Obserwatorzy

piątek, 31 października 2014

Moja zębowa historia...

Dziś temat z trochę innej beczki, jednak również powiązany z urodą. Będzie o zębach, dentystach oraz o sposobach na braki w uzębieniu.

Osobiście z zębami mam problem od dziecka, a właściwie od kiedy zaczęły mi rosnąć. Górne jedynki wyrosły mi bez szkliwa, więc można się domyślić co to oznacza :/ Szkliwo jest najtwardszą tkanką organizmu, a moje jedynki zostały jej pozbawione :( Pamiętam, że od najmłodszych lat odwiedzałam licznych dentystów, jednak żaden z nich nie znał się do końca na rzeczy. Zawsze miałam skłonność do próchnicy (myję zeby!), tak jakby zęby psuły mi sie jeden od drugiego. Zawsze było mi wstyd, gdy podczas wyjść klasowych do dentysty na lakowanie wszystkie dzieci szły na lakowanie, a ja słyszałam z pogardą "próchnica!".

Pamiętam jak w szkole średniej chłopak mojej koleżanki zapytał jej dlaczego nie dbam o zęby...Moje jedynki bez szkliwa łapią wszelkie przebarwienia, tak więc miałam wtedy na nich urocze brązowe plamy, a wiadomo jak to wygląda. Tak jak dziury na środku jedynek :/

Tak więc, od wielu wielu lat chodzę po rozmaitych gabinetach dentystycznych, jednak żaden dentysta nie jest w stanie pomóc mi na dłużej. Góra 2-3 lata. Do tej pory musiałam wybierać najtańsze rozwiązanie jakim jest licowanie. Powtarzam taki zabieg jak tylko plamy zaczynają być widoczne. Każdy z dentystów namawiał mnie na korony porcelanowe, jednak zawsze wiedziałam, że nigdy się na nie nie zdecyduję. Koszt wykonania jest wysoki, bo od 500 do 3500zł za sztukę, a rozwiązanie nie jest dożywotnie. Poza tym aby nałożyć koronę na ząb trzeba go oszlifować do niewielkich rozmiarów, co niesie ze sobą ryzyko złamania takiego zęba. I co wtedy? Pieniądze wyrzucone w błoto. Korona może również pęknąć. Jej maksymalna trwałość to ok. 20 lat, ale przeważnie trwa to krócej. Można również zastosować licówki, ale zakłada się je tylko na zdrowe zęby...

Obecnie mam 29 lat, 26 sztuk zębów, w prawie każdym plomba, część usunięta, dwie martwe jedynki, zawierające metalowe płytki, żeby się nie złamały i które po oszlifowaniu są sine. Podczas każdej wizyty u dentysty obie jedynki leczone są kanałowo.

Obecnie przydałoby mi się znów poprawić uzębienie, ale na to muszę uzbierać grubszą kasę :) Nie chcę już bawić się w licowanie, bo po każdym szlifowaniu jest coraz mniej zęba w zębie. Idealnym rozwiązaniem mojego problemu jakim są słabe i szpetne jedynki są implanty zębowe.

Pamiętam jak 4 lata temu szukałam dentysty, który podjąłby się naprawy moich jedynek. Wbrew pozorom nie było to łatwe, a ostatecznie musiałam iść do stomatologa NFZ. W jednym z prywatnych gabinetów usłyszałam propozycje życia – mostek wyciągany! Miałam wtedy 25 lat i wybiegłam z gabinetu z płaczem, a na co dzień jestem prawdziwym twardzielem :)

U innego dentysty nie było lepiej. Najpierw usłyszałam, że nie myję zębów, następnie, że w sumie to pani zrobi mi 4 koronki najlepiej od razu. No tak w końcu zawsze mam przy sobie luźnie 2 tysiące złotych :/ Odrzekłam, ze za korony dziękuję, bo kiedyś zrobię sobie implanty. Do tego jeszcze usłyszałam pytanie dlaczego nie nosiłam aparatu na zęby. Odparłam, ze jakoś nie miałam pieniędzy będąc dzieckiem. Co usłyszałam? "Na aparat Pani nie ma a na implanty będzie mieć?" Apeluje do uczelni kształcących dentystów: nie uczcie ich leczyć zdrowych zębów, tylko krzywe i popsute!

Czym jest implant?

Implant to rodzaj sztucznego zęba, prościej mówiąc korona założona na tytanową śrubę, którą wszczepia się pacjentowi w dziąsło. Taki zabieg stosuje się w przypadku braku zębów lub, tak jak będzie w moim przypadku, wyrywa się zęby, by w ich miejscu wstawić implanty. Następnie stomatolog wykonuje dla nas korony na wzór naszych zębów. Implanty zakładane są na trzy sposoby: jednofazowe, dwufazowe, dwuetapowe. Wbrew pozorom wszczepianie implantów nie jest bardzo bolesne. Zakłada się je w znieczuleniu miejscowym. Odczucia jakie towarzysza zabiegowi są porównywalne z wyrywaniem zęba.
Za jednym razem można wszczepić nawet całą szczękę jak również wstawić pojedyncze sztuki. Co ciekawe w niektórych przypadkach można oprzeć szczękę o jedynie dwa wkręty.

Jednak implanty nie są rozwiązaniem dla każdego. Po utracie zęba, w wyniku wyrwania go lub walk ulicznych, po jakimś czasie kość w którym był umieszczony zaczyna zanikać. Wtedy nie będzie możliwości wszczepienia tytanowej śruby, bo nie będzie gdzie. Dlatego też jeśli myślimy o implantach warto zdecydować się jak najszybciej. Sama nie mam kilku zębów z tyłu, ale i tak nie ma na nie miejsca w szczęce...

Mimo, że dziś Halloween, to nie będę wklejać drastycznych zdjęć przedstawiających wstawianie implantów. Odsyłam Was więc TUTAJ.

Ciekawostka

Wiedziałyście o tym, ze męscy modele specjalnie wyrywają sobie zęby, aby mieć bardziej wyraziste rysy? Mnie osobiście takie rysy bardzo odpowiadają, ale żeby od razu wyrywać sobie zęby...

Czy posiadanie implantów niesie ze sobą ryzyko?

Istnieją pewne przeciwwskazania do posiadania implantów. Dzielą się one na bezwzględne, bezwzględne czasowe oraz względne.

Czynniki bezwzględne:

- zły stan ogólny pacjenta
- ciężka cukrzyca
- choroby nowotworowe
- systemowe choroby tkanki kostnej, stawów, nerek, wątroby
- Aids
- osteoporoza
- nadmierne i nierealistyczne oczekiwania dotyczące estetycznego wyniku zabiegu.

Bezwzględne czasowe:

- ostre choroby zakaźne
- ciąża
- stosowane w chorobie nowotworowej leki immunosupresyjne
- radioterapia w zakresie głowy i szyi
- niezakończony wzrost układu kostnego

Względne:

- uzależnienie od narkotyków, alkoholu, nadużywanie papierosów
- niewydolność krążenia
- wady serca
- zaburzenie krzepliwości krwi
- stosowanie antykoagulantów
- zaburzenia i choroby psychiczne
- schorzenia w których występują zaburzenia metabolizmu.
- suchość jamy ustnej, patologiczne zmiany na błonie jamy ustnej
- znaczne zaniki kostne szczęki i żuchwy

Przeciwwskazaniami mogą być również:

- zła higiena jamy ustnej i brak motywacji do jej utrzymania na wysokim poziomie
- niewyleczone dziąsła i pozostałe zęby
- parafunkcje (zaciskanie zębów, bruksizm zgrzytanie zębami)

Implanty są rozwiązaniem dość kosztownym, ceny wahają się w granicach od 2000 zł za sztukę, ale dożywotnim. W moim przypadku już dawno przekroczyłam tą sumę "łatając" zęby co jakiś czas. Jak tylko uzbieram odpowiednią kwotę z pewnością sprawię sobie śliczne nowe jedynki :)

Jakie jest Wasze zdanie na temat implantów? Może któraś z Was posiada lub ma zamiar w przyszłości? Podzielcie się swoimi wrażeniami, żebym mogła się psychicznie przygotować :)

środa, 29 października 2014

Miami Extreme Bronzing Intensifier Onyx

Każdy z nas, a właściwie każda, miała w swoim życiu etap "solaris". Posiadanie opalonej skóry było twarzowe i modne, a że mieszkamy na takiej a nie innej szerokości geograficznej, to musimy wspomagać się sztucznym słońcem pod postacią solarium.

Gdzieś tak do 24-25 roku życia, może troszkę krócej sama chętnie i  często korzystałam z solaryjnych dobrodziejstw. Skwarzyłam się nawet 15-20 minut i często bez żadnej ochrony. Czasem kupowałam drogie kremy do opalania dostępne w solarium...Moim głównym motywem nie była czekoladowa opalenizna, lecz chęć pozbycia się licznych wyprysków. Nękały mnie wtedy wypryski na plecach, a związane to było z pracą jaką wykonywałam...Istnieje taki miejski mit, że po solarium pryszcze na moment znikają po czym powracają ze zdwojoną siłą. Nic bardziej mylnego. Przynajmniej mnie nic takiego nigdy nie spotkało.

Osobiście opalać się nie powinnam. Niby mam oliwkową skórę, która szybko i ładnie się opala, jednak cała jest upstrzona wstrętnymi pieprzykami. Na domiar złego jakieś dwa lata temu wystąpiła u mnie alergia na słońce objawiająca się swędzącą pokrzywką :/

Dodam, że jestem posiadaczką suchej skóry, na której szybko pojawiają się zmarszczki zwłaszcza po ekspozycji na słońce. Choć z drugiej strony mam lat 29, żadnych zmarszczek i nikt mi nie wierzy żem taka stara. Góra 24 lata :D
Tak czy inaczej parę ładnych lat temu, z obawy przed zmarszczkami, zrezygnowałam z wizyt w solarium i nawet zapomniałam o istnieniu tych przybytków...

Całkiem niedawno dostałam propozycję przetestowania kosmetyków do opalania w solariach. Zanim przemyślałam temat, już zdążyłam się skusić, w końcu słomiany zapał mam :P

Z bólem przyznam, że w tym roku nie miałam wakacji nad moim ukochanym morzem oraz innych okazji do skorzystania ze słońca. Całe lato przechodziłam w spodniach, bo byłam biała jak mąka :/ Ale nawet nie pomyślałam o solarium, bo zapomniałam, że jest coś takiego :P

Miami Extreme Bronzing Intensifier Onyx


Niezwykle silny przyspieszacz opalenizny. Zawiera kwas hialuronowy, który zapewnia profesjonalne nawilżenie, sprężystość oraz jędrność skóry. Dodatkowo obecność olejku z konopi i masła Shea sprawi, że Twoja skóra na długo pozostanie nie tylko pięknie opalona, ale też głęboko nawilżona i odżywiona.
  • kwasu hialuronowy- odpowiednie nawilżenie i ujędrnienie skóry
  • olejek z konopi i masło Shea – dodatkowe nawilżenie i odżywienie skóry
Do przetestowania otrzymałam trzy saszetki przyspieszacza. Czekały mnie więc trzy wizyty w solarium. Zanim jednak jakieś znalazłam w moim 175 tysięcznym mieście, minęły dwa tygodnie...Ale w końcu się udało :P


Przyspieszacz opalenizny Miami mieści się w 15 ml saszetce, która po rozerwaniu ma taki fajny dzióbek/przewężenie coby się kosmetyk wygodnie aplikował. Jedna taka saszetka to zbyt dużo jak na jeden raz i zbyt mało na dwa. Może szczuplejsze osoby nie będą mieć takich dylematów...

Kosmetyk został wybrany dla mnie przez przedstawicielkę Onyx. Interesował mnie jak najlepszy efekt w jak najkrótszym czasie.

Przyspieszacz opalania Miami ma ładny różowy kolor. Kosmetyk ma dość gęstą konsystencję, jednak bezproblemowo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Bardzo intensywnie pachnie, coś pomiędzy męskim perfumami, a orientalnymi kadzidłami. Na skórze utrzymuje się aż do kąpieli, a na ubraniach do następnego prania (nie piorę spodni po każdym użyciu :P). Kosmetyk mocno nawilża i wygładza skórę. To uczucie towarzyszyło mi długo po opalaniu. 

Skład kosmetyku

Ale co z efektami? Ano były/są, jednak nie takie jakich się spodziewałam. Przyznam, że przyspieszacz mnie troszkę rozczarował :/

Od lewej: biała skóra, po 4 minutach w solarium, po 6 minutach w solarium, po 8 minutach w solarium


Powiem Wam, że szału nie ma zważywszy na moje predyspozycje. Chodziłam do solarium raz w tygodniu zaczynając od 4 minut, a na 8 kończąc. Być może to wina starych lamp, chociaż pani w salonie twierdziła, że niedawno były wymieniane...Być może moja skóra nie toleruje już słońca...Jeśli chodzi o pozytywne aspekty korzystania z solarium to ciesze się, że nie dostałam żadnej wysypki oraz że moje wypryski zostały podsuszone. A złocista opalenizna dodaje mi południowego uroku :)

Korzystacie z solarium? Stosujecie specjalistyczne kosmetyki do opalania?

piątek, 24 października 2014

New in po raz drugi w tym tygodniu...

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię oglądać posty zakupowe na innych blogach. Właściwie to chyba mój ulubiony rodzaj postów :) Sama kiedyś często takie wstawiałam, później rzadziej, a teraz znowu częściej :P Poza tym to fajna "zapchajdziura" jak człowiek przychodzi do domu zmęczony i nie ma siły na myślenie o pisaniu czegoś ambitniejszego :D Zatem ostatnie zakupy :D
  • Kosmetyki pielęgnacyjne i higieniczne

- Dwa wielkie (750ml) żele pod prysznic Be Beauty. Zdecydowałam się na czekoladowy i o zapachu ciasta cytrynowego :D  7,99zł sztuka.
- Odżywka do włosów Revlon, kosztowała mnie 2,99zł. Miałyście?
- Ulubiony żel do higieny intymnej aloesowy Venus. Ostatnio podrożał :/
- Oliwka dla dzieci marki własnej Real. Dwie sztuki za 5zł :D Wiecie o tym, że oliwka świetnie impregnuje i odświeża skórzaną odzież? Kupiłam ją z myślą o mojej skórzanej kurtce, ale na ciele jest równie mile widziana, ma świetny skład, w przeciwieństwie do drogich oliwek...


- Balsam ze złotymi drobinkami Lirene. Uwielbiam takie balsamy! A ten był na grubej wyprzedaży w Rossmannie, kosztował 8zł z groszami...
- Krem do stóp Neutrogena, 5zł na wyprzedaży w Biedronce. Jeszcze nigdy nie miałam kosmetyku tej firmy, są stosunkowo drogie...
- Pasta wybielająca Blend-a-med również 5zł w Biedronce. Jak nie będę miała obiecanych białych zębów w tydzień...
W Biedronce wyprzedają jeszcze inne kosmetyki oraz pędzle za 5zł. Pędzle polecam!
  • Koloróweczka

- Puder z limitki Hello Autumn Essence. Kupiłam go już dwa tygodnie temu...Jeszcze nie używałam, bo blogerka najpierw musi zrobić zdjęcia :P Jest piękny!


- Balsam do ust, chyba W7...Wybrałam truskawkowy, kosztował 4,09zł na wyprzedaży w Rossmannie. Zgadnie któraś dlaczego się na niego skusiłam :P ?
- Grzebyk do rzęs Inglot. Stosunkowo drogi - 16zł, ale ma metalowe ząbki, przez co powinien być trwalszy. Nie wiem tylko po co jest składany...Jeśli będziecie go kupować to sprawdzajcie na miejscu czy nie jest felerny...
  • Testuję...

- Wczoraj otrzymałam do testów chusteczki do zmywania lakieru Jelid. Uważam, że to świetna sprawa. Jedna chusteczka ma starczyć na zmycie 10 paznokci. W opakowaniu jest ich aż 50! Zmywałam nimi lakier piaskowy, ale jeszcze się taki zmywacz nie narodził, który by sobie szybko z piaskami poradził :)
  • Domowe

- Herbata sypana Earl Grey Green Hills, 2,99zł. Kupiłam druga na zapas, bo jest prze pyszna. Polecam! Ma bardzo intensywny aromat earl gray.
- Zestaw kaw latte na zimno + szklanka za 5,99zł w Kauflandzie. Te kawy są ohydne, ale szklanka mi się przyda :) Jednak kawa to koszt około 2zł, więc inwestycja jest opłacalna :D


 - Podgrzewacz do kubków chodził za mną już od dawna. W zimne miesiące się przyda, zwłaszcza mnie, bo często zapominam o kawie czy herbacie, a ona robi się zimna :/ Kupiłam go w Biedronce, ostatni się ostał :D 14,99zł. Ma dwa porty usb i wygląda całkiem solidnie. Można zamówić na Allegro, ale z przesyłką wychodzi drożej i wyglądają na liche. Poza tym jak ten mój się zepsuje to Biedronka bez problemu zwraca kasę :D

- Kolejne podgrzewacze, tym razem pomarańcza z wanilią. Kaufland 6,99zł/30sztuk. Jak widać słynne woski nadal mnie nie interesują...No, chyba że ktoś da mi za free to się zastanowię :P
- Piękne serwetki w dokładnie moim stylu :D


- Słodka mini torebeczka, której utnę pasek i będzie maleńką kosmetyczką :) 3zł
- Etui na telefon, bardzo mi się podoba motyw skóry strusia, oczywiście sztuczny! 3zł

No, to tyle :P Wpadło Wam coś w oko? Na co fajnego skusiłyście się ostatnim czasem?

czwartek, 23 października 2014

Liebster Blog Award

Dzisiaj odpowiadam na Tag Liebster Blog Award, do którego zostałam nominowana przez Kaję z bloga kajatestuje.blogspot.com. Kaja dopiero zaczyna blogować, dlatego też zapraszam na jej bloga. Nie jestem taka jak inne blogerki, które jak zdobędą po 1000 obserwatorów to olewają inne blogi...
 
1. Jaka jest twoja ulubiona pora roku i dlaczego?
Każda pora roku ma w sobie coś pięknego. Lubię późną wiosnę, kiedy jest bardzo ciepło i wszystko wokół pięknie kwitnie. Lubię ciepłe letnie wieczory. Lubię piękną, słoneczną, złotą jesień. A zimę lubię tylko i wyłącznie w domu pod kołdrą :P
 
 
2. Ulubiony kosmetyk jesieni?
Czy ja wiem...Może jakiś balsam do ciała o smacznym zapachu.
 

3. Jeżeli miałabyś polecić kosmetyk z niższej półki, jaki to by był?
Ja chyba w ogóle używam kosmetyków z niższej półki...Jest mnóstwo tanich i dobrych kosmetyków np. tusz do rzęs Gigantic Volume Eveline


4. Ulubiony kosmetyk z Rossmana?
Rozumiem, że chodzi o marki własne Rossmanna? Bardzo mi przypadł do gustu krem do ciała z granatem i masłem shea Alterry :)

5. Moje ostatnie wakacje spędziłam....(gdzie?)
Niestety w tym roku nie było wakacji :/ Ale jeśli tylko jest okazja, zawsze wybieram morze <3
 

6. Co myślisz o vblogach?
Nie oglądam, nie mam czasu...Poza tym nawijanie przez 15 minut o szmince jest jakieś dziwne...
 Szminka jaka jest każdy widzi...Po co drążyć :P

7. Ulubiony serial?
Bardzo lubię "Gotowe na wszystko", swego czasu "Skazany na śmierć", "Świat według Bundych", pewnie coś by się jeszcze znalazło...
 
8. Jeżeli miałabyś pieniądze i możliwości na remont tylko jednego pomieszczenia w domu, które by to było?
Gdybym miała pieniądze to bym sobie najpierw kupiła mieszkanie :P
 
9. Jaki olejek do masażu polecasz?
Nie masuję się :)
 
10. Żel pod prysznic czy mleczko?
Nie miałam okazji stosować mleczka pod prysznic. To w ogóle są takie?

11. Ulubiony kosmetyk?
Lubię pachnące balsamy do ciała, kolorowe cienie i w ogóle wszystkie ładne kosmetyki typu ciekawe limitki czy jakieś wymyślne opakowania i tłoczenia :) Jednak najlepszym przyjacielem kobiety jest tusz do rzęs, reszta może nie istnieć :P


Nie nominuje nikogo, bo mi się nie chce :P A tak poważnie to brałam już udział w tym tagu, więc nie będę się powtarzać :P

Glory Day!!!

W końcu się doczekałam!
500 obserwatorów!

Dziękuję :)

wtorek, 21 października 2014

Puder rozświetlający Lady Code by Bell

Pudrów rozświetlających mam dużo. Dużo za dużo...Obecnie moim ulubieńcem jest Lady Code, kupiony na wyprzedaży w Biedronce za 3zł :)

 Puder rozświetlający Lady Code by Bell


Puder zamknięty jest w bardzo skromnym, plastikowym opakowaniu. Na szczęście zamykany jest na takie przekręcenie i nie otwiera się nieproszony. Pojemność pudru jest dość spora, bo aż 11g.

Już po otwarciu pudru widać, że to dobry produkt - idealnie gładka struktura, piękny srebrzysty kolor w sam raz na zimę.


Puder jest dość miałki, jednak nie osypuje się nadmiernie. Dzięki tej strukturze łatwo rozprowadza się na skórze dając piękną lśniąca taflę.


Kosmetyk zawiera maleńkie drobinki, jednak tylko podkreślają jego piękno, lśniąc dumnie na licu :P


Lubicie rozświetlacze? Jaki jest Wasz ulubiony?

niedziela, 19 października 2014

Nowości kosmetyczne i nie tylko...

Poczyniłam pewne zakupy kosmetyczne, głównie rzeczy z listy (polecam robić listę życzeń...), ale i tzw. okazje :)
  • Kąpielo umilacze oraz kosmetyki do higieny

- Płyn do kąpieli oliwkowy Be Beauty. Była niedawno promocja, chyba -30%
- Dwie sole do kąpieli, lawenda i lotos Be Beauty, również kupione w związku z promocją :)
- Żel pod prysznic owoce cytrusowe Be Beauty, j.w.
- Żel do mycia twarzy 3w1 Synergen. Miałam kilka razy maseczkę w saszetce z tej serii i byłam zadowolona. Powyższy żel to produkt 3w 1 - żel, peeling, maseczka.
- Pasta Liście Manuka Ziaja - czy przeciwniczki parabenów posiadające tą serię ze współpracy wiedzą, że Ziaja słynie z tych składników ;> ?
- Bloker Ziaja, trwa teraz promocja -30% na dezodoranty.
  • Do ciała

- Krem perfumowany Miss Marine Perfecta, był dostępny z magazynem Avanti. Pisałam o nim tu.
- Krem perfumowany Lady Barry. Jest jeszcze większą przecena w "Cenie na do widzenia" w Rossmannie.
- Serum antycellulitowe Lirene, kupione baaardzo tanio :)
- Krem do rąk Be Beauty, jeden z ulubionych. Pisałam do nim tu.
- Krem do rąk waniliowo-miodowy Botanic Garden.
  • Kolorówka

 - Puder rozświetlająco-brązujący Essence wersja dla blondynek. Taki sam do wygrania w moim rozdaniu :)
- Paleta cielistych matowych cieni My Secret. U mnie będzie służyła do "wyciągania" cieni.
- Lakiery piaskowe Sally Hansen, biały i mięta. Także mam już wszystkie wymarzone kolorki piasków :)
- Krem BB Essence, również do wygrania w rozdaniu.
- Pomadka w kolorze fuksji Blue Rose 405 NYC. Piękny kolor, ale trafił mi się stary egzemplarz...
- Pomadka Miss Sporty Kiss Me nr 36, piękny kolor i zapach.
- Balsam NYC Applelicious Pink nr 355. U mnie w rozdaniu do wygrania  356 Big Apple Red


- Cienie do powiek w kredce Perfect Stay Astor, czerń i zieleń. U mnie w rozdaniu do wygrania kolor fioletowy.

  •  Akcesoria

- Maszynki do golenia Skino dla mężczyzn. Wiecie o tym, że te same maszynki w różowym kolorze, sprzedawane jako damskie są 2zł droższe...?
- Szczotka Tangle Teezer Oryginal. Wreszcie kupiłam i nie jestem zachwycona...Tak jak myślałam - szczotka jest może i dobra, ale jak ktoś ma dwa włosy na głowie...Poza tym jest strasznie mała, a zawsze w recenzjach słyszałam, że jest taka wielka. Mam małą rękę, a szczotka jest jeszcze mniejsza...
- Peseta Sally Hansen. Świetna pęseta, recenzja już gotowa, ale zdjęć brak, wychodzą strasznie niewyraźne :/
  • Do domu

- Pana Wesołego Prosiaka już poznałyście. Jego historia jest niemal wzruszająca. Oglądałam sobie różne ładne rzeczy, aż tu nagle patrzę ON. Sam, samiusieńki, ostatni i uśmiechnięty za niecałe 3zł. Jak go nie kochać :D?
- Pojemniczki muffinki. W sumie jeden z nich to bardziej lód w waflu :P
- Przyprawniki muffinki. Uwielbiam lata 50., o czym wszyscy wiedzą, a takie słodki muffinki idealnie do nich pasują. Wszystkie ładne rzeczy są z wyprzedaży w Home & You :)
  • Świeczuszki 

- Podgrzewacze o zapachu owoców leśnych kupione w Hebe, 30szt. za 5,99zł
- Dwie świece w szkle Bolsius, jabłko-cynamon oraz słodka muffinka. W użyciu mam jeszcze zimową, moją ulubioną - żurawina i róża zimowa :) Każda kosztowała 3,99zł.

Wzbudziło coś waszą ciekawość?

niedziela, 12 października 2014

Rozdanie 12.10-12.11.2014r. - ZAMKNIĘTE

Jak zwykle "z okazji braku okazji" oraz "bo mam taką chęć i ochotę". Zatem rozdanie. Oto co można wygrać:


Wszystkie nagrody są nowe i nieużywane, kupione z myślą o rozdaniu. Zasady wzięcia udziału w rozdaniu są bardzo proste:

Warunki konieczne:
  • Bycie lub zostanie publicznym obserwatorem bloga
  • Podanie tytułu oraz wykonawcy jakiejś fajnej piosenki
Muzyki słucham często i gęsto, dlatego też spośród wszystkich piosenek wybiorę najulubieńsze i dokonam losowania ;> Podpowiem, że na podstawie bloga można się domyślić w jakiej muzyce gustuję, a jakiej nie znoszę...

Warunki dodatkowe, dające dodatkowe punkty:
  • Dodanie bloga do blogrolla  + 1 pkt
  • Dodanie bannera na swoim blogu +1 pkt
  • Dodanie posta na temat rozdania +1 pkt
Wzór zgłoszenia: 

Obserwuję blog jako:
Tytuł piosenki:
Blogroll:
Banner:
Post:

 Regulamin:
  • Rozdanie organizowane jest w terminie 12.10-12.11.2014r.
  • Wyłonienie zwycięzcy nastąpi poprzez losowanie.
  • Wyniki rozdania zostaną ogłoszone na łamach bloga, w osobnym poście, w ciągu 7 dni od zakończenia rozdania, tj. do 19.11.2014r.
  • Zwycięzca ma 3 dni na wysłanie danych do wysyłki na adres ernestyna44@gmail.com
  • Nagrody wysyłane są na terenie Polski na koszt organizatora.
  • Rozdanie nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4 , poz. 27 z późn. zm.).
  • Nad prawidłowym przebiegiem rozdania będzie czuwał Wesoły Prosiak :D

Zapraszam wszystkich do udziału i życzę powodzenia!

poniedziałek, 6 października 2014

Ciasto ze śliwkami

Nie przepadam za garami i staniem w kuchni...Moje posiłki muszą zabierać mi mało czasu, energii i pieniędzy...Ale za to ciasta...Lubię ciasta i nawet mi się udają :D Nic skomplikowanego jeszcze nie piekłam, bo nie było potrzeby, ale się przymierzam. Póki co moim najulubieńszym ciastem jest sernik i to on jest pieczony najczęściej. Od paru dni chodziło za mną ciasto ze śliwkami, a nigdy nie przepadałam za ciastami owocowymi...Przepis zaczerpnęłam z bloga Design Your Life i trochę sceptycznie do niego podchodziłam, ale ciasto wyszło pyszne. Polecam ciasto, przepis oraz bloga Design Your Life.


Podany przepis jest na okrągłą formę o średnicy 24cm. Musiałam podwoić składniki, bo posiadam tylko duże i prostokątne :D

Ciasto
1 szklanka mąki
1/2 szklanki cukru (spokojnie można dać mniej)
1 cukier wanilinowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka
1/2 szklanki oleju
dowolne owoce

Suche składniki łączymy z mokrymi, mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Wylewamy na blachę, układamy owoce i pieczemy 40 minut w 180 stopniach. Ja musiałam piec trochę dłużej, bo mam piekarnik starego typu...


Ja do mojego ciasta dołożyłam jeszcze kruszonkę. Kruszonka fajna rzecz :D Robiłam z innego przepisu, ale nie umiem obsługiwać się miarką, więc na pewno coś poknociłam...Dzisiaj znalazłam lepsze proporcje:

Kruszonka
50 g masła, miękkiego
10 płaskich łyżek mąki
4 łyżki cukru

Mąkę należy połączyć z cukrem i dodać roztopione masło. Wszystko wymieszać, posypać ciasto (przed pieczeniem...).


Znacie jakieś proste przepisy na ciasta?

niedziela, 5 października 2014

Płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant oraz o szkodliwości parabenów...

Z kosmetykami Gerovital Plant pierwszy raz miałam do czynienia ponad rok temu. Wygrałam zestaw w konkursie u Siouxie. Całkiem niedawno była promocja w Hebe i zestaw serum + płyn do demakijażu oczu i ust kosztował tylko 9,99zł, mniej niż każdy z tych kosmetyków osobno...Dużo mniej...Wzięłam, bo z serum byłam bardzo zadowolona. Pisałam o nim tu. Z kosmetykami do demakijażu oczu mam problem, bo prawie każdy powoduje szczypanie. Tak więc trzymam się sprawdzonych płynów micelarnych i mleczek.

Płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant


Płyn co prawda jest niewielki, bo ma tylko 100ml, ale jako gratis może być :) Płyn jest przezroczysty, konsystencji wody, żadnych niespodzianek. Ma przyjemny, delikatny zapach. Łagodnie zmywa makijaż nie powodując pieczenia oczu ani skóry. Całkiem dobrze radzi sobie z usuwaniem delikatnego makijażu. Tusz czy wodoodporna kredka wymagają użycia paru wacików, a i tak coś tam na oku zostaje...Ale producent nie obiecywał, że płyn jest do kosmetyków wodoodpornych więc ok. Z mojego doświadczenia wynika, że żaden płyn micelarny sobie nie radzi z makijażem cięższego kalibru. Od tego są płyny dwufazowe. Tak więc nie jest to płyn do zadań specjalnych, ale może z powodzeniem służyć do odświeżenia twarzy w ciągu dnia. Dzięki temu, że jest maleńki, można go nosić ze sobą w torebce (no co, może ktoś tak robi...:P). Nie wiem jak z tym spłycaniem zmarszczek i ograniczaniu cieni pod oczami...Szczerze mówiąc nie wierzę w takie obietnice :)

Producent:
Delikatna formuła bez parabenów umożliwia łagodne usunięcie makijażu, kurzu i zanieczyszczeń bez podrażniania wrażliwej skóry wokół oczu i ust. Wyciąg z chabra zapobiega powstawaniu cieni i worków pod oczami, a “przeciwzmarszczkowa” witamina A odżywia i zmiękcza skórę, zapobiega powstawaniu zmarszczek i spłyca już istniejące. Organiczny wyciąg z szarotki chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowaniem UV i gamma, paleniem, zanieczyszczeniami). Sposób użycia: Stosować codziennie rano i wieczorem.


 O parabenach

Od jakiegoś czasu wszędzie się trąbi o szkodliwości parabenów, o których jeszcze dwa lata temu nikt nie miał pojęcia. Podobno powodują raka...Podobno, bo jednoznacznych dowodów na to nie ma. Sama staram się kupować kosmetyki bezparabenowe odkąd parabeny stały się "modne", ale czasem coś parabenowego się trafi. Trochę grzebałam w necie, aby się przekonać o co tyle szumu...Zatem czym są parabeny? Parabeny są konserwantami stosowanymi od wielu lat w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym oraz spożywczym. Nagle po tylu latach, ktoś stwierdził, że są to związki szkodliwe, więc trzeba je wycofać, zastępując innymi. Ale czy nie będzie tak, że za kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat okaże się, że te nowe konserwanty również wyrządzają szkody naszemu organizmowi? Z pewnością tak będzie! Wyczytałam, że jednym z zamienników parabenów jest środek z grupy donorów formaldehydu. Pamiętam co stało się z moimi paznokciami po użyciu odżywki z tym składnikiem - pękały z wielkim hukiem! 

Jednoznacznych dowodów na szkodliwość lub nieszkodliwość parabenów nie ma, więc decyzja o stosowaniu należy do Was. Ciekawa jestem ile osób, które odrzuciły kosmetyki z parabenami pali papierosy? Nie lubię ludzi niekonsekwentnych...

Tak czy inaczej dwa z istniejących parabenów są nieszkodliwe dla zdrowia człowieka - methylparabeny oraz ethylparabeny. Nie ma jednoznacznej informacji co do prophylparabenów i buthylparabenów. Osobiście polecam samodzielne myślenie (wiem boli...) i dochodzenie do informacji własną drogą, a nie ślepą wiarę w każde przeczytane słowo. 

Nie dziwi nikogo, że nagle firmy zajmujące się kosmetykami naturalnymi wyrastają jak grzyby po deszczu? Zawsze dziwnym trafem pod artykułem na temat szkodliwości parabenów jest jakiś link do jedynej słusznej firmy kosmetycznej...Ja nie nie neguję ani normalnych kosmetyków ani naturalnych, ale biznes is biznes :) Na tym świecie rządzi kasa i zawsze będzie tak, że firmy kosmetyczne będą sobie rzucały kłody pod nogi.
 
Jakie jest wasze danie na ten temat?