie, wspomaga wysmuklanie sylwetki, wygładza i ujędrnia skórę.
Kompleks intensywnie nawilżająco-łagodzący przywraca skórze optymalny poziom nawilżenia, koi i łagodzi objawy wywołane nadmiernym nasłonecznieniem.

EFEKTY*:
  • Równomierna opalenizna bez smug.
  • Jędrna, sprężysta i gładka skóra.
  • Pięknie wymodelowane ciało.
* test samooceny przeprowadzony na wybranej grupie kobiet 

 
Przez lata przez moje ręce przewinęło się mnóstwo produktów tego typu.  Gdzieś wyczytałam, że balsam Eveline nie pozostawia na skórze tego charakterystycznego smrodku, więc chetnie po niego sięgnęłam. Poza tym atrakcyjna cena ok. 12zł i pojemność 275ml, również przemawiały na jego korzyść. 

Zatem jak się u mnie spisał?

Balsam ma fajną konsystencję, taką w sam raz i dobrze sie rozsmarowuje i szybko wchłania. Nie pozostawia smug, nawet kiedy nie zastosujemy przed jego nałożeniem peelingu czy nie nałożymy zwykłego balsamu. Pisałam kiedyś o trzech krokach do ładnej, sztucznej opalenizny :) Rzeczywiście ma przyjemny zapach, ale tylko podczas nakładania. Kiedy już wchłonie się w skórę i da pierwszą opaleniznę człowiek śmierdzi moczem. Tak, dla mnie zapach samoopalacza ma zapach moczu. Skóra po jego zastosowaniu jest nawilżona. Dzięki uzyskanej opaleniźnie, którą można stopniować, bo z każdym nałożeniem balsamu jest coraz mocniejsza, skóra wydaje sie jędrniejsza. To zasługa ciemniejszego koloru. Wiecie o co chodzi :) Wiec nie jest to efekt na stałe...Jak dla mnie odpowiedni odcień uzyskuję po trzech zastosowaniach, wtedy skóra jest taka żółto-złota. Sama mam karnację o średnim żółtym odcieniu, więc moja skóra idealnie współgra z wszelkimi produktami tego typu. 
Z produktu jestem zadowolona. Daje równomierną, ładną opaleniznę, która utrzymuje sie tak długo jak długo nakładamy balsam. Innymi słowy, gdy zaprzestaniemy nakładania, opalenizna zaczyna schodzić. Jako, że niezbyt się przykładam do nakładania balsamu to kolor schodzi nierównomiernie co nie wygląda dobrze. Tak samo jak założymy trampki i stópka sie spoci, kolor schodzi z niej natychmiast i jest efekt Polaka na wakacjach :P

Skład, który nie jest zachwycajacy...
 
 Aqua / Water, Cetearyl Alcohol / Ceteareth-20, Isopropyl Myristate, Mineral Oil, Dihydroxyacetone, Glycerin, Propylene Glycol, Water / Xanthan Gum/ Carrageenan (Chondrus Crispus) / Glucose, Cyclopenthasiloxane / Dimethicone Crosspolymer / Cyclopenthasiloxane, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Cetearyl Alcohol, Equisetum Arvense Leaf Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Juglans Regia (Walnut) Shell Extract, Betaine, Dimethicone, Phenoxyethanol / Methylparaben / Butylparaben / Ethylparaben / Propylparaben, DMDM Hydantoin, Fragrance, Disodium EDTA