Obserwatorzy

środa, 7 października 2015

Odżywka pokrzywowa Anna

Odkąd pamiętam mam długie włosy. Szczerze mówiąc krótkie miałam jako mała dziewczynka, z prostego powodu - było ich parę na krzyż i do tego były cienkie. W miarę upływu lat włosy wzięły się do życia i właściwie od szkoły podstawowej miałam długość przynajmniej za łopatki. Co prawda w szkole średniej raz ścięłam je za ucho, ale to był istny dramat. Nie wiem jak ktoś może żyć z taką długością...
Od paru ładnych lat włosy mam bardzo długie - do pasa, a teraz nawet dłuższe, choć nie wiem jak to się dzieje...Mówię, że nie wiem, bo idąc do fryzjera mówię "tniemy do talii", a przychodzę do domu, a one po tyłek...
Także włosy mam długie, ładne, gęste, choć kłopotliwe w ułożeniu, bo żyją własnym życiem. Są ni kręcone ni proste, nie do końca jestem z nich zadowolona, choć trzeba przyznać, że są jednym z moich największych atutów...:)
Ale wracając do właściwego tematu posta, bo przecież nie chciałam się włosami chwalić, chciałam przedstawić Wam coś dzięki czemu można wspomóc porost włosów. Mowa o odżywce pokrzywowej firmy Anna.

Odżywka pokrzywowa Anna


Mogłybyście zapytać po kiego grzyba używam odżywki na porost włosów, skoro przez większość życia się o nie potykam? Chcąc wyjaśnić wątpliwości, opowiem kolejną opowieść :D Stał czytelniczki pewnie znają moje zamiłowanie do stylu i kultury lat 50. Może niektóre kojarzą słynną Betty Page i jej charakterystyczną grzywkę?

źródło: weheartit
Tak, grzywkę miałam łącznie trzy raz w życiu. I dwa z tych trzech mi się nie podobały. Dlaczego? Ano dlatego, że zasłaniały mi brwi, co jest karygodne - przecież brwi "robią" całą twarz. Niby w grzywce powinnam wyglądać ok, bo mam wysokie czoło, ale te zwykłe były nie dla mnie. Tak więc, w lutym tego roku, tuż przed 30. urodzinami zafundowałam sobie grzywkę marzeń, nad którą dość długo myślałam...

Już u fryzjera było dziwnie, a na drugi dzień w pracy jeszcze dziwniej. Grzywka jakoś tak mi stała, sterczała i w ogóle nie wyglądałam tak uroczo jak Betty. Po debatach z koleżankami oraz z lustrem, doszłam do wniosku, ze fryzjerka z dwudziestoparoletnim stażem spartoliła mi grzywkę wycinając ją nie z trójkąta, a z prostokąta...Zanim na dobre popadłam w depresję z powodu durnych włosów, nie mogąc odżałować swojej impulsywnej poniekąd decyzji (tak naprawdę to na początek chciałam taką niewinną grzywkę na bok, ale na fotelu śmiało oznajmiłam "robimy "U"").

Ani tego upiąć, bo w najkrótszym miejscu włosów było 3cm, ani nic...Zaczęłam szukać sposobów na porost włosów żeby jak najszybciej pozbyć się nieudanego cięcia. Pierwszym z nich, wyglądającym całkiem przyzwoicie i bezproblemowo, było picie drożdży. Kuracja polegała na piciu 1/3 kostki drożdży rozpuszczonych w szklance wody 3 razy dziennie. Mój umysł, węch i żołądek wytrzymały tylko jeden dzień kuracji.

Przypomniałam sobie wtedy o pewnej cudownej odżywce, o której przeczytałam na blogu  Żanety. Postanowiłam spróbować kuracji, bo cóż innego mi pozostało?

Odżywka pokrzywowa Anna jest niczym biały kruk wśród odżywek. Stacjonarnie nie do zdobycia. Można ją nabyć jedynie zamawiając przez internet w Aptece Dbam o Zdrowie. Plus tej sytuacji jest taki, ze dostarczą nam zamówienie do wybranej apteki DOZ gratis jeśli wartość zamówienia wynosić będzie min. 20zł.

Po traumatycznych opowieściach, mogę w końcu przejść do właściwości kosmetyku. Odżywka mieści się w prostym, skromnym opakowaniu z równie prostym zamknięciem. 


Pojemność 200ml i stosunkowo krótki termin przydatności, bo tylko rok. U mnie niedługo ten rok stuknie, a przy codziennym używaniu jeszcze 1/3 opakowania została.

Właściwie słowo odżywka jest trochę nie na miejscu, bo jak na mój gust jest to wcierka i tak też się ją stosuje. Kosmetyk ma rzadką konsystencję, trzeba więc uważać przy nalewaniu, co by nie poleciało więcej niż chcemy.

Mniej więcej od połowy lutego wcierałam odżywkę w skórę głowy codziennie. Właściwie to nie w całą głowę, a tylko w część grzywkową :) W końcu chciałam zapuścić grzywkę w celu właściwego jej obcięcia w przyszłości. Tak, postanowiłam, że grzywka zostanie, bo dobrze się z nią czuję. W między czasie improwizowałam przykrywając niechcianą część grzywki opaskami. I tak sobie używałam odżywki, włosy rosły, zaczęłam je spinać wsuwkami, bo były za długie na taką grzywkę, a za krótkie żeby prawidło ocenić grzywkową sytuację :P Koniec końców po paru miesiącach pojawiły się efekty. I to jakie! Wiadomo, że włos ludzki roście mniej więcej 1cm miesięcznie. Moje włosy bez wspomagania rosną bardzo szybko, ale z pomocą odżywki przeszyły same siebie. W ciągu 7 miesięcy urosły 12cm (mam na myśli grzywkę, bo reszta mnie nie interesowała)! Co daje 1,7cm miesięcznie.

Dopiero niedawno, po powrocie z nad morza nad którym przebywałam 3 miesiące, odważyłam się naprawić grzywkę. Co prawda nadal nie wygląda ona tak jak u Betty, ale mam nadzieję, że jak te włoski po bokach urosną chociaż do ramion, to już będzie ok. Na razie mają jakieś 16cm, więc da się je spiąć...

Nadal używam odżywki i możliwe że zakupię następne opakowanie. Możliwe, bo teraz już włosy same sobie poradzą :) Najlepsze jest to, że wcierałam ją tylko w część grzywkową, a wszystkie włosy ostro wzięły się do życia. Wierzcie mi to nie jest takie super, bo jednego dnia obcinam je o 10cm, a żadnej różnicy w długości nie widać...Znów mam te straszne myśli o obcięciu ich do ramion albo na krótko, byłoby mi tak wygodnie...Ale z drugiej strony znów będę zazdrościć włosów długowłosym...To jest ta słynna kobieca logika :P

Sposób użycia oraz skład:


Co jeszcze zyskałam dzięki regularnemu stosowaniu odżywki Anna? Włosy są dzięki niej miękkie, błyszczące - pełne takiego blasku charakterystycznego dla dziecięcych włosów. Ja swoich nie farbuję, więc ten blask jest bardzo wyraźny. Włoski są takie miłe w dotyku, wyglądają bardzo zdrowo. Prawda jest też taka, że bardzo rzadko sięgam po prostownicę, a suszarką  suszę tylko grzywkę, więc włosy nie mają się od czego niszczyć. 

Podsumowując, polecam tą odżywkę wszystkim, którzy borykają się z flegmatycznymi włosami :P

12 komentarzy:

  1. Nie znam tej odżywki, ale kusisz do zakupu!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym wypróbowała ;) Nie znam jej jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jak jest dostępna tylko w jednej aptece internetowej to trudno żeby była popularna :)

      Usuń
  4. Pokrzywa to chyba najlepsza "rzecz" jaką można zafundować włosom:) Ja wciąż ją piję a o odżywce nie słyszałam, ciekawy produkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie mogę się zmusić żeby przyjmować coś regularnie "od środka" :P

      Usuń
  5. Pierwszy raz ją widzę. Niezła przygoda z tą grzywką :P Ja miałam chyba raz w życiu zakrywającą brwi i byłam zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  6. :D Cieszę sie bardzo, ze i Tobie się spodobała! Inaczej bym miała wyrzuty sumienia, że namawiałam do jej zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko działa na wszystkich, ale na szczęście ta odżywka na mnie podziałała :D

      Usuń
  7. Betty Page! :)
    A odżywka ciekawa, nie znałam.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi gdy pozostawiasz po sobie ślad w postaci komentarza.
Wiem wtedy, że nie piszę posta tylko dla siebie :)
W przeciwnym wypadku uruchamia mi się "słomiany zapał"...:(
Na komentarze odpowiadam pod danym postem, jeśli nie zapomnę...
Niestety, nie mogę dodawać komentarzy w Google +